WARTO ZOBACZYĆ w galerii – odcinek 13.



                                                                                                                                           "Świadek koronny"

5 x Pampel, czyli Władysław Szyszko kulinarnie, poetycko, wojskowo, medycznie i muzycznie



Wystawa „Et cetera” w galerii Floriańska 22 prezentuje mistrzowskie miniaturki krakowskiego malarza Władysława Szyszko. Ekspozycję tę warto zobaczyć co najmniej dwukrotnie, gdyż mimo niewielkich rozmiarów prac są one tak bardzo nasycone treściami, aluzjami, żarcikami i różnorodnymi nawiązaniami, że nie sposób tego wszystkiego wychwycić podczas pierwszego z nimi spotkania. Warto zatem zwrócić uwagę na wątki, jakie przewijają się w tych maleńkich dziełkach.

Wybrałam 5 obrazów, z których każdy reprezentuje jeden motyw (czasem też tych motywów jest kilka). Pierwszy to kulinaria, tak ulubione przez Giuseppe Arcimbolda - mistrza włoskiego manieryzmu, tworzącego portrety z zestawów warzyw lub owoców, twórcę który bardzo silnie oddziałał na Władysława Szyszko. Motyw ten krakowski malarz przyprawił po swojemu tworząc KUKURYDZYKA. „Malując czuję się trochę jak kucharz, który różne przyprawy dorzuca do już istniejących, dosmacza to już istnieje. Uwielbiam grzyby, do których proponuję sos kukurydziany, by lepiej smakowało”, żartuje Władysław Szyszko. Ta kompilacja o tytule jak zawsze zawierającej grę słowną oraz o łatwo wyczuwalnym podtekście politycznym (wszak Rydzyk kojarzy się w Polsce dość jednoznacznie), jest jednak, jak wszystkie grzybowe dania, ciężkostrawna, a sportretowany mężczyzna wygląda jak relikt z przeszłości (trochę jak siedemnastowieczny wąsaty magnat z brodą, która przykrywa wymyślną białą kryzę typową dla strojów barokowych). W dodatku w rogach obrazu na bordiurze widnieją oczy, wężowe, jadowite i fałszywe, a wąż jest przecież odwiecznym symbolem kuszenia, wywodzenia na manowce i zła, czyli ten „Kukurydzyk” to potrawka, z którą bardzo trzeba uważać, bo może zaszkodzić.

                                                                                                                           "Kukurydzyk"

Drugim motywem jest motyw poetycki, który pojawia się w wielu pracach Władysława Szyszko. Przykładem może być ŚWIADEK KORONNY, obraz tylko pozornie kojarzy się z polityką, mafią i zbrodnią. W rzeczywistości zainspirowany został fraszką ulubionego poety Władysława Szyszko, czyli Jana Sztaudyngera, satyryka i twórcy wielu znakomitych fraszek. Obraz przedstawia pięknie namalowaną damską pupę, a więc grzeszny przedmiot męskiego pożądania, na której widnieje głowa ukoronowanego (wszak to koronny świadek) władcy, który w tym grzesznym miejscu czuje się całkiem dobrze, za to nie jest sam, bo obserwują go wszechobecne oczy. Grzesząc należy liczyć się z konsekwencjami, bo grzech nigdy nie ukryje się, a jeśli jest jakiś świadek, to już z pewnością grzesznika czeka kara. Ta doskonała metafora podbudowana poetycką fraszką Sztaudyngera mówi o kondycji człowieka, który oddaje się beztrosko skłonności do realizowania swych zakazanych uczuć, zapominając, że może za to spotkać kara, a ukryte pragnienia wyjdą na jaw i dla beztroskiego amatora damskich wdzięków pożądanie może okazać się zgubne. Oczywiście Władysław Szyszko nie byłby sobą gdyby nie zawarł w obrazie ukrytych aluzji do doskonałych kolistych form (koło jako idealna figura pojawia się w sztuce dawnej bardzo często), czy to w kształcie pośladków czy też w otaczającej kompozycję „obwódce”. Warto też zwrócić uwagę na fakturę fragmentu kobiecego ciała przedstawionego na obrazie. Zarówno plecy, pupa jak i uda pokryte są gęstą siecią spękań, podobnie jak na starej porcelanie albo na dawnych obrazach, które oglądamy z bardzo bliska. Można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że artysta daje nam do zrozumienia, że zarówno piękno kobiecego ciała, które kusi do grzechu, jak i sam grzech istnieją (i istnieć będą ) od wieków. Nie ma tu żadnego moralizatorstwa, nie ma ubolewania nad naturą ludzką, jest dobrotliwe, żartobliwe pochylenie się nad słabościami.
                                                                                                                                          "Ariergarda"


Trzecim motywem jest motyw wojskowy, który obecny jest w obrazie ARIERGARDA. Tytuł (z języka francuskiego arriere garde – straż tylna) odnosi się do straży wojskowej, oddziału maszerującego za głównymi siłami, która ma za zadanie ubezpieczanie maszerującej kolumny; związany jest z wojną, wojskiem, ale też zawiera w sobie dwuznaczność słowną, którą wykorzystał krakowski artysta w obrazie. Tył to przecież także tyłek, pupa, pośladki, miejsce słabe, delikatne, o które trzeba dbać. Obraz namalowany został w ujęciu typowym dla wielu prac Władysława Szyszki. „Ariergarda” to akt widziany od tyłu, od słabej strony, wymagający ochrony dobrze uzbrojonych silnych strażników, których artysta umieścił po obu stronach, zaopatrując ich głowy w wymyślne hełmy. Nagie plecy w górnej części krakowski malarz osłonił „skrzydłami” twardej, bogato zdobionej zbroi. Ochroną kobiecego ciała jest biżuteria pełniąca funkcję pancerza, ale także męskie spojrzenie i miłość (męska głowa niczym klejnot lub swoisty amulet umieszczona została u dołu damskich pleców). Człowiek odkrywając swoje delikatne wrażliwe miejsce powierza swój los ariergardzie, wierząc że może na nią liczyć w każdej sytuacji. Hełmy i zbroje strażników pokryte są oczami, które wciąż obserwują, czy nic złego się nie dzieje, czy nie trzeba wydobyć oręża i nie rzucić się na wroga.

Czwartym motywem jest motyw medyczny, obecny w KOLANOSKOPII. Tu również mamy do czynienia z grą słów i właściwie każdy przyglądający się tej pracy chce poprawić artystę. „To przecież powinno brzmieć kolonoskopia”, chciałby się zakrzyknąć. Jednak obraz ten z tym nieprzyjemnym badaniem per rectum nie ma nic wspólnego. Jest tu bowiem przedstawione nasycone erotyzmem badanie kobiecego kolana w dodatku ubranego w seksowne pończoszki podtrzymywane pasem do pończoch, przed którym klęczy bogato odziany mężczyzna, wyglądający jakby zszedł z obrazu jakiegoś dawnego mistrza. Mężczyzna oddaje hołd urodzie damy, która podsuwa mu okryte cieniutką wzorzystą materią kolano. Kolano zgrabnej nogi okryte jest dodatkowo kolistą biżuteryjną formą, która sugeruje że ta część ciała jest wyjątkowo intrygująco zbudowanym klejnotem, najpiękniejszą częścią nogi. Badanie kolana odbywa się tu wyłącznie wzrokowo, za pomocą wyrafinowanego przyrządu stanowiącego skrzyżowanie lorgnon, mikroskopu i monstrancji, czyli wymyślnego kolanoskopu, z którego zwisają ozdobne nóżki. Mężczyzna (lekarz?) jest usytuowany niżej, a więc w stosunku podległym – bo to damskie ciało nad nim góruje, a kolano prezentowane jest z finezją właściwą miłosnej grze damsko-męskiej. A w tle tej medyczno-erotycznej sytuacji na granatowym niebie świeci romantycznie księżyc.
                                                                                                                                        "Kolanoskopia"

Piątym i ostatnim motywem jaki chciałabym omówić jest motyw muzyczny obecny w obrazie OBRAZKI Z WYSTAWY. Tytuł zaczerpnięty został ze słynnego dzieła rosyjskiego kompozytora Modesta Musorgskiego. Twórca ten pochodził z zamożnej rodziny i wszyscy oczekiwali, że zostanie oficerem, ale Musorgski, choć nigdy nie otrzymał akademickiego wykształcenia muzycznego, został jednym z najbardziej znanych rosyjskich kompozytorów awangardowych, czerpiących z twórczości ludowej. „Obrazki z wystawy” to cykl skomponowanych w 1874 roku 10 miniatur fortepianowych zainspirowanych wystawą akwarel i rysunków zaprzyjaźnionego z Musorgskim malarza Wiktora Hartmanna. Kompozytor muzycznie zilustrował artystyczny spacer - przechodzenie od jednej pracy do drugiej, a każda z jego miniatur nazwana została tak jak oryginał autorstwa Hartmanna: „Gnom”, „Stary zamek”, „Tuileries”, „Bydło”, „Taniec kurcząt w skorupkach”, „Samuel Woldenberg i Szmul”, „Rynek w Limoges”, „Katakumby” „Chatka na kurzej stopce”, „Wielka brama w Kijowie”. Jednak na obrazie Władysława Szyszko motyw tytułowy jest jedynie luźnym nawiązaniem do twórczości kompozytora, którego trudne życie, skłonności do autodestrukcji (alkoholizm) i wielki talent zainspirowały krakowskiego artystę do stworzenia własnej wersji „Obrazków z wystawy”, na której znalazło się 15 dzieł różnej wielkości, którym przygląda się zielonooka piękność w wymyślnym maskaradowym stroju. Ten muzyczny motyw łączy się tu z tematem obrazu w obrazie i łączenia się malarstwa i muzyki. Zarówno rosyjski kompozytor jak i krakowski malarz pokazują jak inspiracje te przenikają się i wzbogacają. Kobieta z obrazu Władysława Szyszko niczym personifikacja Ars (Sztuki) prezentuje obrazy z motywami znanymi z historii malarstwa – wśród namalowanych na obrazie dzieł dostrzec można wizerunki męskie, damskie akty i główki portretowe. Wszystkie one umieszczone zostały na ciemnym tle i otoczone dekoracyjną bordiurą. Są one, podobnie jak prace Władysława Szyszko, niewielkich rozmiarów i mają kształty przypominające jego własne dzieła. Tytuł pracy jest jak zawsze wieloznaczny – odnosi się do znanego dzieła muzycznego, a także do rozmiarów dzieł krakowskiego artysty. Muzyka i sztuka są tu nierozerwalnie splecione ze sobą.

                                                                                                                                          "Obrazki z wystawy"

Wszystkie opisane przeze mnie prace znajdują się na wystawie Władysława Szyszki w galerii Floriańska 22 w Krakowie. Można je oglądać do 27 czerwca.

Foto: Paweł Zechenter 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Sztuka nie znosi oszustwa" - rozmowa z krakowskim malarzem Iwo Birkenmajerem

"Kostium jest także ubiorem" - wywiad z krakowską artystką Dorotą Morawetz

Z wizytą w pracowni - Iwona Ornatowska-Semkowicz i Paulina Semkowicz