Planeta Topor w Sosnowcu

Planeta Topor po raz pierwszy pojawiła się w Sosnowcu, w nowo wyremontowanym Pałacu Schoena, gdzie obecnie mieści się muzeum otoczone parkiem. Dzielnica to nie najciekawsza, ale też nazwisko Topor pojawiało się w przeszłości w kontekstach upiorno-wampirycznych ("Nosferatu Wampir"), groteskowych ("Lokator") i  surrelistycznych.
Rolanda Topora mniej lub bardziej kojarzą ludzie zainteresowani filmem i kulturą francuską. Ten scenarzysta, pisarz, malarz, grafik, fotografik i aktor to we Francji prawdziwa ikona i to zarówno kontrkultury (założyciel słynnej Grupy Panicznej), jak i pop-kultury (pisał do mainstreamowego eleganckiego pisma "Elle"). Artysta urodzony w Paryżu w 1938 roku, czujący się obywatelem świata, kosmopolitą, który nie miał zbyt wielu sobie równych w grotesce i czarnym humorze, zmarł w kwietniu 1997 r. Niedługo zatem minie 20 lat od jego śmierci, ale jak to się zwykle dzieje w przypadku rodzin artystów, znalazł kontynuatora artystycznej drogi życiowej w osobie syna, Nicolasa, oraz wnuka, Oskara.
Po raz pierwszy wystawa w sosnowieckim muzeum prezentuje trzy pokolenia Toporów. Od założyciela rodu, Abrama, który kształcił się w Warszawie, i był uznanym malarzem i rzeźbiarzem, poprzez wspomnianego Rolanda i jego syna Nicolasa, który zajmuje się nie tylko malarstwem, ale i muzyką.
Francuska rodzina o korzeniach polskich stworzyła swoją własną "Planetę Topor".  Na wystawie w Sosnowcu można obejrzeć 61 prac Rolanda (zarówno akryli, jak i rysunków na różnorodnych podłożach), w tym ilustracje do "Myśli nieuczesanych" Stanisława Jerzego Leca, z którym był zaprzyjaźniony i "188 opowieści" Jacquesa Sternberga. Są tu również 24 prace Abrama, w tym cztery rzeźby oraz rysunki i grafiki.
Twórczość Nicolasa reprezentują akwarele, łączone często z rysunkami wykonanymi atramentem lub gwaszem. Można tu również obejrzeć dwa cykle fotografii wykonanych przez Marie Laure de Decker (zdjęcia rodzinne, portrety Rolanda Topora oraz wizerunki Rolanda i Nicolasa) oraz ponad 20 zdjęć przedstawiających przyjaciół Rolanda, głównie artystów, np. Romana Cieślewicza czy Alinę Szapocznikow.
Sylwetka Abrama Topora jest z tej trójki najmniej znana. Urodził się w 1903 r. w Warszawie, w rodzinie żydowskiej. Ukończył wydział rzeźby na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Otrzymał stypendium, dzięki któremu mógł przez pół roku przebywać w Paryżu, gdzie tak mu się spodobało, że postanowił się osiedlić. Sprowadził tu swoją narzeczoną, a ponieważ nie bardzo mógł się utrzymać ze sztuki,  kontynuując tradycję rodzinną, zajął się kaletnictwem. W czasie II wojny światowej był zatrzymany i osadzony w obozie koncentracyjnym urządzonym przez rząd Vichy dla francuskich Żydów w Pithiviers, skąd udało mu się po 2 miesiącach uciec.
W czasie wojny zaczął malować, co czynił do 1967 r. równolegle z uprawianiem dla pieniędzy rzemiosła. Po raz pierwszy swoje prace pokazał w 1971 r. w galerii Benezit w Paryżu. Kolejne lata przyniosły wystawy w wielu francuskich, belgijskich i niemieckich galeriach. Zmarł w 1992 r.
Jego syn Roland w dzieciństwie przeżył okres ukrywania się przed faszystami, a trauma wojenna naznaczyła całą jego sztukę. Studiował w paryskiej Akademii Sztuk Pięknych, początkowo uprawiając głównie malarstwo, z czasem zafascynowany twórczością Sine, poświęcił się karykaturom. Publikował w prasie i ilustrował książki, zaczął też pisać przesycone czarnym humorem opowiadania (m.in. dla pisma"Fiction"). Obracał się w paryskim światku artystów awangardowych - przyjaźnił się z  twórcą kinetycznych rzeźb Szwajcarem Jeanem Tinguelym i autorem obrazów z doklejonymi resztkami posiłków, związanym z Nowym Realizmem rumuńsko - szwajcarskim artystą Danielem Spoerrim (obecnie trwa wystawa prac tego artysty w krakowskim MOCAKu).
Roland Topor, podobnie jak Abram, bardzo dbał o artystyczne wykształcenie syna. Nicolas został włączony do Planety Topor już jako pięciolatek, gdy wraz z ojcem stworzył serię rysunków, a Roland przeprowadził z nim prawdziwy wywiad.
Ta pierwsza współpraca nauczyła mnie wolności, pokazała mi, że sztuka dziecka też może być wartościowa. Moje odpowiedzi w wywiadzie Rolanda były zupełnie absurdalne, ale dobrze się bawiliśmy, opowiadał Nicolas Topor 26 października  w katowickim klubie Królestwo, podczas spotkania promującego wystawę "Planeta Topor", zorganizowaną w ramach festiwalu Ars Cameralis.
Mój syn, Oskar, rysuje i maluje, fascynuje go też botanika, więc to już czwarte pokolenie Toporów uprawia sztukę, stwierdził Nicolas.
Jeden z obecnych na spotkaniu przyjaciół Rolanda, Christian Hansen, syn Petera Hansena, który prowadził atelier artystyczne w Paryżu, w którym Roland tworzył swoje pierwsze litografie, wspominał, jak będąc młodym chłopcem przysłuchiwał się opowieściom artystów przychodzących do pracowni i wymyślających absurdalne historyjki w duchu surrealizmu. Pewnego dnia Christian też wymyślił swoją historyjkę. O pawiu, który siedział na murku i zamarzły mu skrzydła, więc umarł.
Roland miał genialną pamięć i traktował dzieci bardzo poważnie, tak jak dorosłych. Po dwudziestu latach, gdy Roland chciał wykorzystać moją historyjkę w programie telewizyjnym, przyszedł do mnie i spytał czy może to zrobić. Pamiętał tę opowieść bardzo dobrze, wspomina Christian Hansen.
Serge Sarfati, autor filmu o Toporze, na katowickim spotkaniu stwierdził, że "każdy ma swojego Rolanda Topora", bo dla każdego Roland był inny, z uprzejmości dostosowywał się do rozmówców, sprawiając, że dobrze się czuli w jego towarzystwie. Każdy z moich rozmówców uważał, że to on zna całą prawdę o Rolandzie Toporze. Byli wręcz urażeni, kiedy przytaczałem im słowa innych o Rolandzie. Uważali, że to nieprawda, że Roland by tak nie postąpił czy też by tak się nie zachował, powiedział S.Sarfati.
Wystawa w sosnowieckim muzeum wiele mówi o Rolandzie Toporze, o jego podobieństwie do ojca, którego darzył ogromnym szacunkiem i do syna, Nicolasa, który jest równie rodzinny i posiada ogromne poczucie humoru, a także o tym jak rodzina tych kosmopolitycznych twórców stała się uosobieniem paryskiego esprit. A prace przedstawione w salach muzeum warto zobaczyć. Są znakomite.
Ekspozycja czynna będzie do 27 grudnia.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wystawa Abakanowicz w Wałbrzychu

„Określiłabym siebie raczej jako peintre-graveur” – wywiad z krakowską artystką Agnieszką Łakomą.

"Sztuka nie znosi oszustwa" - rozmowa z krakowskim malarzem Iwo Birkenmajerem