Wacława Szpakowskiego linie rytmiczne

Linie, które tworzą geometryczne wzory, niczym ornamenty starożytnej Grecji albo ludowe ozdoby dziewiętnastowieczne. Linie, które tworzą układy - przemyślane, matematyczne, bardzo precyzyjnie ułożone, nie mające ani początku ani końca. Linie, których muzyczne wartości mogą prowadzić do traktowania ich jak partytur.
Ich twórca Wacław Szpakowski urodził się w 1883 r. w Warszawie jako syn carskiego generała. W 1897 r.  przeniósł się z rodziną do Rygi. Już jako młody chłopak, student politechniki ryskiej (1902 - 1911), zafascynowany był liniami, które obserwował w sztuce (miał okazję oglądać prace Ciurlionisa, Łarionowa i Gonczarowej - prekursorów abstrakcji) i szkicował w swoich zeszytach. Fascynowały go w czasach gdy dopiero zaczęto mówić o sztuce użytkowej i jej odrębnościach (popularna była praca  angielskiego architekta Owena Johnesa "Grammar of Ornament", nawiązująca do ruskinowskich teorii na temat zdobnictwa i sztuki użytkowej).
Około 1900 roku  Szpakowski zaczął tworzyć ręcznie na kalce technicznej za pomocą piórka i tuszu swoje linie rytmiczne.  Powstawały  spontanicznie w domu, przy nauce, potem w pracy, w biurze, na różnych konferencjach przez ponad pół wieku.
Możemy je obecnie obejrzeć we Wrocławiu na wystawie "Linie rytmiczne" w Pałacu Królewskim. Co ciekawe, każdy z tych rysunków przedstawia wyłącznie jedną linię, która po drodze zostaje przekształcona w łamaną, tworzącą swoisty wzór. Na pierwszy rzut oka jest to zbiorowisko linii. Dopiero gdy dokładnie przyjrzymy się pracom zobaczymy, że  linia jest jedna.
Wacław Szpakowski postrzegany jest dziś jako pionier abstrakcji geometrycznej, i choć zmarł w 1973 roku we Wrocławiu, gdzie osiedlił się po II wojnie światowej, doceniony został dopiero w ostatnich latach. Należał do pokolenia twórców awangardowych, których radykalne koncepcje powstawały niezależnie od środowiska artystycznego. Jego poszukiwania były bliskie tym, jakie prowadził Władysław Strzemiński, o dekadę starszy twórca unizmu, radykalnej koncepcji sztuki abstrakcyjnej.
Na przełomie 2012 i 2013 r. prace  Szpakowskiego pokazano obok sławnych abstrakcjonistów w Stanach Zjednoczonych w Museum od Modern Art w Nowym Jorku na wystawie "Inventing Abstraction 1910-1925", a polscy kolekcjonerzy gromadzą w swoich zbiorach jego "linie rytmiczne".
Wrocławska wystawa została zorganizowana dzięki niestrudzonej propagatorce jego twórczości  Annie Szpakowskiej-Kujawskiej, która prócz własnej twórczej aktywności starała się by nie zapomniano o twórczości ojca. Wacław Szpakowski jest więc pokazywany we Wrocławiu po raz pierwszy.
W salach muzeum na trzecim piętrze widz może znaleźć się w świecie linii, które może potraktować jako ornament, ozdobę, ale też jako element artystycznych  inspiracji.  Za pomocą wizualizacji i multumedialnych symulacji można spróbować stworzyć własne linie (instalacja interaktywna "Linie algorytmiczne" Pawła Janickiego cieszyła się podczas otwarcia dużym powodzeniem), albo przyjrzeć się jak powstawały te, które widzimy na ekspozycji.
Fantastyczny jest pomysł autorów wystawy, by również osoby niewidzące mogły dotknąć linii przeniesionych na ściany w formie wypukłej i delektować się tymi kompozycjami.  Na wernisażu wiele osób widzących również z zaciekawieniem dotykało tych linii.
Animacje prac Szpakowskiego są dziełem Łukasza Gryndy.  Z perspektywy współczesnego  odbiorcy wystawa jest takim trochę przykładem na działania pokrewne designowi, który w ostatnich dziesięcioleciach bardzo się rozwinął. Dziś coraz bardziej zacierają się granice między sztuką tzw. czystą a sztuką użytkową.
Jak się wydaje, gdyby Wacław Szpakowski dożył naszych czasów, mógłby wiele interesujących prac stworzyć przy użyciu komputera i może poszedłby właśnie w sfery projektanckie. Zastanawiałam się nad wykorzystaniem tych linii rytmicznych w projetowaniu użytkowym, bo pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy, gdy zetknęłam się z tymi pracami to: "Jaka szkoda, że nie wdrożono ich do produkcji gadżetów. Znakomicie nadawałyby się jako wzory do ozdoby akcesoriów, ubrań, a nawet książek (widać to zwłaszcza po świetnej okładce katalogu)".
Kultura masowa w naszych czasach często sięga po dzieła sztuki - nie tylko dawnej, ale i najnowszej (prace abstrakcjonistów są dziś smacznym kąskiem m.in. dla projektantów mody). Prace Szpakowskiego to na razie teren słabo rozpoznany i niespopularyzowany tak jak na to zasługuje.
Wystawa szczególnie interesująca dla projektantów, ale inspirująca również muzyków, o czym świadczy fakt, iż po wernisażu odbył się  koncert  utworów muzycznych zainspirowanych rysunkami Szpakowskiego. Kompozytor Adam Bałdych grający na skrzypcach (wiruozersko!) wystąpił wraz z grającym na perkusji Perem Oddvarem Johansenem w sali wrocławskiego ratusza, choć nie była to łatwa muzyka i nie wszyscy słuchacze wytrzymali do końca koncertu.
Jako ciekawostkę warto przypomnieć, że w 1997 r. ówczesny dyrektor Muzeum Architektury Olgierd Czerner, zaproponował, aby z kostek brukowych ułożyć nieskończoną linię Szpakowskiego na wrocławskim rynku, w taki sposób by doskonale widoczna była z wieży pobliskiego kościoła garnizonowego. Pomysłu niestety nie zrealizowano, więc prace Szpakowskiego można dziś oglądać jedynie w muzealnych salach.
Ekspozycja czynna będzie do końca lipca 2016 r.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Sztuka nie znosi oszustwa" - rozmowa z krakowskim malarzem Iwo Birkenmajerem

"Miejscem dla samotnych artystów może być każde, jakie wybiorą lub jakie im się wskaże" - wywiad z Joanną Warchoł

Podsumowanie roku 2018 w muzeach i galeriach. Najlepsza dziesiątka wystaw.