Przejdź do głównej zawartości

Philip Paquet - ilustrator, muzyk i tatuażysta

Philip Paquet najbardziej znany jest jako autor komiksu o Louisie Armstrongu i twórca jazzowych wizualizacji. Pierwszy komiks stworzył  w 1998 roku. Zafascynowany jazzem zaczął tworzyć ilustrowane powieści komiksowe. Ich bohaterowie, niczym postacie z nowoorleńskiego środowiska jazzowego lat 30., wypełniają małe knajpki, w których przy stolikach eleganckim dżentelmenom towarzyszą kobiety w typie femme fatale. Rysowane karykaturalnie, zmysłowo i klimatycznie nostalgiczne scenki mogłyby powstać równie dobrze w pracowni uczniów Roberta Crumba  (autora komiksów w serii Zap Comix i twórcy postaci Kota Fritza, ale i muzyka) czy Franka Millera (reżysera filmowego, pisarza i autora takich komiksów jak Ronin, Daredevil, Sin City oraz  300, w tym kilku sfilmowanych), a więc twórców, którzy inspirują Paqueta, zafascynowanego nie tylko jazzem i kinem, ale całą kulturą amerykańską.
Na otwarciu wystawy "Graphicology" Paquet pojawił się wraz z przyjaciółmi z Belgii. Współpraca z jazzowym bandem (Brukselską Orkiestrą Jazzową) zaowocowała specyficznymi planszami wykonanymi przez Paqueta i wyświetlanymi podczas koncertów zespołu, który w przeszłości został uhonorowany m.in. Oskarem za ścieżkę dźwiękową do filmu "Artysta".
Koncert Brussels Jazz Orchestra z wizualizacjami Philipa Paqueta odbył się po wernisażu w sali koncertowej gmachu, który nazywa się obecnie "Katowice Miasto Ogrodów", a kiedyś  znany był jako Centrum Kultury Katowice.
Na wystawie w Galerii Pustej  w Katowicach można obejrzeć plansze z komiksami, okładki jazzowe i pojedyncze przedstawienia jazzmenów. Te niewielkie rozmiarami prace fantastycznie są dopracowane i bardzo ... amerykańskie, choć oczywiście napisy w dymkach są po flamandzku. Kiedy spytałam Philipa Paqueta o początki twórczości, odparł, że ze szkoły plastycznej został wyrzucony. "Powiedzieli mi, że mam talent, ale zupełnie nikogo nie słucham, więc niczego się już więcej nie nauczę", powiedział ze śmiechem. "Pierwsze moje fascynacje to Buszujący w zbożu, JD Salingera. Miałem wtedy 16 czy 17 lat i zacząłem robić komiksy, bo to było tanie. Zawsze marzyłem o zrobieniu filmu na motywach moich książek i mam nadzieję, że w końcu mi się uda", odparł. "Sam też piszę, ale wolę współpracować z innymi pisarzami, bo to bardziej wzbogaca, kiedy różne osobowości ze sobą pracują", dodał, kiedy stwierdziłam, że jego prace są bardzo literackie. W jednej ze swoich graphic novel bohaterem uczynił jazzmena z głową kota, ale tematyka tych prac nie jest pozbawiona lokalnego kolorytu (Nowy Orlean) i wątków erotycznych.
Na swojej stronie internetowej Philip Paquet pisze, że kocha jazz, design Bauhausu, Japonię, Hokusaia i mangę. To wszystko znaleźć można w jego pracach. Philip Paquet, urodzony w Antwerpii w 1973 r., z   bajecznie kolorowymi tatuażami, w modnych okularkach i z zaczesanymi do tyłu ciemnoblond włosami wydał mi się uosobieniem nie tyle ilustratora komiksów, co freestylowego muzyka (gra na basie, więc skojarzenie było jak najbardziej prawidłowe); człowiekiem, który znakomicie potrafi połączyć swoje pasje (w tym również do tatuażu) z pracą.
Wystawa jego prac jest świetna i można ją polecić nie tylko fanom komiksów, ale w ogóle wszystkim miłośnikom nurtu noir - tym, którzy kochają "Sin City", "Dicka Tracy"  i czarne amerykańskie kryminały. Rysunki Paqueta mają bowiem w sobie wiele z jazzowej atmosfery, z której wywodzi się muzyka Satchmo, ale też nawiązują do klimatu wystylizowanych  współczesnych dreszczowców  jak "Zagubiona autostrada" (film Davida Lyncha z Billem Pulmannem jako saksofonistą)  czy "Czarna Dalia" (kryminał Briana de Palmy z Joshem Hartnettem  w roli prywatnego detektywa, badającego morderstwo hollywoodzkiej gwiazdki z lat 40.).
Wystawa czynna będzie do 30 maja 2016 r.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jubileuszowa premiera we Wrocławskim Teatrze Lalek – zapowiedź

    2026 to dla Wrocławskiego Teatru Lalek bardzo ważny – jubileuszowy – rok, w którym obchodzone jest 80-lecie WTL. Teatr chce uczcić nie tylko  swoją długą historię jako instytucji, lecz przede wszystkim osiem dekad ciągłego rozwoju, konsekwentnego budowania programu  artystycznego i pracy na rzecz misji edukacyjnej i społecznej.  Premiera „Wyobraź sobie…” wraz z uroczystą Galą i otwarciem 8. Przeglądu Nowego Teatru dla Dzieci to kluczowe wydarzenia obchodów. Ten jubileuszowy program ma być przede wszystkim spotkaniem: mieszkańców Wrocławia, obecnych i byłych pracowników, współpracowników i przyjaciół  Wrocławskiego Teatru Lalek, a także przedstawicieli władz oraz zaproszonych gości.  W trakcie uroczystej Gali zostaną uhonorowani pracownicy, których wieloletni wysiłek i zaangażowanie stworzyły fundamenty artystycznej tożsamości teatru. O spektaklu: WYOBRAŹ SOBIE... adresowany jest dla dzieci powyżej 9 roku życia. W zapowiedzi spektaklu czytamy:...

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"

  Premiera "Złej dziewczynki" we Wrocławskim Teatrze Lalek zasłużenie została nagrodzona wielkimi brawami widzów i tych małych i tych dorosłych, choć treści, które były w spektaklu poruszane do najbłahszych nie należały. Trudna tematyka relacji między pierwszakami w szkole podstawowej, w której pojawia się kłopotliwa, nowa uczennica, zadająca raniące wszystkich pytania, nie rozumiejąca słów "o tym się nie mówi", w momentach stresu przemieniająca się w smoczą bestię, doprowadzającą do płaczu inne dzieci, pokazana została w niezwykle nowoczesny sposób, tak by bawiąc widzów, zwracać ich uwagę na problemy, z którymi niemal każdy kto chodził lub chodzi do szkoły się zetknął w mniejszym lub większym stopniu. Adresowana do dzieci powyżej 7 roku życia sztuka w reżyserii Jakuba Krofty na podstawie tekstu Marii Wojtyszko to kolorowy, rozbuchany emocjonalnie światek dzieciaków, które nie są idealne (nawet ta z bohaterek o znaczącym imieniu Idealka), ale jakoś ze sobą funkcj...

„Natchnienie jest czymś ulotnym” – wywiad z krakowską malarką Ewą Kutermak-Madej

Artystyczne spojrzenie: Pochodzi Pani z rodziny artystycznej, czy zawsze wiedziała Pani, że będzie malarką?  Nie chciała się Pani zbuntować? Ewa Kutermak-Madej: Rzeczywiście pochodzę z rodziny artystycznej. Mój ojciec był pedagogiem ASP. Uczył rysunku i malarstwa na Wydziale Architektury Wnętrz ASP w Krakowie. Nie wyznaczało to jednak moich przyszłych wyborów. Od wczesnego dzieciństwa towarzyszyłam Tatusiowi, dzierżąc szkicownik, w wypadach na łono natury i biorąc udział w plenerach, które prowadził dla studentów. Zapełnione szkicowniki nie były początkiem dalszej drogi.  Od 4 roku życia brałam udział w teatrzyku, który prowadził znany aktor Jan Niwiński. Z tej „stajni” wyrośli znani aktorzy Monika Niemczyk, Ryszard Filipski, poetka Halina Poświatowska, Mietek Grąbka, Anna Dymna, Jan Frycz.   Nie zdecydowałam się na tę drogę pomimo albo dlatego, że w wieku 9 lat zagrałam główną rolę w „Cudzie w Alabamie” w Starym Teatrze. Świadomie myśląc o przebytyc...