Przejdź do głównej zawartości

Szklane ogrody o zmierzchu

Piękne istoty o smukłych ciałach uwięzione jak syreny w przezroczystych bryłach. Delikatne i drobne formy, których nie sposób wydostać z wnętrza, w którym jakimś cudem się znalazły. Jak rusałki albo posągi Antonia Canovy, które czarodziej za pomocą nieznanego zaklęcia  zamknął w szklanej pułapce. Nie bez powodu przywołuję tu tytuł serii filmów z Brucem Willisem. Wszak jest to aktor, którego kpiący uśmieszek i ironia nadają tej typowej produkcji typu "zabili go i uciekł"  swego rodzaju komediowego uroku.
Artyści szkła z wrocławskiej ASP zawsze robią na mnie wrażenie swoimi pomysłami. Ich małe formy rzeźbiarskie przełamują schematy myślenia na temat szklanej powierzchni. Bo gdy mówimy szkło mamy przed oczami szybę, lustro, wazon, coś prostego w kształcie i  kruchego jako materiał.W katowickiej galerii "Rondo Sztuki" otwarta została wystawa prac 21 artystów reprezentujących wrocławską uczelnię artystyczną.
Do 11 marca można zatem oglądać malarskie abstrakcje Włodzimierza Kuczmy  (granatowo-białe płaszczyzny "Hommage a Velazquez" oraz "Czarne słońce"),  Pinokia o długim kłamliwym nosie autorstwa Zdzisława Nitki, anioła trąbiącego nad miastem namalowanego przez  Krzysztofa Skarbka,  "patchworkowe" obrazy Andrzeja Klimczaka-Dobrzanieckiego, a także "Czaszkę" Łukasza Huculaka, która wygląda  jak marzenie mistrza holenderskiego z XVII wieku.
Są tu też rzędy damskich popiersi autorstwa Przemysława Lasaka i monumentalne niebieskie dzbany z wgnieceniami - dzieło Bożeny Sacharczuk. Zwracają uwagę również bezgłowe zwierzęta z blachy spawanej, czyli animalistyczne dzieła Anny Bujak, która nominowana została do nagrody WARTO 2015 w dziedzinie sztuki wizualne za "odwagę tworzenia".
Najlepsze co moim zdaniem można na tej wystawie obejrzeć to jednak szkło i ceramika, czyli to z czego słynie wrocławska uczelnia, a konkretnie jedyny w Polsce Wydział Ceramiki i Szkła.  Ceramiczne obrazy Mirosława Kocińskiego przypominają układane z dziesiątek maleńkich kostek mozaiki, przy czym każda z nich ma kształt zwierzęcia - dopatrzyć się tu można słoni, żyraf, a nawet dinozaurów. Wszystkie one, hieratyczne niczym egipskie hieroglify, z oddali robią wrażenie starannie dopracowanego abstrakcyjnego malowidła, z bliska zaś przypominają bizantyjskie mozaiki z Rawenny.
Małgorzata Dajewska i jej barwne szklane rzeźby o poetyckich tytułach ("Nasze ogrody o zmierzchu żarliwe") i misternie wygrawerowanych na powierzchni strofach wierszy artystki to coś co budzi podziw dla precyzji wykonania i pomysłowości w zestawieniach barwnych dzieł, które przypominają egzotyczne totemy, wymyślone przez jakąś nierozpoznawalną kulturę.
W małej salce z boku warto zerknąć na szklane dzieła Beaty Damian: na czerwone kuleczki (korali? różańca?) zestawione z białym stożkiem substancji przypominającej kopczyk szklanego pyłu albo cukru,  a także na szklane pigułki do złudzenia przypominające te prawdziwe, zamknięte pod przejrzystym szklanym nakryciem. Na ścianach salki wiszą też niewielkie obrazy Łukasza Huculaka, który niczym współczesny "mały mistrz holenderski" maluje czaszki jako symbol śmierci i przemijania.
Na wystawie zwróciłam uwagę na przedmioty, które choć wykonane w celach artystycznych, znakomicie mogłyby posłużyć jako naczynia użytkowe. Maleńkich czarek, szklanek czy kubeczków można by używać podczas wykwintnej popołudniowej herbatki. Wystawa interesująca, choć trochę przytłaczająca. Sto eksponatów i to niektórych dość dużych rozmiarów (same rzeźby bezgłowych zwierząt i "sarkofagi" zajmują dużo miejsca), sprawia iż ekspozycja  może zrobić na widzu nieco klaustrofobiczne wrażenie. Tłumne zwiedzanie może być dość karkołomnym przedsięwzięciem, zwłaszcza że szkła wokół niemało, więc trzeba uważać, bo o wypadek nietrudno.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jubileuszowa premiera we Wrocławskim Teatrze Lalek – zapowiedź

    2026 to dla Wrocławskiego Teatru Lalek bardzo ważny – jubileuszowy – rok, w którym obchodzone jest 80-lecie WTL. Teatr chce uczcić nie tylko  swoją długą historię jako instytucji, lecz przede wszystkim osiem dekad ciągłego rozwoju, konsekwentnego budowania programu  artystycznego i pracy na rzecz misji edukacyjnej i społecznej.  Premiera „Wyobraź sobie…” wraz z uroczystą Galą i otwarciem 8. Przeglądu Nowego Teatru dla Dzieci to kluczowe wydarzenia obchodów. Ten jubileuszowy program ma być przede wszystkim spotkaniem: mieszkańców Wrocławia, obecnych i byłych pracowników, współpracowników i przyjaciół  Wrocławskiego Teatru Lalek, a także przedstawicieli władz oraz zaproszonych gości.  W trakcie uroczystej Gali zostaną uhonorowani pracownicy, których wieloletni wysiłek i zaangażowanie stworzyły fundamenty artystycznej tożsamości teatru. O spektaklu: WYOBRAŹ SOBIE... adresowany jest dla dzieci powyżej 9 roku życia. W zapowiedzi spektaklu czytamy:...

„Natchnienie jest czymś ulotnym” – wywiad z krakowską malarką Ewą Kutermak-Madej

Artystyczne spojrzenie: Pochodzi Pani z rodziny artystycznej, czy zawsze wiedziała Pani, że będzie malarką?  Nie chciała się Pani zbuntować? Ewa Kutermak-Madej: Rzeczywiście pochodzę z rodziny artystycznej. Mój ojciec był pedagogiem ASP. Uczył rysunku i malarstwa na Wydziale Architektury Wnętrz ASP w Krakowie. Nie wyznaczało to jednak moich przyszłych wyborów. Od wczesnego dzieciństwa towarzyszyłam Tatusiowi, dzierżąc szkicownik, w wypadach na łono natury i biorąc udział w plenerach, które prowadził dla studentów. Zapełnione szkicowniki nie były początkiem dalszej drogi.  Od 4 roku życia brałam udział w teatrzyku, który prowadził znany aktor Jan Niwiński. Z tej „stajni” wyrośli znani aktorzy Monika Niemczyk, Ryszard Filipski, poetka Halina Poświatowska, Mietek Grąbka, Anna Dymna, Jan Frycz.   Nie zdecydowałam się na tę drogę pomimo albo dlatego, że w wieku 9 lat zagrałam główną rolę w „Cudzie w Alabamie” w Starym Teatrze. Świadomie myśląc o przebytyc...

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"

  Premiera "Złej dziewczynki" we Wrocławskim Teatrze Lalek zasłużenie została nagrodzona wielkimi brawami widzów i tych małych i tych dorosłych, choć treści, które były w spektaklu poruszane do najbłahszych nie należały. Trudna tematyka relacji między pierwszakami w szkole podstawowej, w której pojawia się kłopotliwa, nowa uczennica, zadająca raniące wszystkich pytania, nie rozumiejąca słów "o tym się nie mówi", w momentach stresu przemieniająca się w smoczą bestię, doprowadzającą do płaczu inne dzieci, pokazana została w niezwykle nowoczesny sposób, tak by bawiąc widzów, zwracać ich uwagę na problemy, z którymi niemal każdy kto chodził lub chodzi do szkoły się zetknął w mniejszym lub większym stopniu. Adresowana do dzieci powyżej 7 roku życia sztuka w reżyserii Jakuba Krofty na podstawie tekstu Marii Wojtyszko to kolorowy, rozbuchany emocjonalnie światek dzieciaków, które nie są idealne (nawet ta z bohaterek o znaczącym imieniu Idealka), ale jakoś ze sobą funkcj...