We Wrocławskim Teatrze Lalek Piotr Żukowski wyreżyserował "Kaczątko" na motywach baśni Hansa Christiana Andersena. Co prawda w tytule spektaklu zniknęło słowo "brzydkie", ale też zabieg ten ma charakter celowy. Piotr Żukowski to nie tylko aktor młodego pokolenia, którego widzowie WTL znają z takich spektakli jak "Sprzedawcy marzeń" czy "Karolcia". Tym razem zajął się reżyserią, a baśń Andersena była dla niego jedynie luźną inspiracją. Przedstawienie adresowane jest do dzieci powyżej czwartego roku życia i ich opiekunów. Bo zarówno dzieci, jak i dorośli mogą tu z przyjemnością odbierać przedstawienie, w którym wszystkie role i wszystkie głosy (i ludzkie i kacze) należą do znakomitej Anny Bajer, która tworzy wokół siebie teatr życia codziennego. Na scenie widzimy ją najpierw dosłownie na walizkach, z których z czasem wydobywają się głosy. Aktorka jest wyrzuconym z teatru klaunem, którego otaczają kwaczące czerwone piłeczki. Kwacze nawet klauni nos, który oczywiście też jest piłeczką. Dzieci na widowni podczas premiery doskonale wkraczały w bajkową teatralną rzeczywistość i nawiązywały dialogi z bohaterką spektaklu. Tytułowe "Kaczątko" jest i klaunem i czerwonym nosem i głosami, które wydobywają się z zamkniętych walizek.
Klaunowa historia jest smutna, bo wyrzucenie z cyrku nastąpiło wraz z uświadomieniem sobie, że właściwie klaun nie ma żadnych przyjaciół. Musi zbudować sobie nowy dom, nowy świat i nowe życie. I potrzebuje przyjaciela. W spektaklu można posłuchać piosenki o domu, który powstaje z walizek (scenę pięknie oświetla Alicja Pietrucka zanurzając scenę w kolorowych światłach). I chociaż klaun ma w walizkowym domu radio, w którym słyszy np. fragmenty melodii z "Jeziora łabędziego" (wszak w baśni Andersena z brzydkiego kaczątka wykluwa się piękny łabędź), to jest mu smutno i samotnie. Nawet nos w tajemniczy sposób od niego ucieka i psocąc nie daje mu zjeść posiłku w spokoju...
A klaun choć wierzy w czary, to jednak nie ma pojęcia jak wygląda przyjaciel. Czy jest duży, miękki i puszysty i pachnie jak ciasto? zastanawia się, zwracając się do dzieci na widowni, które chętnie odpowiadają, wdając się w rozmowę w samotnym klaunem. Pojawia się też świetna scena z doczepionymi do butów klauna balonami, z których powstaje zaimprowizowany przyjaciel. Rozmowy z dziećmi z widowni są w tym spektaklu niezwykle ważne, bo mali widzowie mocno się angażują w akcję. Powstają niezwykłe improwizowane dialogi. "A może przyjaciel wygląda jak miód?", pyta podchwytliwie klaun. Jedna z małych dziewczynek siedzących w pierwszym rzędzie odpowiada: "Na pewno".
W spektaklu pojawia się też retrospektywa wyjaśniająca jak wyglądało sceniczne życie klauna, który musiał udawać misia o imieniu Kubuś, przywdziewając wielką niedźwiedzią głowę i udając, że uwielbia jeździć na maleńkim rowerku. W nagrodę klaun dostawał słoik miodu. Nagromadził tych miodowych podarunków całą walizkę. Ale gdy grający misia klaun płakał, to go zwolnili. Bo misie nie płaczą.
Są i mrugnięcia okiem do dorosłego widza, który śmieje się słysząc, że w Warszawie jest za dużo klaunów. Opowieści o misiu, miodzie i zwolnionym klaunie, który na nowo musi stworzyć swój świat trafiają i do małych i do dużych widzów, zwłaszcza że Anna Bajer bardzo subtelnie wchodzi w interakcje z dziećmi, przedstawiając się i pytając maluchy o imiona. To piękna opowieść, oddziałująca na emocje dzieci, odnosząc się do elementów codzienności znanych im z życia. Historia o domu i o przyjaźni, a także różne czarodziejskie sztuczki budzą w małych widzach żywe reakcje. W spektaklu każdy przedmiot może się stać magiczny, zarówno balonik jak i czerwony nosek klauna, który w finale spektaklu każdy mógł zabrać ze sobą do domu.
Uniwersalność historii samotnego wyrzuconego z cyrku klauna przemawia do małych widzów przede wszystkim dzięki grze aktorskiej, pomysłowej scenografii (Emilia Burtan i Oskar Szczęśniak) i towarzyszącej akcji pięknej muzyce (Maciej Domański) a także zmieniającym się światłom (Alicja Pietrucka), które pokazują, że nawet banalne przedmioty mogą wyglądać intrygująco. A odpowiedź na słowa: "Skoro kwaczesz, jesteś kaczką", które padają w spektaklu, nie jest tak jednoznaczna jak by się wydawało. Z nieszczęśliwego samotnego kaczątka może bowiem z czasem wyłonić się całkiem szczęśliwy łabędź. Bo zarówno w teatrze jak i w życiu wszystko jest możliwe.
Foto: Natalia Kabanow
Premiera 20 marca 2026
Scenariusz i reżyseria: Piotr Żukowski
Asystent reżysera: Łukasz Filipowicz
Scenografia i kostiumy: Emilia Burtan i Oskar Szczęśniak
Muzyka: Maciej Domański
Reżyseria światła: Alicja Pietrucka
Konsultacje cyrkowe: Jacek Timingeriu
Obsada: Anna Bajer / Edyta Skarżyńska
Komentarze
Prześlij komentarz