Przejdź do głównej zawartości

"Orki z Majorki", czyli gala między niebem a piekłem

 


46 edycję Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu otwierała  w tym roku "NIE-BOSKA-GALA". I była to gala dowcipna, nieco kontrowersyjna, mieszająca świat gigantów muzyki (Elvis Presley, Michael Jackson, a raczej Michalina Dżekson w wykonaniu jak zawsze zachwycającej głosowo Klaudii Waszak) oraz świat mitologicznych bogów i bogiń (egipski Anubis w oryginalnym przebraniu) tworzących chór, prezentujący się niezwykle efektownie w kostiumach zaprojektowanych przez Martę Śniosek-Masacz. Było bosko i niebiańsko, a nawet diabelsko. Śpiewały siostry Przybysz (Paulina i Natalia, obie równie fantastycznie przyodziane), tańczył i śpiewał podejrzenie  drobny i delikatny Jezus (Zuzanna Skolias-Pakuła), ale prawdziwą furorę zrobił Duch Święty o głosie jak dzwon, głębokim i mocnym niczym ten jaki wydobywa się z gardeł pieśniarek gospel. A któż mógłby tak zaśpiewać w Teatrze Capitol przyodziany w bielusieńkie szyfony, mrugając wielkimi białymi rzęsami? Oczywiście Katarzyna Emose Uhunmwangho, która oczarowała publiczność, uwiodła ją żartami bynajmniej nie anielskimi i jako jedyny znany mi ze sceny przeklinający Duch Święty  przedstawiła kpiąco siedzące na balkonie diabły. Z uwagi na niecenzuralność owej perory nie przytoczę jakimi epitetami opisała diabelską lożę szyderców, której lokatorzy zamiast siedzieć grzecznie gdzieś w dole, w piekielnych czeluściach, wznieśli się na wysokości, pokazując się w niedbałych pozach na wideo  wyświetlanym NAD sceną, gdzie hasały śpiewające Jezusy i dokazywał  monumentalny Duch Święty, który jak wspomniałam, szatańsko dobrze śpiewał... 



Diabłów było czterech, a ich głównym zajęciem było komentowanie tego, co widzieli na scenie i tłumaczenie z angielskiego na "polski" tekstów wykonanych przebojów. Bo jak przystało na piekielno-niebiański rollercoaster na Gali usłyszeć można było i "Stairway to Heaven" Led Zeppelin, "Losing My Religion" R.E.M.  i "Highway to Hell" ACDC. Diabły znały angielski zapewne z Google Translatora, zatem  tłumaczenia rozśmieszały publiczność do łez. Dość wspomnieć, że "Highway to Hell"  zmieniło się w szatańskim tłumaczeniu na "Pojedziemy na Hel"... Z czwórki granej przez Andrzeja Platę, Szymona Mysłakowskiego, Jana Jurkowskiego i Tomasza Schuchardta, ten ostatni, najbardziej milczący, wykazał się  później niezwykłym talentem do rapowania, a jego "Powierzchnie tnące" Paktofoniki, wykonane z genialną i trzeba przyznać, rzadko spotykaną dziś u aktorów, dykcją, przypomniały widzom film "Jesteś bogiem" z 2012 r., w którym Schuchardt grał (i rapował) jako Fokus. Występ Schuchardta  na scenie Capitolu nagrodzony został wielkimi brawami, choć i jego poprzednicy, krakowscy młodzi aktorzy Adam Paczkowski i Jan Marczewski wyglądali jak rasowi hip-hopowcy w biało-żółtych przebraniach dostawców pizzy (notabene to właśnie diabeł Schuchardt zamówił u nich pizzę diavolo, po której tak się nagle zaczął rapersko udzielać na scenie). Wykonanie zarówno diabelskie, jak i "kurierskie" było naprawdę pierwsza klasa. 

Na Gali nie brakło komicznych i ironicznych nawijek, ale i poważnych tematów o tym co złego i dobrego człowiek zrobił na Ziemi. Mogliśmy to obejrzeć na filmowym kolażu puszczonym podczas spektaklu. Reżyserem tegorocznej "Nie-Boskiej-Gali" był Mateusz Pakuła. Pisarz i reżyser, autor książki i spektaklu "Jak nie zabiłem swojego ojca, i jak bardzo tego żałuję". Bywalcy Teatru Muzycznego Capitol zapewne zapamiętali go jako reżysera hitowych, przezabawnych "Złotych płyt", w których  Emose Uhunmwangho swoimi improwizacjami w surrealistycznie komicznych pogadankach przeszła samą siebie (dość powiedzieć, że cały rząd, w którym wówczas siedziałam na  widowni Sceny Ciśnień, po prostu płakał ze śmiechu).

To dzięki Mateuszowi Pakule zaserwowano nam także jako podsumowanie galowego spektaklu  przebój "Orki z Majorki" Grupy Filmowej Darwin, gdzie do parodii discopolowych a może biesiadnych piosenek, tańczyły boginie i osobliwej urody morskie stwory paradujące po scenie w czymś na kształt pokazu mody, a ich stroje były po prostu oszałamiające. Najbardziej podobało mi to coś z szafirowymi mackami, co z gracją nosiła na sobie jedna ze śpiewających aktorek z chóru. Gala otwierająca 23 marca tegoroczną edycję Przeglądu Piosenki Aktorskiej była zabawna, pełna przebojów i różnorodna muzycznie. Pokazała, że nawet zwykle podniosłe i "nadęte" tematy można pokazać lekko i z przymrużeniem oka. 


Foto: mat.pras.PPA

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"

  Premiera "Złej dziewczynki" we Wrocławskim Teatrze Lalek zasłużenie została nagrodzona wielkimi brawami widzów i tych małych i tych dorosłych, choć treści, które były w spektaklu poruszane do najbłahszych nie należały. Trudna tematyka relacji między pierwszakami w szkole podstawowej, w której pojawia się kłopotliwa, nowa uczennica, zadająca raniące wszystkich pytania, nie rozumiejąca słów "o tym się nie mówi", w momentach stresu przemieniająca się w smoczą bestię, doprowadzającą do płaczu inne dzieci, pokazana została w niezwykle nowoczesny sposób, tak by bawiąc widzów, zwracać ich uwagę na problemy, z którymi niemal każdy kto chodził lub chodzi do szkoły się zetknął w mniejszym lub większym stopniu. Adresowana do dzieci powyżej 7 roku życia sztuka w reżyserii Jakuba Krofty na podstawie tekstu Marii Wojtyszko to kolorowy, rozbuchany emocjonalnie światek dzieciaków, które nie są idealne (nawet ta z bohaterek o znaczącym imieniu Idealka), ale jakoś ze sobą funkcj...

Wystawa "Przestrzenie" w Zachęcie - zapowiedź

Wojciech Fangor, Stanisław Zamecznik, Ewa Partum, Zdzisław Jurkiewicz, Maria  Pinińska-Bereś, Teresa Kelm i Zygmunt Krauze — prace tych i innych klasyków  polskiej sztuki współczesnej zobaczyć można będzie na przekrojowej wystawie Przestrzenie  w Zachęcie — Narodowej Galerii Sztuki. Wystawa "Przestrzenie" przybliży ważne zjawisko w sztuce drugiej połowy XX wieku, w którym  tworzywem i tematem realizacji łączących różne media stała się przestrzeń. Termin  environment (ang. — otoczenie) wyprzedza o kilka dekad pojęcie instalacji artystycznej  i charakteryzuje wykreowane przez twórców „światy”, w których zmysły widza poddawane  są działaniu różnych bodźców. Będzie to opowieść o artystycznych eksperymentach, w których  malarstwo łączy się z architekturą, dźwiękiem i działaniami performatywnymi.  W ramach wystawy prezentowanych będzie pięć rekonstrukcji historycznych realizacji  environment, powstałych ponad pół wieku temu — w tym trzy pokaza...

Czekając na SALOME w Operze Wrocławskiej, czyli premiery i zapowiedzi

Na czerwcowej konferencji prasowej w Operze Wrocławskiej zapowiedziane zostały premiery (4 operowe, 2 baletowe) zaplanowane na nadchodzący sezon 2025/2026 oraz spektakle upamiętniające wybitne, lecz nieżyjące już postacie związane z wrocławską Operą: Ewę Czermak ( koncert 30 sierpnia) i Macieja  Krzysztyniaka (8 października).  W latach 1988-2015 Ewa Czermak wykreowała na deskach wrocławskiej sceny wiele pamiętnych ról. Widzowie do dziś wspominają jej sopran liryczny z takich kreacji jak Micaela (Carmen), Mimi (Cyganeria), Hanna (Straszny Dwór), Desdemona (Otello), Pamina (Czarodziejski Flet), Agata (Wolny Strzelec), Zuzanna (Wesele Figara) i wielu innych. B yła również pedagogiem, profesorem wokalistyki na Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu, gdzie kształciła studentów odnoszących dziś sukcesy na operowych scenach w kraju i za granicą. To właśnie ich występy usłyszymy w trakcie koncertu. Ponadto na skrzypcach towarzyszyć im będzie syn solistki, Adam Czerma...