Na pograniczu technik - o wystawie Urszuli Śliz
Najnowsza wystawa w Galerii Miejskiej we Wrocławiu to duża indywidualna ekspozycja wrocławskiej artystki Urszuli Śliz. Tytuł wystawy jest dość osobliwy. "Traho/Nie-rysunki" to pokaz abstrakcyjnych kompozycji rozmieszczonych w salach galerii mieszczącej się przy ulicy Kiełbaśniczej. Prezentowane są tu prace zróżnicowane; zarówno rozmiarami (dość niewielkie, ale i rozbudowane), jak i kształtami (linie proste, faliste, tworzące formy narysowane architektonicznie niczym modele pudełek z patyczków, ale i z wielowarstwowo nakładającymi się na siebie planami). Ich główną "bohaterką" jest linia lub grupy linii.
W GM znalazły się prace, które są próbą przekroczenia tradycyjnej techniki rysunkowej i przejściem na eksperymentalne pole abstrakcyjnych badań nad tym, w jaki sposób piony i rytmy, które stanowią trzon kompozycji, można rozmieścić na mniejszej lub większej powierzchni. Linie pionowe, kolorowe kreski pojedyncze i pogrupowane, ale też odgraniczające barwne plamki w swoistych "przegrodach", tworzą pewnego rodzaju zabudowany obszar... no właśnie - rysunkowy? malarski? kolażowy? Czym są te prace? Twórczością abstrakcyjną, to na pewno. Czy jednak nie są, jak przewrotnie głosi tytuł wystawy, rysunkami?
Mimo wszystko patrząc na te kompozycje trudno je zakwalifikować do określonego medium. Kolorystycznie wysmakowane, z zaznaczonymi pionami lub opracowanymi fotograficznymi kolażami, budzą zaskoczenie i zaciekawienie. Jeśli nie rysunki, to co? zastanawiamy się. Twórczość abstrakcyjna nie jest obecnie na topie. Młodzi artyści wolą ekspresjonistyczne, symbolistyczne lub hiperrealistyczne malarstwo, zajmują się realizacjami z wykorzystaniem AI, video-artami i niechętnie zwracają się (oczywiście nie wszyscy) ku klasycznej abstrakcji, która stanowi punkt wyjścia do analiz formalnych, jakie podejmuje Urszula Śliz.
Artystka ukończyła wrocławską Akademię Sztuk Pięknych dyplomem w pracowni profesora Konrada Jarodzkiego, nic więc dziwnego, że jej twórczość jest perfekcyjnie dopracowana. Co ciekawe, oglądając zgromadzone w salach w górnej i dolnej części galerii prace wydały mi się zaskakująco dekoracyjne. Niektóre z daleka przypominają tkaniny, ich osnowy i wątki. Właściwie mogłyby być doskonałym wzorem dla obiektów sztuki włókna, z elementami zdobniczymi o interesującej fakturze. Może to jednak wyłącznie fantazja? Wrocławska artystka zdaje się prowadzić bardzo hermetyczne eksperymenty techniczne, jakby próbowała wyjść poza typowe dla danego gatunku kształty i formy, odkryć jakieś nowe artystyczne drogi. Wiele z tych nie-rysunków jest bowiem formalnie bardzo rysunkom bliskich. Podobnie jak we współczesnej grafice artystycznej, która obecnie bez oporów przekracza ograniczenia tradycyjnych technik, tak i w twórczości Urszuli Śliz także widać tendencję do zacierania granic między tym co znane, a tym co nowe/nierozpoznawalne/trudne do zakwalifikowania.
Artystka pokazując te prace w Galerii Miejskiej trochę nas zwodzi - nie tylko tytułem, ale i tym, co skłania nas, by zamknąć to co widzimy, w jakiejś szufladce z tym co znamy. Kompozycje te mają w sobie coś z krajobrazów stworzonych z nieznanych linii, ale niektóre skojarzyć się mogą z reminiscencjami zapisów nutowych albo obserwacjami form wziętych z natury; inne zdają się nawiązywać do poszukiwań podejmowanych przez dwudziestowiecznych konstruktywistów.
Traho od łacińskiego czasownika trahere można przetłumaczyć jako ciągnąć, pociągnąć, przeciągnąć, co być może sugeruje ciągnięcie linii, przeciąganie jej i tworzenie liniowych kompozycji, bliskich geometrycznym wzorom czy kratkom. Traho może zatem sugerować zastosowanie przez artystkę klasycznej techniki ciągnięcia (przeciągania) linii po podobraziu, podkreślające fizyczny (namacalny) element procesu twórczego. Urszula Śliz wychodzi od rysunku automatycznego, biorąc pod uwagę naturalne działanie przypadku i intuicji wykorzystywanej w czasie tworzenia.
"Traho/Nie-rysunki" to wystawa dość hermetyczna i być może nie każdy zwiedzający będzie umiał dostrzec wszelkie zawarte w tej sztuce wartości.
Ekspozycja czynna jest w Galerii Miejskiej we Wrocławiu do 18 lutego.
Komentarze
Prześlij komentarz