Przejdź do głównej zawartości

Hasior w Gliwicach


W pięknej dziewiętnastowiecznej willi Oskara Caro w Gliwicach mieści się obecnie muzeum. Można tu obejrzeć wyposażenie należące dawniej do rodziny zamożnego fabrykanta, wypełniające pomieszczenia pełne dzieł sztuki, kosztownych tkanin, gablot z porcelaną, ale też na piętrze sale wystaw czasowych, w których gości obecnie wystawa prac Władysława Hasiora przywieziona z Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem. Ta wystawa, choć niewielka, zawiera wszystkie te wątki, które interesowały artystę pozostającego poza modami i kierunkami w sztuce, poruszającego się indywidualnymi ścieżkami, które współczesnego widza już ani nie zgorszą ani nie zaszokują. Bo w sztuce wszystko już było.


Były obiekty sztuki składające się z przedmiotów codziennych (na wystawie w Gliwicach zobaczyć można maszynę do szycia, ale i fragmenty manekinów połączone w przedziwny sposób), jedzenie (prawdziwy chleb przytwierdzony do obrazu - zastanawiałam się nawet jak się konserwuje takie obiekty, bo przecież od powstania pracy minęło wiele lat?), obuwie (przybite do obrazu buty zdumiewająco lekkie jak sądzę, bo trzymały się ściany bez trudu, choć przecież powinny były od niej odpaść).
Ale na gliwickiej wystawie możemy też obejrzeć rzeźby- roboty, dziwadła skonstruowane z różnych metalowych (?) części nazwane przez artystę "Romeo" i "Julia". Stoją sobie w kątach, pilnując kiczowatych obrazów raju... Niczym Adam i Ewa z Biblii. Osobliwe skojarzenia budzą te prace wyglądające niczym stare graty ułożone gdzieś na strychu, choć trzeba przyznać, że z pewną pieczołowitością.


Te prace niestety moim zdaniem mocno się zestarzały. Bronią się jedynie drewniane, "rzeźby" takie jak "Wdowa" oraz wczesne prace rzeźbiarskie i rysunki.  Hasior to artysta, którego twórczość stanowi pewien szczególny eksperymentalny etap w dziejach sztuki, ale dziś, w obliczu zmian i poszerzenia jej granic, nie budzi już zbyt wielkich emocji. Ta wystawa pokazała, że artysta zaprezentowany w ten szczególny, wybiórczy sposób, nie robi już na widzu wrażenia.


Dla mnie dużo ciekawsza jest stała kolekcja prac tego twórcy w Pawilonie Czterech Kopuł we Wrocławiu. Może przez zupełnie odmienny sposób aranżacji, mocniejsze oświetlenie, może przez ekspozycję na tle białych ścian wrocławskiego muzeum, salę z Hasiorem w P4K ogląda się z większym zainteresowaniem. Tak naprawdę, podobnie jak grupka turystów zwiedzających przede mną Willę Caro, po obejrzeniu piętra z pracami Władysława Hasiora zeszłam szybko na parter, aby zobaczyć mieszczańskie salony, które choć niedoświetlone (być może pełne oświetlenie stosowane jest wyłącznie podczas koncertów i wernisaży?) wydało mi się dużo bardziej interesujące (zwłaszcza sala "buduarowa" z żeliwnymi kwietnikami w mini-oranżerii i kolekcja czajniczków w witrynce). Niestety wystawa poświęcona twórczości Władysława Hasiora, poza salą z najwcześniejszymi, a więc mało charakterystycznymi dla artysty pracami, wydała mi się po prostu, mówiąc kolokwialnie, bylejaka i pasująca do wnętrz tej pięknej willi jak przysłowiowy kwiatek do kożucha.

Wystawa czynna do 17 listopada 2019 roku.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"

  Premiera "Złej dziewczynki" we Wrocławskim Teatrze Lalek zasłużenie została nagrodzona wielkimi brawami widzów i tych małych i tych dorosłych, choć treści, które były w spektaklu poruszane do najbłahszych nie należały. Trudna tematyka relacji między pierwszakami w szkole podstawowej, w której pojawia się kłopotliwa, nowa uczennica, zadająca raniące wszystkich pytania, nie rozumiejąca słów "o tym się nie mówi", w momentach stresu przemieniająca się w smoczą bestię, doprowadzającą do płaczu inne dzieci, pokazana została w niezwykle nowoczesny sposób, tak by bawiąc widzów, zwracać ich uwagę na problemy, z którymi niemal każdy kto chodził lub chodzi do szkoły się zetknął w mniejszym lub większym stopniu. Adresowana do dzieci powyżej 7 roku życia sztuka w reżyserii Jakuba Krofty na podstawie tekstu Marii Wojtyszko to kolorowy, rozbuchany emocjonalnie światek dzieciaków, które nie są idealne (nawet ta z bohaterek o znaczącym imieniu Idealka), ale jakoś ze sobą funkcj...

Wystawa "Przestrzenie" w Zachęcie - zapowiedź

Wojciech Fangor, Stanisław Zamecznik, Ewa Partum, Zdzisław Jurkiewicz, Maria  Pinińska-Bereś, Teresa Kelm i Zygmunt Krauze — prace tych i innych klasyków  polskiej sztuki współczesnej zobaczyć można będzie na przekrojowej wystawie Przestrzenie  w Zachęcie — Narodowej Galerii Sztuki. Wystawa "Przestrzenie" przybliży ważne zjawisko w sztuce drugiej połowy XX wieku, w którym  tworzywem i tematem realizacji łączących różne media stała się przestrzeń. Termin  environment (ang. — otoczenie) wyprzedza o kilka dekad pojęcie instalacji artystycznej  i charakteryzuje wykreowane przez twórców „światy”, w których zmysły widza poddawane  są działaniu różnych bodźców. Będzie to opowieść o artystycznych eksperymentach, w których  malarstwo łączy się z architekturą, dźwiękiem i działaniami performatywnymi.  W ramach wystawy prezentowanych będzie pięć rekonstrukcji historycznych realizacji  environment, powstałych ponad pół wieku temu — w tym trzy pokaza...

Czekając na SALOME w Operze Wrocławskiej, czyli premiery i zapowiedzi

Na czerwcowej konferencji prasowej w Operze Wrocławskiej zapowiedziane zostały premiery (4 operowe, 2 baletowe) zaplanowane na nadchodzący sezon 2025/2026 oraz spektakle upamiętniające wybitne, lecz nieżyjące już postacie związane z wrocławską Operą: Ewę Czermak ( koncert 30 sierpnia) i Macieja  Krzysztyniaka (8 października).  W latach 1988-2015 Ewa Czermak wykreowała na deskach wrocławskiej sceny wiele pamiętnych ról. Widzowie do dziś wspominają jej sopran liryczny z takich kreacji jak Micaela (Carmen), Mimi (Cyganeria), Hanna (Straszny Dwór), Desdemona (Otello), Pamina (Czarodziejski Flet), Agata (Wolny Strzelec), Zuzanna (Wesele Figara) i wielu innych. B yła również pedagogiem, profesorem wokalistyki na Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu, gdzie kształciła studentów odnoszących dziś sukcesy na operowych scenach w kraju i za granicą. To właśnie ich występy usłyszymy w trakcie koncertu. Ponadto na skrzypcach towarzyszyć im będzie syn solistki, Adam Czerma...