Wspomnienie o Zbigniewie Makowskim



Zbigniew Makowski  to artysta, który  mówił o sobie  surromantyk. Mimo  85 lat wciąż tworzy i choć od  niemal 30 lat nie opuścił Warszawy (nie przybył również na otwarcie swojej wystawy do wrocławskiego Muzeum Narodowego w 2015 roku), to bynajmniej nie ustawał w intensywnej twórczej aktywności. Ten urodzony w 1930 roku surrealista, który biegle władał kilkoma językami, w tym łaciną i greką, szczególnie cenił sobie intelektualne gry z malarstwem, kochał matematykę i filozofię, a pracownię miał pełną, oprócz własnych wciąż powstających prac, również przyrządów takich jak ekierki, kątowniki, linijki ("Jestem linearystą", powiedział w jednym z wywiadów), dzwonki, urządzenia muzyczne, pamiątki z podróży, liczne motta stworzone przez znanych ludzi. I książki.
Był malarzem, rysownikiem, poetą, a przede wszystkim człowiekiem o niesamowitej wyobraźni, który w naszych skomputeryzowanych czasach, o zgrozo!, nie posiadał nawet maszyny do pisania i doskonale się bez tego obywał.  Po studiach w pracowni kolorysty prof. Kazimierza Tomorowicza na warszawskiej ASP (1950-1956), kilkumiesięcznym pobycie stypendialnym w Paryżu i Prowansji, gdzie zetknął się z Andre Bretonem i środowiskiem francuskich surrealistów (wystawiał swoje prace z ugrupowaniem Phases), zaczął tworzyć swój własny, niezwykle oryginalny styl.
Początkowo skupiał się głównie na malarstwie olejnym, jednak już w początkach lat 70. zarzucił tę technikę na rzecz gwaszu i akrylu.  Zaczął też coraz bardziej poświęcać się swoim księgom artystycznym, które tworzył już we wczesnej młodości. W gimnazjum przerabiał zeszyty szkolne do języka polskiego i biologii, w które wklejał widokówki, ozdabiał rysunkami, tworząc  z nich małe dzieła sztuki. Z czasem fascynacja tworzeniem ksiąg pogłębiała się. W ciągu ostatnich lat zajmował się już tylko księgami, które wciąż przemalowywał, zmieniał, zszywał, sygnował, nadając im czasem kilka dat, co dla przygotowujących wystawę w 2015 rokuwe wrocławskim muzeum stanowiło nie lada problem. Księgi  jako byt wciąż "żywy", nieustannie podlegający artystycznemu działaniu twórcy, trudne są do jednoznacznego, stałego  opisu.

We wrocławskim Muzeum Narodowym jesienią 2015 roku można było obejrzeć około 90 ksiąg artystycznych i ponad 20 rysunków i obrazów olejnych Zbigniewa Makowskiego na wystawie "Księgi artystyczne Zbigniewa Makowskiego".

W księgach znajdziemy prawdziwie surrealistyczne kompendium wiedzy, wspomnień artysty, refleksji na temat sztuki, zapisków na różne tematy. Inspiracje Makowskiego są rozległe - od malarzy renesansu i baroku (Botticelli, Caravaggio, El Greco, Rembrandt), po dzieła literackie i filozoficzne, a nawet ezoteryczne.
Na wystawie można też było obejrzeć znakomite warsztatowo rysunki i podziwiać napisy w różnych językach. To twórczość niezwykle hermetyczna, erudycyjna, trudna i fascynująca.  Ja z moją licealną zaledwie znajomością języków martwych daremnie próbowałam zrozumieć niektóre zapiski  umieszczone w księgach umieszczonych w szklanych gablotach. Z największym trudem udało mi się odczytać greckie słowa, jednak ani kontekstu, ani sensu pojąć nie byłam w stanie.

Dzieła warszawskiego artysty  są jednak jak większość prac surrealistów - trzeba je, jak sądzę, spróbować przeniknąć w sposób poetycki - analizując poszczególne elementy, podziwiając skojarzenia, które w nas wywołują.
Fascynacja ezoteryką i magią nie była obca surrealistom. Szukali w tej sferze pomocnych "przejść" do świata podświadomości, do świata snów i marzeń sennych, które uaktywniały się niespodziewanie w odbiorcach.

Zbigniew Makowski pokazywał nam na kartach swoich artystycznych ksiąg zupełnie inny świat, nierealny, a jednak żywiący się realnymi doznaniami. Przywodzi na myśl twórczość belgijskiego surrealisty Paula Delvaux i oniryczne piękno, które jest niczym tajemnica - nie sposób przeniknąć jej zawartości, a kusi by ją poznać. Oglądając w 2015 roku księgi artystyczne Zbigniewa Makowskiego pomyślałam, że jest  w nich coś co budzi tęsknotę za utrwaleniem chwil, które minęły, wrażeń jakie wywołały różne zdarzenia i postacie. Warszawskiemu artyście udało się zatrzymać i opisać czas i emocje, tym barwniej że dysponował niezwykłą wiedzą z tak różnorodnych dziedzin, które nam, zwykłym śmiertelnikom, znane mogą być co najwyżej z podręczników akademickich, prac naukowych czy encyklopedii.


Zbigniew Makowski zmarł 19 sierpnia 2019 roku. Miał 89 lat.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Sztuka nie znosi oszustwa" - rozmowa z krakowskim malarzem Iwo Birkenmajerem

"Kostium jest także ubiorem" - wywiad z krakowską artystką Dorotą Morawetz

Z wizytą w pracowni - Iwona Ornatowska-Semkowicz i Paulina Semkowicz