O rysunkach Dmitrija Szewionkowa-Kismiełowa


"Człowiek wyruszył na spotkanie innych światów, innych cywilizacji, nie poznawszy do końca własnych zakamarków, ślepych dróg, studni, zabarykadowanych, ciemnych drzwi - napisał Stanisław Lem w SOLARIS.

Myślę, że aby zrozumieć twórczość Dmitrija Szewionkowa-Kismiełowa, rosyjskiego scenografa, rysownika, ilustratora, należy sięgnąć po książki Lema. Obu twórców łączy natura naukowca, ścisłowca, ale i profety, mówiącego o człowieku więcej, głębiej i subtelniej niż twórczość niejednego humanisty.
Rosyjski ilustrator Dmitrij Szewionkow-Kismiełow przyznaje, że jest jedynym w swojej rodzinie nie matematykiem, jednak zarówno matematyką, jak i fizyką interesuje się od dawna. Nie przeszkadza mu to być znakomitym humanistą-obserwatorem, którego płynna kreska wydobywa kształty postaci ludzkich i zwierzęcych, których lapidarność i celność, stała się jego znakiem firmowym. Warto też zwrócić uwagę na dedykacje czy podpisy umieszczone pod rysunkami, charakterystycznym pismem, a także na fakt, iż najczęściej na rysunku znajduje się tylko jedna postać ludzka lub zwierzęca, która przyciąga wzrok widza różnymi  pomysłowymi "transmutacjami". Nic nie jest tak proste jak się wydaje, co najlepiej uświadamia rysunek "To nie jest banan", który każdego może zmylić. Dobrze jest dokładnie przyjrzeć się każdemu elementowi rysunku Dmitrija Szewionkowa-Kismiełowa, aby nie pominąć żadnego "smaczku" nadającemu pracy zupełnie odmiennej wymowy. Oglądając te prace warto zrobić to przynajmniej dwukrotnie, a z pewnością odkryje się niespodziewane aspekty pozornie prostego rysunku.
Wieloletni ilustrator kultowego "Przekroju" znakomicie puentował swoimi rysunkami zamieszczane tam artykuły. Znajdziemy wśród nich skomplikowane formy roślinne, machiny i roboty, przekształcanie się jednych form w inne. Drzewo staje się humanoidem, słoń przypomina mastodonta, a większość zwierząt ma smutne spojrzenie istot, które wszystko już widziały i niewiele ich może zaskoczyć. 
Dmitrij Szewionkow- Kismiełow, którego prace oglądać możemy w galerii Floriańska 22 w Krakowie to rysownik z ogromną wyobraźnią, która niczym nie skrępowana pozwala mu podróżować w czasie, nie przywiązując się do danej epoki czy stylu. Zaczyna, jak sam przyznaje, rysować od kropki, a potem z łatwością prestidigitatora, wydobywa z wyobraźni istoty fantastyczne, mitologiczne jak Sfinx, ale i całkiem zwykłe, choć nieco odrealnione. Żaba, pies, pasikonik, czy pszczoła (jak ta, którą w projekcie okładki do ENEIDY umieścił na pudełku, w którym dzieliła miejsce z Eneaszem)... Artysta zdaje się mieć niewyczerpane pokłady pomysłów, oryginalnych i niepowtarzalnych, które ot tak umieszcza na kartce w każdym momencie, gdy tylko ma na to ochotę.  Pełne humoru, groteskowe, czasem nasycone gorzką refleksją prace, niekiedy przywodzą na myśl ryciny w starych księgach, gdzie żaba wygląda niczym prehistoryczny stwór. Wielość pomysłów zaowocowała setkami projektów okładek książkowych, w tym znakomitą moim zdaniem okładką do "Opowieści fantastycznych" Fiodora Dostojewskiego (Wydawnictwo Literackie), z tańczącymi stworami na karcianym stoliku, przed którym stoi zamyślony mężczyzna o rysach rosyjskiego pisarza, który słynął ze skłonności do hazardu czy równie wyrafinowaną co perwersyjną okładką "Historii erotyzmu" Georgesa Bataille'a (Oficyna Literacka), na której z motyla wykluwa się kokon z ciasno splecioną ludzką parą kochanków. Tych projektów na wystawie w krakowskiej galerii nie ma, zresztą nie posiada ich także sam artysta, który nie przechowuje w swoim domowym archiwum ani autorskich książek ani rysunków wykorzystanych przy okładkach dla wydawnictw. A szkoda. Ekspozycji rysunków Dmitrija Szewionkowa-Kismiełowa nie było w ostatnich latach zbyt wiele, dlatego warto obejrzeć je w krakowskiej galerii, bo twórczość to wyjątkowa.


Wystawa czynna będzie do 12 maja 2019 r.

Ekspozycja pod patronatem Artystycznego spojrzenia

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Sztuka nie znosi oszustwa" - rozmowa z krakowskim malarzem Iwo Birkenmajerem

"Kostium jest także ubiorem" - wywiad z krakowską artystką Dorotą Morawetz

Z wizytą w pracowni - Iwona Ornatowska-Semkowicz i Paulina Semkowicz