Znalezione w pracowni, czyli o awangardowych eksperymentach Janusza Tarabuły


Nestor sztuki awangardowej w Polsce, współtwórca Grupy Nowohuckiej i członek Grupy Krakowskiej, jeden z niewielu żyjących polskich mistrzów sztuki współczesnej Janusz Tarabuła obchodzi w tym roku swoje 88 urodziny. W galerii Zderzak jego prace były pokazywane już kilka razy, jednak najnowsza wystawa to ekspozycja udostępniona publiczności po raz pierwszy.
"Marginesy materii. Awangardowe eksperymenty z lat 60." to pokaz młodzieńczych prac wyciągniętych z pracowni artysty na Dębnikach. Prac, które przez wiele lat traktowane były przez Janusza Tarabułę jako szkice, stanowiące zaledwie etap na drodze do nowych pomysłów, dlatego też uważane za gorsze i mniej wartościowe tkwiły porzucone w kątach, pomiędzy wieloma innymi. W latach 60. młody artysta (urodzony w 1931 roku w Krakowie) montował na obrazach fragmenty poniszczonych worków jutowych, kawałki blachy, smoły, tworząc kompozycje niezwykle lapidarne, zgrzebne i na swój sposób, dzięki działaniu przypadku, metaforyczne.


Surowe i proste kompozycje Tarabuła wzbogacał przedmiotami znalezionymi na śmietniskach  –kawałkami szyn, kratek, pordzewiałych, brudnych, do niczego nie przydatnych. Konstruując swoje obrazy, artysta badał możliwości koegzystencji różnych elementów  –  warstwę farby łączył z nałożonymi zwykłymi, banalnymi przedmiotami przyglądając się powierzchni, której kształt, forma, stonowany, nie rzucający się w oczy kolor (odcienie szarości, zieleni, brązu)  przywodziły na myśl dążący do unifikacji i zredukowania jednostki do roli nic nie znaczącej marionetki, system polityczny tamtych czasów. Wśród tych prac znajdziemy dominujące kraty i okna, zaślepione, symbolizujące uwięzienie, stłamszenie. Janusz Tarabuła był w Polsce prekursorem malarstwa materii, jednak te prace, jakie możemy obejrzeć w Zderzaku, są prekursorskie także w stosunku do "dojrzałych" prac Tarabuły z tego okresu. Nie były poddane konserwacji, na niektórych znajdziemy pajęczyny, jakimi przez lata, pokryły się w pracowni artysty. Ta wystawa jest jakby wycieczką w przeszłość, powrotem do lat 60, do awangardowych poszukiwań, ale i pewnego rodzaju ostrzeżeniem. Wydaje mi się, że współczesny widz, dzięki tym pracom odkryje jakąś prawdę o tamtych czasach, o minionej epoce, która nie była tak piękna, efektowna i inspirująca jak się dziś powszechnie uważa, wskazując na przykład na to jak wyglądała polska moda tamtych czasów, tworzona przecież jednak bardziej dzięki umiejętnościom i kreatywności projektantów (Jerzy Antkowiak, Barbara Hoff) niż dostępnym środkom finansowym i możliwym do zdobycia materiałom.
Warto przy tym pamiętać, że wielu ówczesnych malarzy przeżyło traumę wojenną (od Andrzeja Wróblewskiego, po Jonasza Sterna, artystę będącego mentorem Janusza Tarabuły), a sytuacja polityczna w powojennej Polsce, tłumienie wielu inicjatyw twórczych, brak możliwości rozwoju artystycznego, brak materiałów do pracy, a także próby przebicia się przez kokon socrealistycznej, jedynej popieranej przez władzę, sztuki  – wszystko to oddziaływało na młodych malarzy i rzeźbiarzy. Wpływ ten widoczny jest także w pracach Janusza Tarabuły.


Foto:dzięki uprzejmości galerii Zderzak

Na obrazach widzimy mury, cegły, kraty, elementy blach, pokrywające te klaustrofobiczne kompozycje wykonane na  zróżnicowanych co do wielkości powierzchniach, często horyzontalnie ułożonych niczym pasy o chropowatej fakturze i niemal monochromatycznej kolorystyce, niezmiernie rzadko przełamanej żywszym kolorem (czerwonawe kraty wypełniające centralną część jednej z prezentowanych na wystawie kompozycji, dodatkowo wzmocnione czerwonym okratowaniem okna). Człowiek jest na drugim planie, mały, stłamszony, zredukowany do nic nie znaczącej ledwo widocznej figurki.


Foto:dzięki uprzejmości galerii Zderzak

Patrząc dziś  na te prace dostrzega się nie tylko wspomniany już inny, pozaartystyczny kontekst czasów, w jakich powstały, ale i zbieżność eksperymentów Janusza Tarabuły z twórczymi poszukiwaniami takich artystów jak Jean Dubuffet, Jean Fautrier, Alberto Burri czy Antonio Tapies. Oni również, choć tworząc w odmiennym kręgu kulturowym (Francja, Włochy, Katalonia) badali efekty łączenia farby z piaskiem, cementem czy drobnymi elementami przytwierdzanymi do powierzchni. Sztuka informel, która pojawiła się w latach 50. została "przeszczepiona"  i rozpropagowana w Polsce przez Tadeusza Kantora, który zetknął się z nią podróżując nie tylko po Europie (Francja), ale i USA (Nowy Jork).
Tworzony przez niego Teatr Informel oddziałał na krakowskie środowisko artystyczne, a więc zetknęli się z nim także członkowie Grupy Krakowskiej, tworząc własne, indywidualne formy awangardowe. Od połowy lat 50. do początku lat 60. malarstwo materii w Polsce rozwijało się przybierając różnorodne formy, przesuwające granice tego co uważane było za tradycyjnie pojmowany obraz, zbliżając go bardziej do wykonanych z nietypowych materiałów płaskorzeźby czy tego co dziś określamy mianem "obiektu", w którym działanie artysty podporządkowane zostało działaniu przypadku (a także przypadkowości znalezionych przedmiotów wprowadzanych w obręb pracy).
W jednym z tekstów teoretycznych Tadeusz Kantor pisał:
"Jest to odkrycie nowej, nieznanej strony
Realności, jej elementarnego stanu: MATERII.
Materia, nie rządząca się prawami konstrukcji, ciągle zmienna
i płynna,
nie dająca się ująć żadnymi środkami racjonalnymi,
czyniąca wszelkie wysiłki ujęcia jej w solidną formę śmiesznymi,
bezradnymi i daremnymi,
nieustannie formę niszcząca,
będąca raczej manifestacją,
dostępną tylko przez
siły destrukcji,
przez kaprys i ryzyko  p r z y p a d k u,
przez szybkość i gwałtowność d z i a ł a n i a." 
(Tadeusz Kantor, Metamorfozy. Teksty o latach 1938 – 1974, wybór i opracowanie Krzysztof  Pleśniarowicz, Cricoteka, Księgarnia Akademicka, Kraków 2000, s. 203).

I właściwie słowa te doskonale oddają to co charakteryzuje prezentowane na wystawie w Zderzaku prace Janusza Tarabuły. Bezwiednie, leżąc przez wiele lat w zakamarkach pracowni artysty, stały się świadectwem awangardowych eksperymentów lat 60.


Wystawa czynna jest do 4 maja 2019 r.


Ekspozycja pod patronatem Artystycznego spojrzenia

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Kostium jest także ubiorem" - wywiad z krakowską artystką Dorotą Morawetz

Baśniowe szkła Jerzego Słuczan - Orkusza

PODSUMOWANIE roku 2019 w sztuce