Przejdź do głównej zawartości

"Narcyz" Tintoretta olśniewa po konserwacji

Foto:mat.pras.MNWr.

Il tintoretto to dosłownie farbiarczyk, taki przydomek zawdzięcza Jacopo Robusti swemu ojcu, Giovanniemu Battiście, który malował sprowadzane z Dalekiego Wschodu jedwabie. To zapewne po nim odziedziczył fascynację malarstwem oraz gwałtowny charakter. Urodzony jesienią roku 1518 w Wenecji, której pozostał wierny do końca życia (zmarł w 1594 roku podczas epidemii dżumy), spadkobierca włoskich manierystów (Parmigianino, Schiavone), był mistrzem rysunku, obsesyjnie studiującym w młodości obrazy, rzeźby i grafiki z bogatych kolekcji muzealnych Wenecji. Przez całe życie tworzył dla weneckich kościołów (np."Ostatnia wieczerza" i "Obmywanie stóp" do  Chiesa di San Marcuola czy malowidła  na obudowie organów do kościoła Santa Maria dell Orto) i majętnych bractw o charakterze świeckim, czyli tzw. scuoli. Najsłynniejsze dzieła Tintoretta powstały dla Scuoli di San Rocco (w 1565 r. wszedł  w poczet członków Bractwa św. Rocha). Przez kolejne 22 lata stworzył tu 56 malowideł. Dla Scuola di San Marco namalował cykl dzieł poświęconych postaci świętego Marka.
Malował bardzo dużo, bo i zleceń mu nie brakowało. Nie tylko dla scuoli, ale i dla bogatych zleceniodawców, jak książę Mantui, który zażyczył sobie czterech obrazów. To wtedy jedyny raz Tintoretto opuścił Wenecję, by na mantuańskim dworze nadzorować zawieszanie swych płócien.
Postacie namalowane przez Tintoretta mają w sobie dużo z bohaterów dzieł Michała Anioła, choć  w Rzymie Tintoretto nie był i dzieł Michelangela na żywo nie mógł widzieć.
W  polskich zbiorach nie ma zbyt wielu obrazów Tintoretta. Dwa znajdują się w kolekcji warszawskiego Muzeum Narodowego. Jest to  portret admirała weneckiego, którego reprodukcja znalazła się w książce "111 arcydzieł Muzeum Narodowego w Warszawie"

Foto: wikipedia

i obraz przedstawiający świętego Augustyna (dzieło warsztatu Tintoretta). Do 2013 roku w depozycie poznańskiego Muzeum Narodowego znajdował się obraz "Bitwa pod Asolą" należący do Fundacji Barbary Piaseckiej - Johnson (po śmierci kolekcjonerki obraz wycofano z depozytu i sprzedano na aukcji prywatnej osobie za milion funtów).

Sensacyjną wiadomością okazało się odkrycie, iż znajdujący się w zbiorach wrocławskiego Muzeum Narodowego obraz "Narcyz", będący depozytem  potomków rodziny Schnellów, jest prawdziwym dziełem Tintoretta i jego warsztatu.

W 2014 r. Muzeum Narodowe we Wrocławiu zleciło ekspertyzę dzieła połączoną z analizą fizykochemiczną i specjalistyczną fotografią (RTG, ultrafiolet i podczerwień). Badania te potwierdziły zauważalną także przez wprawnego miłośnika sztuki przynależność dzieła do malarstwa weneckiego XVI w. i bliskie koneksje ze sztuką Jacopa Tintoretta.

„Narcyz” wymagał żmudnej i kosztownej konserwacji (zniszczenia mechaniczne, naturalna degradacja pigmentów i barwników, przemalowania).

 – Dziś można stwierdzić, że Tintoretto był co najmniej autorem konceptu dzieła, jego wyrafinowanej kompozycji łączącej stylistykę manieryzmu i baroku oraz podrysowania postaci bohatera, w którym malarz posługuje się śmiało i perfekcyjnie ryzykownymi skrótami perspektywicznymi znanymi z innych jego prac, zwłaszcza malowideł dla Scuola di San Rocco”– wyjaśnia Ewa Houszka, kurator Galerii Sztuki XVI-XIX w. – Jak wykazał rentgenogram (czytelny rysunek pierwotny) figura Narcyza została przesunięta ze strony lewej ku prawej o ok. 40 cm, co potwierdzałoby bezpośrednią interwencję kompozycyjną samego mistrza, nie zaś jego warsztatowych współpracowników.

Obraz dzięki Fundacji Wallenberg-Pachaly zakupiono do zbiorów MN w grudniu 2017 r., poddano konserwacji, ukończonej w grudniu 2018 roku,  umieszczono w nowych ramach wzorowanych na oryginalnych weneckich z  XVI wieku i umieszczono w sali włoskiej w Galerii Sztuki XV-XX wieku, gdzie można go już podziwiać. Dzieje tego obrazu były burzliwe. Przez wiele lat znajdował się w kolekcji galicyjskiego polityka, bankiera i znawcy sztuki włoskiej Otto Hausnera w jego lwowskim majątku. Po śmierci Hausnera w 1890 r., jego spadkobiercy sprzedali rodzinie Schnellów ze Starych Brodów "Narcyza", który już wtedy był w bardzo złym stanie. Obraz podróżował potem ze Lwowa do Opola, potem do Rzeszowa, by w końcu dotrzeć do Wrocławia. Właściciele nie dysponowali jednak funduszami, które umożliwiłyby  konserwację dzieła.
Dopiero teraz po rocznej konserwacji obraz ten może zachwycać jako rzadki w polskich zbiorach muzealnych przykład weneckiego malarstwa szesnastowiecznego (namalowany został około roku 1560) o tematyce mitologicznej.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wystawa "Przestrzenie" w Zachęcie - zapowiedź

Wojciech Fangor, Stanisław Zamecznik, Ewa Partum, Zdzisław Jurkiewicz, Maria  Pinińska-Bereś, Teresa Kelm i Zygmunt Krauze — prace tych i innych klasyków  polskiej sztuki współczesnej zobaczyć można będzie na przekrojowej wystawie Przestrzenie  w Zachęcie — Narodowej Galerii Sztuki. Wystawa "Przestrzenie" przybliży ważne zjawisko w sztuce drugiej połowy XX wieku, w którym  tworzywem i tematem realizacji łączących różne media stała się przestrzeń. Termin  environment (ang. — otoczenie) wyprzedza o kilka dekad pojęcie instalacji artystycznej  i charakteryzuje wykreowane przez twórców „światy”, w których zmysły widza poddawane  są działaniu różnych bodźców. Będzie to opowieść o artystycznych eksperymentach, w których  malarstwo łączy się z architekturą, dźwiękiem i działaniami performatywnymi.  W ramach wystawy prezentowanych będzie pięć rekonstrukcji historycznych realizacji  environment, powstałych ponad pół wieku temu — w tym trzy pokaza...

Czekając na SALOME w Operze Wrocławskiej, czyli premiery i zapowiedzi

Na czerwcowej konferencji prasowej w Operze Wrocławskiej zapowiedziane zostały premiery (4 operowe, 2 baletowe) zaplanowane na nadchodzący sezon 2025/2026 oraz spektakle upamiętniające wybitne, lecz nieżyjące już postacie związane z wrocławską Operą: Ewę Czermak ( koncert 30 sierpnia) i Macieja  Krzysztyniaka (8 października).  W latach 1988-2015 Ewa Czermak wykreowała na deskach wrocławskiej sceny wiele pamiętnych ról. Widzowie do dziś wspominają jej sopran liryczny z takich kreacji jak Micaela (Carmen), Mimi (Cyganeria), Hanna (Straszny Dwór), Desdemona (Otello), Pamina (Czarodziejski Flet), Agata (Wolny Strzelec), Zuzanna (Wesele Figara) i wielu innych. B yła również pedagogiem, profesorem wokalistyki na Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu, gdzie kształciła studentów odnoszących dziś sukcesy na operowych scenach w kraju i za granicą. To właśnie ich występy usłyszymy w trakcie koncertu. Ponadto na skrzypcach towarzyszyć im będzie syn solistki, Adam Czerma...

Rozpakowanie polsko-białoruskiej historii

"Un-packing" to sztuka białoruskiego dramaturga Mikity Iłynczyka  zainspirowana książką Anety  Prymaki-Oniszk "Kamienie musiały polecieć. Wymazywana przeszłość Podlasia". Wieloznaczną, pełną podtekstów, mrocznych  odniesień  do autentycznych historii Podlasia political fiction, wyreżyserowała  Katarzyna Kalwat bardzo subtelnie prowadząc aktorów i tych z zespołu Wrocławskiego Teatru Współczesnego i tych warszawskich (spektakl powstał w koprodukcji z Teatrem Dramatycznym imienia Gustawa Holoubka w Warszawie).  Tytułowe rozpakowywanie rozgrywa się w "tiktokowym domku" posłanki Joanny Jachimczuk  (Ewelina Paszke-Lowitzsch), która nagrywa tu spot wyborczy z uchodźcami w tle; choć powinni być w roli głównej, to jednak sprowadzeni są przez nieco nieogarniętą polityczkę do roli milczących obserwatorów, którzy przez długi czas po prostu siedzą i czekają. Scena zastawiona jest kartonami. Nawet łóżko jest wykonane z kartonów, a uchodźcy są niczym przedmioty porzu...