Lustro ustawione między naturą a kulturą


Monika Feret, której obrazy można obejrzeć na wystawie TWOJE LUSTRO w galerii Floriańska 22 w Krakowie, w swoim malarstwie  analizuje takie problemy jak przenikanie się, a nawet rywalizacja, kultury masowej i natury. Na piętnastu obrazach artystka pokazuje człowieka współczesnego i jego odbicia w lustrach. Lustrach, które niczym zwierciadło Złej Królowej z disneyowskiej  baśni o Śnieżce, wciąż utwierdzają człowieka w przekonaniu, że jest  urodziwy, modny, że wszyscy interesują się jego osobą, że każdy z zachwytem przygląda się jego wizerunkom, tak starannie wykreowanym, dzięki zdjęciom umieszczanym w mediach społecznościowych i lajkowanych przez setki, a nawet tysiące obcych  ludzi. Na jednym z obrazów Moniki Feret widzimy aparaty fotograficzne i czerwone szpilki – obecnie przedmiot pożądania niemal każdej kobiety, która patrząc na celebrytki w tych przyciągających wzrok pantoflach, marzy by mieć takie same, by w taki sam sposób uwodzicielsko prezentować się na zdjęciach umieszczanych w Internecie.


Posiadanie kosztownych markowych butów dla wielu współczesnych kobiet jest czymś ważniejszym niż takie staromodne cechy jak empatia czy życzliwość, a nawet –  mówiąc górnolotnie –  moralność,  której obecność zepchnięto gdzieś w kąt, na dalsze miejsce, daleko za doskonałą prezencją, modnym ubraniem, wyćwiczoną na siłowni albo podczas codziennego biegania szczupłą i perfekcyjnie wyrzeźbioną sylwetką, osiąganą nieraz kosztem zdrowia. Dziś nie patrzymy z podziwem na zwyczajnych ludzi, którzy wydają się nudni i niegodni zainteresowania. Inspirujemy  się raczej  kąpiącymi się w blasku fleszy gwiazdami muzyki, filmu, sportu, a nawet polityki. Żyjemy w jaskini naszej wyobraźni karmionej mitami i modami lansowanymi przez mass media, wśród których dominują plotkarskie portale internetowe, zajmujące powoli miejsce dawnych bulwarówek. Zwracamy uwagę na szczegóły, fragmenty, kawałki rzeczywistości  wyeksponowane w określony sposób, tak by budziły zachwyt, pragnienie posiadania, zazdrość.
Na wielu obrazach  Moniki Feret widzimy człowieka fragmentarycznego – same wyeksponowane nogi depczące szarą ludzką masę albo obserwowane  przez stojącą tyłem dziewczynę całujące się pary, objęte i tulące się, jak na romantycznych obrazkach tak chętnie udostępnianych na Facebooku…


Ale to fragmentaryczne piękno może budzić też nie pozbawioną chorej fascynacji  grozę –  na niektórych obrazach przypominających osobliwe martwe natury  namalowane zostały jedynie poucinane kończyny, bezładnie wyrzucone na błotniste lub liściaste podłoże – niczym w popularnych kryminałach, gdzie motyw  znajdowania w parku poćwiartowanych zwłok, podrzuconych tam przez mordercę, staje się coraz popularniejszy. Książki, których bohaterem jest sprytnie igrający z policją psychopata, osiągają dziś milionowe nakłady.
Bohaterką innego obrazu, jaki można obejrzeć w galerii Floriańska 22, jest kobieta zredukowana do pięknej różowej sukni. Taki współczesny Kopciuszek, a może nie do końca idealna Barbie, której z palców zwisają poskręcane ciemne formy, niczym pogniecione wachlarze na sznurkach, symbolicznie pokazujące wyzbycie się wszelkich marzeń i złudzeń.


Niektóre z nich przypominają tajemnicze japońskie znaki. Pojawia się tu również motyw marionetkowości, sterowania człowiekiem jak kukiełką, bezwolną i uzależnioną od kaprysu władcy lub władczyni. Miłość daje kochanemu, choć nie kochającemu, człowiekowi, władzę, którą on z sadystyczną przyjemnością wykorzystuje. Właścicielka różowej sukni zredukowała zakochanego mężczyznę do funkcji malutkiej figurki, którą łatwo jest manipulować. Patrząc na ten intrygujący obraz można snuć w wyobraźni różne opowieści, nie przestając podziwiać czysto malarskich walorów tej pracy – różowej, opalizującej faktury sukni, na tle której, niczym dysonans, umieszczone zostały ciemne znaki przypominające zeschnięte liście. Liście, które jak się dobrze przyjrzymy, znajdziemy na wielu obrazach artystki.
To lustro, jakie artystka ustawia przed każdym z nas, pokazuje konflikt między tym co odwieczne, a tym co chwilowe. Monika Feret najnowsze mody konfrontuje z przyrodą, która nas otacza, czy tego chcemy czy nie, ale czasem jest jedynie niemym świadkiem naszych upadków, tłem dla mniej lub bardziej udanych prób zaznaczenia swojej obecności na ziemi. Człowiek pokazany jak na prehistorycznych rytach naskalnych, jest  częścią odwiecznego obrazu natury, którą niszczy, zaśmieca, najczęściej nie mając najmniejszych wyrzutów sumienia. „Twoje lustro” to wystawa niebezpiecznie pociągająca, bo nasze współczesne lęki i fobie, ukrywa pod maską modnych póz i sytuacji, które udawane lub prawdziwe, dają  dziś ludziom poczucie własnej wartości, iluzję piękna i namiastkę uczuć, uwiecznianych  na setkach fotografii, jakie może dziś obejrzeć (i skomentować ) każdy znajomy i nieznajomy. Prawdziwe więzy i relacje międzyludzkie zredukowane zostały do wirtualnych namiastek, którymi sycimy nasze wiecznie głodne pochwał ego. Czy jednak i w minionych wiekach, sięgając w głąb historii sztuki, nawet do czasów prehistorycznych, nie znajdziemy podobnie egotycznych osobowości? Z pewnością tak, bo narcystyczna skłonność do pokazywania się z jak najlepszej strony, jest jedną z cech charakterystycznych wielu ludzi –  i dawniej i obecnie.
Co więc pokazuje TWOJE LUSTRO? Warto wybrać się do galerii Floriańska 22, żeby samemu się o tym przekonać.


Wystawa czynna do 31 lipca 2018 r.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Sztuka nie znosi oszustwa" - rozmowa z krakowskim malarzem Iwo Birkenmajerem

"Miejscem dla samotnych artystów może być każde, jakie wybiorą lub jakie im się wskaże" - wywiad z Joanną Warchoł

Podsumowanie roku 2018 w muzeach i galeriach. Najlepsza dziesiątka wystaw.