Przejdź do głównej zawartości

Polski dizajn po 1989 r.

Nowa wystawa "Z drugiej strony rzeczy. Polski dizajn po roku 1989" w krakowskim Muzeum Narodowym to pierwsza prezentacja polskiego dizajnu obejmująca ostatnie 28 lat w polskim wzornictwie. Od lat 80. XX w., czyli czasów upadku i siermiężności w projektowaniu, po lata 90. i początek XXI w., kiedy to  dizajn zaczął się odradzać, a projektowanie zaczęło przynosić rodzimym artystom profity. Na wystawie zgromadzono ponad 160 obiektów autorstwa prawie 240 artystów. Wiele z eksponatów znamy z pewnością z najbliższego otoczenia, wielokrotnie widzieliśmy je w biurach, mieszkaniach prywatnych i różnych instytucjach. Wystawa ma układ chronologiczny i eksponuje tendencje zmieniające się w czasie, a w ich tle całe mnóstwo fantastycznych użytkowych obiektów takich jak fotele, leżanki i krzesła, które na wystawie można wypróbować siadając na nich, dotykając ich miękkiej i wygodnej powierzchni albo sprawdzając jak i czy nadawałyby się do naszych domów.

Najliczniej jest na wystawie reprezentowana branża meblarska - prace takich artystów jak Tomasz Augustyniak, Renata Kalarus, Krystian Kowalski, Piotr Kuchciński czy Tomek Rygalik można obejrzeć z bliska. Prezentowane na wystawie znakomite szkła, projekty ceramiczne i tkaniny dekoracyjne także świadczą o tym, że polscy projektanci nie ustępują zagranicznym w pomysłowości i - co ważniejsze - funkcjonalności. Tytuł ekspozycji, która znajduje się na parterze krakowskiego Muzeum Narodowego  pozwala uświadomić sobie, że polscy projektanci dbają nie tylko o formę, jej piękno i  przyciągnięcie wzroku odbiorcy, ale przede wszystkim o użyteczność, o to by korzystanie było samą przyjemnością, by sprawiało radość swoim widokiem (wiele mebli i eksponatów ze szkła może doskonale zdobić wnętrza mieszkalne i biurowe "występując" jako dzieła sztuki, przedmioty artystyczne), ale też by służyło wygodzie (np. by siedzenie na fotelach nie powodowało bólu kręgosłupa). Jak różnorodne są te projekty i jak ogromna jest pomysłowość ich twórców świadczy najlepiej odbiór eksponatów przez zwiedzających, którzy nie mogą wprost oprzeć się (i ja również się nie oparłam!), aby nie włączyć "Musiconu" -  działającego jak wielka pozytywka, grającego instrumentu dla dzieci projektu Kamila Laszczuka (2016). Urzekły mnie też cedrowe figurki "Sagi" projektu Pawła Jasiewicza, które przypominają drewniane zabawki wykonane z cedru przez artystę, który w czasie rezydencji w japońskim Minamioguni-machi współpracował z tamtejszymi rzemieślnikami, starając się oddać urodę materiału.

Warto zwrócić uwagę także na żarciki ceramiczne wrocławskiej artystki Kariny Marusińskiej, która swoje "Ogryzki", czyli miseczki z ceramiki autentycznie nadgryzała przed wypalaniem, a potem wykańczała złotem nawiązując do złotego wykończenia porcelany stołowej, ale i do złotego uzębienia niektórych bywalców bazarów... Projektantka sugeruje też, że nawet ceramika może być smakowita. Zafascynował mnie także projekt Iglo, czyli ocieplacze roślin doniczkowych autorstwa Małgorzaty Knobloch i Igora Wiktorowicza, które powstały gdy artyści (specjalizujący się w projektowaniu drewnianych wyrobów do domu i ogrodu) chcieli zabezpieczyć swoje rośliny na balkonie podczas mrozu i nie znaleźli w sklepach nic odpowiedniego.

Na wystawie jest mnóstwo takich ciekawostek jak choćby odkurzacz wodny (Wodnik Duo Plus projektu Artura Będkowskiego, Andrzeja Burego i Kamila Łęckiego z 2002 r.), na które być może natrafilibyśmy w sklepach, ale dopiero gdybyśmy ich specjalnie szukali... Oglądając wystawę nie sposób oprzeć się wrażeniu, że właściwie dziś dizajn to wszystko co nas otacza i czego używamy - od okularów i kieliszków, foteli biurowych, po pociągi i tramwaje zaprojektowane przez polskich dizajnerów. Ekspozycji towarzyszy obszerny pięknie wydany polsko-angielski katalog.
Wystawa czynna do 19 sierpnia.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jubileuszowa premiera we Wrocławskim Teatrze Lalek – zapowiedź

    2026 to dla Wrocławskiego Teatru Lalek bardzo ważny – jubileuszowy – rok, w którym obchodzone jest 80-lecie WTL. Teatr chce uczcić nie tylko  swoją długą historię jako instytucji, lecz przede wszystkim osiem dekad ciągłego rozwoju, konsekwentnego budowania programu  artystycznego i pracy na rzecz misji edukacyjnej i społecznej.  Premiera „Wyobraź sobie…” wraz z uroczystą Galą i otwarciem 8. Przeglądu Nowego Teatru dla Dzieci to kluczowe wydarzenia obchodów. Ten jubileuszowy program ma być przede wszystkim spotkaniem: mieszkańców Wrocławia, obecnych i byłych pracowników, współpracowników i przyjaciół  Wrocławskiego Teatru Lalek, a także przedstawicieli władz oraz zaproszonych gości.  W trakcie uroczystej Gali zostaną uhonorowani pracownicy, których wieloletni wysiłek i zaangażowanie stworzyły fundamenty artystycznej tożsamości teatru. O spektaklu: WYOBRAŹ SOBIE... adresowany jest dla dzieci powyżej 9 roku życia. W zapowiedzi spektaklu czytamy:...

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"

  Premiera "Złej dziewczynki" we Wrocławskim Teatrze Lalek zasłużenie została nagrodzona wielkimi brawami widzów i tych małych i tych dorosłych, choć treści, które były w spektaklu poruszane do najbłahszych nie należały. Trudna tematyka relacji między pierwszakami w szkole podstawowej, w której pojawia się kłopotliwa, nowa uczennica, zadająca raniące wszystkich pytania, nie rozumiejąca słów "o tym się nie mówi", w momentach stresu przemieniająca się w smoczą bestię, doprowadzającą do płaczu inne dzieci, pokazana została w niezwykle nowoczesny sposób, tak by bawiąc widzów, zwracać ich uwagę na problemy, z którymi niemal każdy kto chodził lub chodzi do szkoły się zetknął w mniejszym lub większym stopniu. Adresowana do dzieci powyżej 7 roku życia sztuka w reżyserii Jakuba Krofty na podstawie tekstu Marii Wojtyszko to kolorowy, rozbuchany emocjonalnie światek dzieciaków, które nie są idealne (nawet ta z bohaterek o znaczącym imieniu Idealka), ale jakoś ze sobą funkcj...

„Natchnienie jest czymś ulotnym” – wywiad z krakowską malarką Ewą Kutermak-Madej

Artystyczne spojrzenie: Pochodzi Pani z rodziny artystycznej, czy zawsze wiedziała Pani, że będzie malarką?  Nie chciała się Pani zbuntować? Ewa Kutermak-Madej: Rzeczywiście pochodzę z rodziny artystycznej. Mój ojciec był pedagogiem ASP. Uczył rysunku i malarstwa na Wydziale Architektury Wnętrz ASP w Krakowie. Nie wyznaczało to jednak moich przyszłych wyborów. Od wczesnego dzieciństwa towarzyszyłam Tatusiowi, dzierżąc szkicownik, w wypadach na łono natury i biorąc udział w plenerach, które prowadził dla studentów. Zapełnione szkicowniki nie były początkiem dalszej drogi.  Od 4 roku życia brałam udział w teatrzyku, który prowadził znany aktor Jan Niwiński. Z tej „stajni” wyrośli znani aktorzy Monika Niemczyk, Ryszard Filipski, poetka Halina Poświatowska, Mietek Grąbka, Anna Dymna, Jan Frycz.   Nie zdecydowałam się na tę drogę pomimo albo dlatego, że w wieku 9 lat zagrałam główną rolę w „Cudzie w Alabamie” w Starym Teatrze. Świadomie myśląc o przebytyc...