Najlepsze Katalogi Wystaw z 2017 r.-odc.4. "Stanisław K.Dawski"


Wśród najlepszych katalogów wystaw czasowych zorganizowanych w 2017 r. szczególne miejsce zajmuje katalog "Stanisław K. Dawski", do wystawy zorganizowanej w czerwcu ubiegłego roku we wrocławskiej Galerii Miejskiej. Ekspozycja ze zbiorów Muzeum Okręgowego w Sandomierzu, które posiada jedyny zbiór jego prac - spuściznę artysty, który przez 25 lat związany był z Wrocławiem i tutejszą ASP (za czasów Dawskiego funkcjonującą jako PWSSP), przygotowany został ze szczególną dbałością nie tylko o szatę graficzną, ale i o archiwalia wzbogacające znajdujące się wewnątrz eseje. Stanisław Dawski, rektor wrocławskiej uczelni plastycznej, malarz i grafik, artysta oryginalny, wymagający, nieco ekscentryczny profesor, organizator Wydziału Ceramiki i Szkła, jedynego w Polsce i wciąż renomowanego kierunku na wrocławskiej uczelni, twórca wspaniałego ogrodu przyuczelnianego (niestety dziś pozostającego w opłakanym stanie), ponadto uwikłany w sytuację polityczną... Ta złożona osobowość została przypomniana przez galerię we Wrocławiu, po raz pierwszy tak obszerną ekspozycją. Podobną rolę pełni liczący 139 stron katalog - dwujęzyczny, polsko-angielski, co jest już właściwie standartem w publikacjach towarzyszących ekspozycjom. Na okładce umieszczono jeden z obrazów Dawskiego z 1959 r. przedstawiający żonę artysty Marię Dawską, która również była malarką i pedagogiem w PWSSP. Przyznam, że zaczęłam oglądanie katalogu od 2 ostatnich części - na dużych całostronicowych reprodukcjach przypomniano tu wybór najlepszych prac artysty (w części I są to obrazy olejne, w części II grafiki, głównie przedstawienia zmysłowych aktów wykonane techniką suchej igły, tłustej kredki lub termorytu). Ilustracje pozwalają zorientować się jak różnorodne i bogate było opus magnum Stanisława Dawskiego. Wystawa nie trwała zbyt długo, więc katalog umożliwia zapoznanie się z twórczością, której w "większej formie" (np. w postaci stałej ekspozycji) nie sposób zobaczyć nigdzie. Muzeum Okręgowe w Sandomierzu na razie nie planuje zorganizowania kolejnej ekspozycji, a we Wrocławiu również zapomniany Dawski pozostaje zapomniany, zatem ... pozostaje katalog. Warto zapoznać się z esejami na temat jego twórczości oraz wspomnieniami artystów, którzy byli studentami Dawskiego. Na początku umieszczono bogato ilustrowany tekst Krzysztofa Popińskiego "Profesor Stanisław Dawski jako pedagog i rektor PWSSP w latach 1946-1970". Są w nim liczne archiwalne fotografie prac Dawskiego, a także zdjęcia słynnego ogrodu przy ul. Traugutta, w którym profesor przepytywał studentów albo angażował ich do prac ogrodniczych. Kolejny esej autorstwa Lili Dmochowskiej "Stanisław Dawski - abstrakcja w skali 1:1" przypomina biografię artysty i jego żony Marii Dawskiej, co jest o tyle istotne, że życiorys przedwojenny i początki twórczości Dawskiego są albo nieznane albo pełne sprzeczności, a  informacje dotyczące jego związków  z ówczesnymi politykami (Mieczysław Moczar) są pełne niedomówień. Ten tekst również wzbogacony został o archiwalne fotografie (np. Dawskiego i Karola Estreichera przed gmachem wrocławskiego Muzeum Narodowego oraz podczas rozmowy z wybitnym rzeźbiarzem Xawerym Dunikowskim, który został przez Dawskiego sprowadzony do prowadzenia zajęć na wrocławskiej PWSSP). Kolejny tekst autorstwa Andrzeja Klimczak-Dobrzanieckiego "Środowiskowa ikona" przypomina Dawskiego widzianego oczami jego dawnego studenta (który był nim niejako z doskoku, gdyż głównie kształcił się na wydziale malarstwa, a Dawski prowadził zajęcia na wydziale grafiki). Szczególnie interesujące są tu zatem wspomnienia autora tekstu dotyczące indywidualnych korekt oraz wizyt w lokalach gastronomicznych (np. w  kawiarni "Bajka", gdzie profesor zapraszał na kawę i ciastka swoich studentów i studentki). Jest to moim zdaniem najciekawszy tekst z całego katalogu, bo pozwala poznać barwną osobowość ekscentrycznego profesora, o którym można przeczytać: "wzrost napoleoński, na głowie charakterystyczny beret z antenką (dalekie echo nakrycia młodopolskiego), w ręku nieodłączna trzcinka, służąca do wskazywania omawianych elementów kompozycji graficznej" (katalog "Stanisław K. Dawski" str. 47). Doskonale uzupełnia przedstawienie Dawskiego jako pedagoga tekst innego studenta Nicole Nascowa. "Mój profesor" to opowieść o słabościach Dawskiego do urodziwych studentek i do studentów pochodzenia wiejskiego. Jak wspomina Nascow "profesor miał swoje słabostki, ale dwie z nich były niezmienne: bardzo chętnie widział na studiach młodzież pochodzącą ze wsi, a szczególnie dzieci górali, jak również piękne dziewczyny. Tylko warunek był jeden - uroda musi iść w parze z talentem, a był to wymóg (katalog "Stanisław K.Dawski", str.53). Kolejną osobą wspominającą Stanisława Dawskiego jako pedagoga jest Leon Podsiadły, który w tekście "Moje wspomnienia" przyznaje, że dostał się na wrocławską uczelnię dzięki królikom (króliczą historyjkę warto poznać podobnie jak opinię Dawskiego o ptakach, rysowanych przez ówczesnego dobrze zapowiadającego się artystę Leona Podsiadłego, bo doskonale ilustruje stosunek profesora Dawskiego do utalentowanych studentów). Stanisław Sadowski również  ciekawie w tekście "Przyszedł pan malować czy murować?" przybliża postać profesora i jego żony Marii Dawskiej, wspominając jak wyglądały pochwały i nagany słynnej pary profesorskiej, ceniącej przede wszystkim talent, a nie tzw. plecy i poparcie ówczesnych prominentów. Po trzystronicowym kalendarium życia i twórczości w katalogu znalazł się jeszcze jeden tekst, napisany przez Bożenę Ewę Wódz ("Maria i Stanisław Dawscy w kolekcji Muzeum Okręgowego w Sandomierzu), przybliżający okoliczności umieszczenia spuścizny po Dawskich właśnie w Sandomierzu.
Reasumując - bardzo dobry katalog do świetnej wystawy. Jedyna publikacja przybliżająca postać Stanisława Dawskiego (1905-1990) , artystę zapomnianego, w przeciwieństwie do Eugeniusza Gepperta, z którym był skonfliktowany. Obaj byli rektorami, ale to imię Gepperta nosi wrocławska uczelnia.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wystawa Abakanowicz w Wałbrzychu

O twórczości Gabrieli Buzek-Garzyńskiej

„Określiłabym siebie raczej jako peintre-graveur” – wywiad z krakowską artystką Agnieszką Łakomą.