Z profesor Krystyną Cybińską na wystawie ceramiki i barwnych tkanin


Urodzona w 1931 r. w  Dakowych Suchych Krystyna Cybińska przyjechała do Wrocławia z Poznania, a swą artystyczną przygodę rozpoczęła w 1949 roku w gronie pierwszych studentów Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych. Swoje umiejętności rozwijała pod kierunkiem prof. Julii Kotarbińskiej, a po dyplomie została jej asystentką. Odtąd na wiele lat związała się z wrocławską uczelnią, pełniąc rozmaite funkcje: kierownika Katedry Ceramiki (czterokrotnie w latach 1983-1990), a także prodziekana Wydziału Ceramiki i Szkła (1981-83).
Jest laureatką wielu międzynarodowych konkursów, Członkinią  Związku Polskich Artystów Plastyków oraz Académie Internationale de la Céramique d'Art (AIC) w Genewie. W 2012 roku została uhonorowana Złotym Medalem Gloria Artis za  wkład w kulturę narodową.

Z nestorką wrocławskiej ceramiki, jedną z najwybitniejszych osobowości w powojennej sztuce polskiej,  profesor Krystyną Cybińską  umawiam się na jej najnowszej wystawie BARWY MATERII  w galerii  NEON.  Gdy rozmawiamy czuję, że wciąż żyje ceramiką, pracą, nowymi pomysłami. Na przyszły rok planuje ekspozycję "Twarze błękitu" w Muzeum Architektury, gdzie pokazane zostaną kolekcje naczyń w różnych odcieniach błękitu na tle niebieskich tkanin, które przygotowuje młody designer po łódzkiej szkole projektowania Kamil Hala - to jego malowane  jedwabie (wraz z 2 artystycznymi tkaninami autorstwa profesora Wojciecha Sadleya) wypełniają znaczną część wystawy ceramiki profesor Cybińskiej. A jednak rozmowę zaczynamy od przekornego stwierdzenia pani profesor, która mówi:- Jestem dinozaurem. Dzisiaj już nikt się ceramiką naczyniową nie zajmuje. No może jeszcze z mojego pokolenia profesor  Magdalena Winiarska z Warszawy.  Wszyscy poszli w rzeźbę, zresztą z korzyścią dla ceramiki. Bo te rzeźbiarskie wypowiedzi są bardzo piękne, bardzo interesujące.
Oglądamy amfory, wazony, otoczaki w różnych odcieniach i z różnymi siateczkami spękań. - Ceramika to nauka cierpliwości. Niespodziewanie po wielu próbach i eksperymentach ze szkliwem powstają interesujące formy. Chodzi o to by uwydatnić urodę szkliwa. Pracuję na szkliwach autorskich, a nie na gotowych, które moim zdaniem dają efekt taki jak w ceramice łazienkowej - plastikowy, płaski. Młodzi ceramicy wolą jednak pracować na gotowych szkliwach, co trochę mnie martwi.
Przez chwilę patrzymy na różnorodne wybarwienia na naczyniach, a pani profesor cierpliwie tłumaczy jak powstały, opowiada o szkliwach zatartych tlenkiem miedzi, które powtórnie wypaliła w piecu, w innej temperaturze co dało efekty akwarelowych rozmyć. Niektóre naczynia są niebieskie, inne czerwone, jedne mają spękania gwiazdkowate, inne tworzą siateczkę. W pracach tych widać fascynację naturą, ale i samą  "materią", która nigdy nie jest identyczna. Widz na wystawie może podziwiać  efektowne kolory, które nigdy nie są takie same. Pytam o porównania ceramiki wrocławskiej z zagranicznymi pracami ceramików.Pani profesor opowiada o wizycie w Paryżu, gdzie m.in. spotkała się z mieszkającym tam Janem Lebensteinem i gdzie podobało jej się dosłownie wszystko - malarstwo, architektura, a nawet księgarnie, jednak na pytanie o to czy nie chciała zostać w stolicy Francji odpowiada, że nie,  bo może tworzyć tylko we Wrocławiu i nie wyobraża sobie przeniesienia gdziekolwiek indziej.
Na wystawie w galerii NEON  obejrzeć  możemy  naczynia, które noszą w sobie ślady najdawniejszych ceramicznych tradycji z kręgu kultury śródziemnomorskiej, a także głęboką fascynację naturą. W tych pozbawionych dekoracyjnych elementów formach o zwartej bryle i doskonałych proporcjach artystka pokazuje  swój rzemieślniczy kunszt i doskonałą świadomość ceramicznej materii.
Profesor Cybińska jest również wieloletnim pedagogiem wrocławskiej uczelni. - Uczelnia uczy młodego człowieka głównie warsztatu, pokazuje jak się tworzy prace ceramiczne, jak się do tego zabrać.
Jednak  to przede wszystkim znakomita ceramiczka, która z pasją opowiada o tworzonych pracach, odżegnując się od inspiracji twórczością innych.  - Artysta, który korzysta z inspiracji, nie jest oryginalny, nie wnosi nic nowego do sztuki.
Ekspozycja  BARWY MATERII w galerii NEON ma tylko jedną wadę - trwa zbyt krótko, bo już we wtorek 10 października odbędzie się uroczysty finisaż. Pozostaje mi zatem czekać do kolejnej ekspozycji, bo oglądanie kolekcji naczyń profesor Cybińskiej to dla mnie niezwykła niemal sensualna przyjemność (nawiasem mówiąc zachwycałam się nimi  także na wielkim pokazie ceramiki i szkła w Arsenale na wystawie OBSZARY SENSUALNE w 2016 r.) .
Aranżacja, która niektórym zwiedzającym profesorom nie przypadła do gustu, według mnie doskonale podkreśliła ascetyczne formy i wyrafinowane szkliwa prezentowanych wazonów, amfor, mis czy form księżycowych i mam nadzieję, że i przyszłoroczna ekspozycja łącząca jedwabie z ceramiką, będzie równie efektowna.
Ekspozycja czynna do 10 października 2017 r.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Sztuka nie znosi oszustwa" - rozmowa z krakowskim malarzem Iwo Birkenmajerem

"Kostium jest także ubiorem" - wywiad z krakowską artystką Dorotą Morawetz

Z wizytą w pracowni - Iwona Ornatowska-Semkowicz i Paulina Semkowicz