Przejdź do głównej zawartości

Sztuka w sztuce, czyli gry i zabawy artystów w MOCAKu

W krakowskim MOCAKu można obejrzeć kolejną wystawę z cyklu Sztuka w... I jest to moim zdaniem wystawa najlepsza. Znakomity dobór prac, interesujące zestawienia obrazów autorstwa artystów współczesnych z popularnymi tematami i motywami ze sztuki dawnej dają efekt, który nawet największego malkontenta przyciągnie, rozbawi, zaciekawi, może rozzłości... Być może także skłoni do sięgnięcia po informacje o pierwowzorach.
Rzeźby starożytne w roli modeli z wybiegów, poprzebierane w modne stroje, w  hipsterskich okularach, ze słuchawkami i ze zblazowanymi minami? A jakże. Francuski artysta  Leo Caillard pokazał jak przenikają się epoki i style, a moda dodaje sztuce smaku.
Słynna Wenus z Milo, niepokalanie biała, bezręka, stojąca obojętnie w kąciku  w kontenerze na śmieci (instalacja  Bjørna Nørgaarda)? Czemu nie? Zwłaszcza że tuż obok w ciemnym pomieszczeniu współczesne nagie kobiety z budapesztańskiej łaźni (sfilmowane z ukrycia przez Katarzynę Kozyrę) bez skrępowania układają się w wygodnych pozach na posłaniach niczym słynne odaliski z obrazów Ingresa, rozmawiając, czesząc i kremując ciała, którym daleko do doskonałości (przypomniały mi temat trzech okresów w życiu kobiety, podejmowany m.in. przez Dürera i Cranacha, niemieckich mistrzów doby renesansu).
Jednak zabawy z historią sztuki bywają też przewrotne i złowieszcze - niektóre dzieła dawne zostały wiernie odwzorowane tylko po to, by pokazać jak bardzo mogą być zniszczone (Nicola Samori "Ulewny fresk", ale i współczesne wersje arcydzieł Caravaggia  namalowane przez Elise Ansel niczym w amerykańskiej parodii malowania farbami). Artyści tworzyli też swoiste dialogi przerzucając je między dyscyplinami -  rokokowa huśtawka francuskiego mistrza Fragonarda  wygląda jakby zeszła z obrazu i pusta prezentuje się na tle wełnianej dywanowej instalacji ("Azyl wspomnienia 2" Alexandry Kehayoglou), a oglądający zastanawia się, co tu się stało, jaka scena miała miejsce.
Na krakowskiej wystawie można zobaczyć jak artyści zafascynowani dziełami dawnych mistrzów wcielali się w bohaterów ich obrazów, nadając im własne rysy (prace Yasumasy Morimury portretującego się jako jedna z infantek Velazqueza czy vermeerowska dziewczyna z perłą).
Krzysztof M. Bednarski sfotografował się jako perwersyjnie umalowany antyczny Bachus w winogronowych  szatach (cykl "Ja, Bachus"), a popularnym trzem Gracjom kazał stać na głowach (przy czym z jednej z nich została sama głowa...). Na wystawie przekonać się można, że twórcy  czasem odnoszą się do twórczości sobie współczesnych, uwieczniając ich w symboliczny, ale i złośliwy sposób (Whielki Krasnal  wizerunek artysty filmującego ludzi po amputacjach nazywa "Niepełnosprawny Artur Żmijewski"; a Oskar Dawicki w autobiograficznych scenach nawiązuje do "Rozstrzelań" Andrzeja Wróblewskiego).
Wystawa jest ogromna, pełna różnorodnych wątków, fascynujących, ale i bulwersujących aluzji (pornograficzne rysunki Mariusza Tarkawiana dedykowane Arakiemu). Pokazuje jak bardzo współcześni artyści, nawet ci najbardziej zdawać by się mogło nowocześni, uzależnieni są od sztuki dawnej i jak bardzo z niej wyrośli, choć nie do końca pozbyli się spojrzenia na historię sztuki jako na dziedzictwo pełne wątków gotowych do wykorzystania (np. japoński artysta Shinji Ogawa niemal niedostrzegalnie zabawił się fotograficznie z widokiem Delft namalowanym przez Vermeera, a Hiroyuki Masuyama Wenecję wystylizował na malarstwo Anglika Williama Turnera) . "Sztuka w sztuce" to wystawa, którą trudno obejrzeć podczas jednej wizyty w muzeum. Ja byłam w MOCAKu dwukrotnie i zapewne jeszcze tam wrócę, bo jest co oglądać, jest co analizować i jest się czym ekscytować.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O malarstwie Waldemara Libery

Ekspresjonistyczne, mroczne portrety Waldemara Libery można obecnie oglądać w krakowskiej galerii Floriańska 22 na wystawie "Whateverities of 3D". Postacie, w większości o zdeformowanych twarzach, często z zaciśniętymi ustami i zamkniętymi oczami, zdają się być namalowane zgodne z twierdzeniem słynnego francuskiego ekspresjonisty rosyjskiego pochodzenia Chaima Soutine'a "Deformacja to życie". Waldemar Libera, urodzony  w 1983 roku w Tarnowie, ukończył Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych w Nowym Wiśniczu i historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jest twórcą poruszającym się w szeroko pojętym nurcie ekspresjonistycznym. W jego pracach dopatrzyć się można fascynacji przedwojennymi ekspresjonistami (Kokoschka, Kirchner, Nolde, Rouault), ale też  rozwijającym się po II wojnie światowej abstrakcyjnym ekspresjonizmem spod znaku Bacona i de Kooninga. Bacon jak się wydaje najsilniej oddziałał na Waldemara Liberę, na jego sposób postrzegania postaci ludzkiej...

Jubileuszowa premiera we Wrocławskim Teatrze Lalek – zapowiedź

    2026 to dla Wrocławskiego Teatru Lalek bardzo ważny – jubileuszowy – rok, w którym obchodzone jest 80-lecie WTL. Teatr chce uczcić nie tylko  swoją długą historię jako instytucji, lecz przede wszystkim osiem dekad ciągłego rozwoju, konsekwentnego budowania programu  artystycznego i pracy na rzecz misji edukacyjnej i społecznej.  Premiera „Wyobraź sobie…” wraz z uroczystą Galą i otwarciem 8. Przeglądu Nowego Teatru dla Dzieci to kluczowe wydarzenia obchodów. Ten jubileuszowy program ma być przede wszystkim spotkaniem: mieszkańców Wrocławia, obecnych i byłych pracowników, współpracowników i przyjaciół  Wrocławskiego Teatru Lalek, a także przedstawicieli władz oraz zaproszonych gości.  W trakcie uroczystej Gali zostaną uhonorowani pracownicy, których wieloletni wysiłek i zaangażowanie stworzyły fundamenty artystycznej tożsamości teatru. O spektaklu: WYOBRAŹ SOBIE... adresowany jest dla dzieci powyżej 9 roku życia. W zapowiedzi spektaklu czytamy:...

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"

  Premiera "Złej dziewczynki" we Wrocławskim Teatrze Lalek zasłużenie została nagrodzona wielkimi brawami widzów i tych małych i tych dorosłych, choć treści, które były w spektaklu poruszane do najbłahszych nie należały. Trudna tematyka relacji między pierwszakami w szkole podstawowej, w której pojawia się kłopotliwa, nowa uczennica, zadająca raniące wszystkich pytania, nie rozumiejąca słów "o tym się nie mówi", w momentach stresu przemieniająca się w smoczą bestię, doprowadzającą do płaczu inne dzieci, pokazana została w niezwykle nowoczesny sposób, tak by bawiąc widzów, zwracać ich uwagę na problemy, z którymi niemal każdy kto chodził lub chodzi do szkoły się zetknął w mniejszym lub większym stopniu. Adresowana do dzieci powyżej 7 roku życia sztuka w reżyserii Jakuba Krofty na podstawie tekstu Marii Wojtyszko to kolorowy, rozbuchany emocjonalnie światek dzieciaków, które nie są idealne (nawet ta z bohaterek o znaczącym imieniu Idealka), ale jakoś ze sobą funkcj...