Przejdź do głównej zawartości

Umbanda na obrazach Jacka Sroki


Jacek Sroka to artysta podróżnik. Od 6 lat odwiedza Chiny. Był rezydentem w Nantongu, gdzie pokazywał swoje obrazy, podobnie jak w Pekinie, Luodai, Changzhou i Szanghaju. Jest laureatem wielu nagród i wyróżnień, a nakręcony przez Jarosława Migonia film o  jego życiu i twórczości  "Dziennik obserwatora" został w tym roku uhonorowany 3 nagrodami na World Media Festival w Hamburgu.
Obrazy Jacka Sroki zawsze budzą emocje. Niezwykłe, kontrowersyjne, szokujące, mocne, a nawet dosadne, choć nie pozbawione cierpkiego humoru... Nie tak dawno pokazywano  wielką wystawę jego prac ("Przypadki i interwencje") w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu. Sale wypełniała atmosfera aż gęsta od emocji. Nie inaczej jest na otwartej kilka dni temu wystawie w galerii Artemis w Krakowie, gdzie pokazanych zostało 12 obrazów pod wspólnym tytułem "Umbanda. Polska i brazylijska".
Umbanda to magia. Kult afroamerykański, niezwykle popularny w Brazylii. Łączy elementy wierzeń afrykańskich, okultyzmu i spirytyzmu o proweniencji europejskiej. Słowa tego używa się  zarówno na określenie magii białej (dobrej), dzięki której ofiarnik otrzymuje  dobra o które prosi, ale też magię czarną (złą), która sprawia, że można zaszkodzić osobie, przeciw której swe złe moce wysyła czarownik, poproszony (i sowicie opłacony) przez wrogo usposobionego ofiarnika. W obu przypadkach magia powinna spełnić swą funkcję. Wierzą w nią nawet zamożne osoby z klasy średniej w Brazylii, którym zdarza się do korzystania z usług czarownika, który tworzy specjalny rytualny "ołtarzyk", ze świecami, fragmentami zwierzęcych zwłok, laleczkami i innymi niezbędnymi akcesoriami.
Jacek Sroka podczas pobytu w Brazylii wybrał się wraz ze znajomymi w głąb kraju samochodem. Nagle w biały dzień zobaczył w lesie wielki ukwiecony  ołtarz składający się ze świec, laleczek z gumy, wstążek, kubeczków z wodą, bułek, owoców, manioku. To ołtarz ofiarny, którego nie wolno ruszać, usłyszał od zaprzyjaźnionych Brazylijek. Nie wolno nic z tego miejsca zabierać. Zafascynowany tym widokiem artysta uwiecznił go na  obrazie, jaki możemy obejrzeć w galerii Artemis. Są na nim i różowe upiorne bobasy, zapalone świece,  bułki i niebieskie kubeczki z wodą, a wszystko połączone jest  gałęziami splecionymi niczym w osobliwej cierniowej koronie. Magia tego miejsca przypomina opowieści o rytuałach zakorzenionych w brazylijskiej kulturze.
Krakowski artysta stworzył też szereg obrazów polskiego kultu obdarzając swoje malarskie  obserwacje  typowym dla siebie humorem, nie pozbawionym ironicznych gierek słownych. Mamy więc obraz "Sztuka układania wyrazów", z przedstawieniem czterech atletów ustawionych jeden na barkach drugiego; a każdy z nich ma na białej koszulce jedną literkę (tworzą razem słowo DUPA). Polski kult sportu gromadzący przede telewizorami tysiące kibiców? A może magiczne przyciąganie telewidzów do programów typu "Mam talent", gdzie każdy szczyci się tym co umie, choć czasem umiejętności są to wielce osobliwe?


Na wystawie jest i obraz "Przygoda w przestworzach", na którym widzimy jak  mężczyzna i kobieta odpoczywają leniwie, a może i erotycznie rozłożeni w kokpicie w zastępstwie nieobecnego pilota samolotu, z którego przez szybę widzimy piękny błękitno-zielony horyzont. Kult romantycznych przygód mogący skończyć się  katastrofą lotniczą (a może i uczuciową?). Dokąd ta magia i zauroczenie lataniem prowadzi? Tu już każdy może sobie sam dopowiedzieć. Artysta jakby stał z boku i pokazywał jak ta nasza umbanda wygląda. Czyżby czarna umbanda, zła magia doprowadziła do katastrofy, czy była to wina ludzi?
Na kolejnym przedstawieniu "Polskie grupy rekonstrukcyjne" uwijają się przy potrawach odziani na biało kucharze oraz stoją poprzebierani w mundury partyzanci, jakby przywoływali niezmienną w naszej kulturze fascynację wojną i  jedzeniem. Magia polska, umbanda, dotyczny przygotowywania wojny i posiłków. Polskie celebrowanie walk żołnierzy i hołubienie posiłków w szalenie popularnych programach kulinarnych, którymi raczy nas nieustannie polska telewizja.
Pozostałe obrazy są równie ironiczne, równie przenikliwie pokazujące polskie "działania" umbandy. I tylko można się zastanawiać, czy było to działanie złej czy dobrej magii. Aby się przekonać warto wybrać się do galerii Artemis.
Wystawa czynna do 31 lipca 2017 r.
Foto: dzięki uprzejmości galerii Artemis

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jubileuszowa premiera we Wrocławskim Teatrze Lalek – zapowiedź

    2026 to dla Wrocławskiego Teatru Lalek bardzo ważny – jubileuszowy – rok, w którym obchodzone jest 80-lecie WTL. Teatr chce uczcić nie tylko  swoją długą historię jako instytucji, lecz przede wszystkim osiem dekad ciągłego rozwoju, konsekwentnego budowania programu  artystycznego i pracy na rzecz misji edukacyjnej i społecznej.  Premiera „Wyobraź sobie…” wraz z uroczystą Galą i otwarciem 8. Przeglądu Nowego Teatru dla Dzieci to kluczowe wydarzenia obchodów. Ten jubileuszowy program ma być przede wszystkim spotkaniem: mieszkańców Wrocławia, obecnych i byłych pracowników, współpracowników i przyjaciół  Wrocławskiego Teatru Lalek, a także przedstawicieli władz oraz zaproszonych gości.  W trakcie uroczystej Gali zostaną uhonorowani pracownicy, których wieloletni wysiłek i zaangażowanie stworzyły fundamenty artystycznej tożsamości teatru. O spektaklu: WYOBRAŹ SOBIE... adresowany jest dla dzieci powyżej 9 roku życia. W zapowiedzi spektaklu czytamy:...

„Natchnienie jest czymś ulotnym” – wywiad z krakowską malarką Ewą Kutermak-Madej

Artystyczne spojrzenie: Pochodzi Pani z rodziny artystycznej, czy zawsze wiedziała Pani, że będzie malarką?  Nie chciała się Pani zbuntować? Ewa Kutermak-Madej: Rzeczywiście pochodzę z rodziny artystycznej. Mój ojciec był pedagogiem ASP. Uczył rysunku i malarstwa na Wydziale Architektury Wnętrz ASP w Krakowie. Nie wyznaczało to jednak moich przyszłych wyborów. Od wczesnego dzieciństwa towarzyszyłam Tatusiowi, dzierżąc szkicownik, w wypadach na łono natury i biorąc udział w plenerach, które prowadził dla studentów. Zapełnione szkicowniki nie były początkiem dalszej drogi.  Od 4 roku życia brałam udział w teatrzyku, który prowadził znany aktor Jan Niwiński. Z tej „stajni” wyrośli znani aktorzy Monika Niemczyk, Ryszard Filipski, poetka Halina Poświatowska, Mietek Grąbka, Anna Dymna, Jan Frycz.   Nie zdecydowałam się na tę drogę pomimo albo dlatego, że w wieku 9 lat zagrałam główną rolę w „Cudzie w Alabamie” w Starym Teatrze. Świadomie myśląc o przebytyc...

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"

  Premiera "Złej dziewczynki" we Wrocławskim Teatrze Lalek zasłużenie została nagrodzona wielkimi brawami widzów i tych małych i tych dorosłych, choć treści, które były w spektaklu poruszane do najbłahszych nie należały. Trudna tematyka relacji między pierwszakami w szkole podstawowej, w której pojawia się kłopotliwa, nowa uczennica, zadająca raniące wszystkich pytania, nie rozumiejąca słów "o tym się nie mówi", w momentach stresu przemieniająca się w smoczą bestię, doprowadzającą do płaczu inne dzieci, pokazana została w niezwykle nowoczesny sposób, tak by bawiąc widzów, zwracać ich uwagę na problemy, z którymi niemal każdy kto chodził lub chodzi do szkoły się zetknął w mniejszym lub większym stopniu. Adresowana do dzieci powyżej 7 roku życia sztuka w reżyserii Jakuba Krofty na podstawie tekstu Marii Wojtyszko to kolorowy, rozbuchany emocjonalnie światek dzieciaków, które nie są idealne (nawet ta z bohaterek o znaczącym imieniu Idealka), ale jakoś ze sobą funkcj...