Weiss, Mikulski i Laszczka, czyli nowe nabytki w Krzysztoforach

W 2016 roku Muzeum Historyczne miasta Krakowa wzbogaciło się o ponad 5 tysięcy nowych nabytków, o różnej wartości artystycznej i historycznej. Są wśród nich między innymi: dwa brakteaty żydowskie z tzw. skarbu krakowskiego, wykonane ze srebra między XII a XIII w. prawdopodobnie w mennicy krakowskiej,  jest diapozytyw z widokiem Podgórza z XIX w., osiemnastowieczny rękopis z odręcznym podpisem króla Stanisława Augusta Poniatowskiego ("Propozycya do Komissyi JK Mci Kruszcowej względem żądania J.O.Xięcia Imić Szembeka Biskupa Płockiego obięcia Rządu udzielnego Fabryki Miedzianogorskiej"), popiersie Piłsudskiego autorstwa  Stanisława Ostrowskiego z ok.1930 r., dwie współczesne rzeźby - "Kolejka" (1985) z cyklu "Impresje codzienności" Krystyny Nowakowskiej oraz "Kontrola jakości" z 1986 r. Bogusława Gabrysia.
Do najcenniejszych należą  prace malarskie Wojciecha Weissa (cztery obrazy wyjątkowej urody - "Cegielnia", "Pensjonarki na Podzamczu", "Park Jordana"oraz Portret syna") malarza, który był również profesorem i rektorem krakowskiej ASP); obraz "I znowu mgły"  autorstwa surrealisty, malarza i aktora Kazimierza Mikulskiego, namalowany w 1982 r. i przedstawiający ulubioną przez tego twórcę charakterystyczną kobiecą głowę z długimi ciemnymi włosami unoszącą się w błękicie w towarzystwie ślimaków, sowy i tajemniczego oka; popiersie Słowackiego autorstwa Konstantego Laszczki, który również był profesorem i rektorem ASP w Krakowie (na tej uczelni mogliśmy niedawno oglądać wielką ekspozycję jego twórczości prezentującą zarówno jego dorobek rzeźbiarski, jak i malarski, ceramikę i karykatury oraz jego wspaniałą kolekcję japoników). Interesujący nabytek stanowi seria obrazów i rysunków oraz fotografii Piotra Stachiewicza, dziewiętnastowiecznego malarza, obecnie niemal zapomnianego, a w czasach świetności niezwykle popularnego (malował ludowe Madonny i ilustrował dzieła Sienkiewicza, m.in. Trylogię i Quo Vadis). Stachiewicz prowadził w Krakowie dochodową pracownię, która stanowiła jeden z żelaznych punktów na mapie turystycznej ówczesnego Krakowa, gdyż była zarazem efektowną galerią dzieł sztuki, chętnie odwiedzaną przez turystów (godziny jej funkcjonowania podawane były w krakowskich przewodnikach), przychodzących by zobaczyć artystę przy pracy. Oczywiście Stachiewicz miał również pracownię, w której rzeczywiście oddawał się malowaniu, a nie pokazywał się publiczności na tle zgromadzonych tam rekwizytów niczym ówczesny celebryta.
Na wystawie w Pałacu Krzysztofory w części podziemnej można obecnie zobaczyć wybrane muzealia nabyte w ubiegłym roku przez Muzeum Historyczne miasta Krakowa. Na tle ceglanych ścian piwnic efektownie prezentują się zwłaszcza obrazy Weissa. Warto się wybrać, bo ekspozycja trwać będzie dość krótko, bo zaledwie miesiąc - do połowy marca.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Sztuka nie znosi oszustwa" - rozmowa z krakowskim malarzem Iwo Birkenmajerem

"Kostium jest także ubiorem" - wywiad z krakowską artystką Dorotą Morawetz

Z wizytą w pracowni - Iwona Ornatowska-Semkowicz i Paulina Semkowicz