Konkurs Gepperta, czyli młodzi malarze o sobie

Istniejący od 1989 r. Konkurs imienia profesora Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu w tym roku zorganizowany został po raz 12. Celem konkursu nie jest wyłącznie walka o nagrody, choć z pewnością i one decydują o wzięciu udziału (wszak nagroda MKiDN to 150 tys. zł, czyli suma nie do pogardzenia, ale i pomniejsze nagrody np. prezydenta Wrocławia czy rektora ASP Wrocław to kwoty, jakie z pewnością młodym malarzom się przydadzą).
Najważniejsze jest to, że artysta nominowany do "Gepperta" dostaje swego rodzaju nobilitację i pewien rozgłos, który może, choć nie musi, wykorzystać. Grono malarzy w tym roku podlegało, jak piszą w katalogu organizatorzy, ostrej selekcji. Młodzi artyści, którzy mogli zostać nominowani nie tylko ukończyli ASP nie dalej jak trzy lata wstecz, ale też mogli w ogóle uczelni nie ukończyć. Dopuszczono bowiem również do konkursu samouków, twórców działających niezależnie od akademickiego systemu kształcenia artystycznego. Zmianą tegoroczną w "Geppercie" było też ograniczenie ilości proponowanych artystów, z trzech do jednego.
W gronie 19 osobowości dało się wyróżnić twórców, którzy reprezentowali najróżniejsze postawy wobec malarstwa. Od dominującej figuratywności, poprzez próby łączenia sztuki dawnej i najnowszych osiągnięć technicznych (Krzysztof Nowicki i jego malarstwo wykorzystujące motywy renesansowe i barokowe do zestawiania ich z przypominającymi siatkę 3D grafikami komputerowymi), a nawet dzieła inspirowane malarstwem naiwnym (Karolina Jabłońska i jej obrazy klimatem nawiązujące do obrazów dziewiętnastowiecznego prymitywisty "Celnika" Rousseau).
Nie brakło, jak to zwykle we Wrocławiu, tendencji abstrakcyjnych (od niemalże op-artowskich prac Marcina Kozłowskiego, po bliskie malarstwu materii obrazy Justyny Mędrali, którą nagrodzono Nagrodą Fundacji Absolwent), która jak widać nawet wśród młodych artystów ma się całkiem nieźle, a także nowych mediów stanowiących jeden z elementów składowych melanżu malarstwa, performansu i działań multimedialnych (Olga Dziubak, nagrodzona Nagrodą Zachodniej Izby Gospodarczej).
Tegoroczne hasło konkursu "A co Ty robisz dla malarstwa?" przyniosło odpowiedzi tyleż różnorodne, co banalne. Najczęściej młodzi twórcy powtarzali: maluję, chodzę do pracowni, tworzę.   Werdykt jury przyniósł jak to zwykle bywa wiele kontrowersji, co nie jest niczym nowym. Wszak przyznanie na konkursie Bielska Jesień 2015 nagrody dla  Martyny Czech wywołało prawdziwy huragan zarzutów o kicz i grafomanię i skandaliczne nagrodzenie młodej artystki.
Nie inaczej było na tegorocznym Geppercie. Kle Mens, czyli Klementyna Stępniewska otrzymała Grand Prix i również pojawiły się głosy, że niezasłużenie. Czy rzeczywiście? Czy na tegorocznym "Geppercie" byli twórcy mogący zdetronizować tę kontrowersyjną artystkę, dyplomantkę warszawskiej ASP, drążącą  tematy świętych takich jak Katarzyna Sieneńska czy  święta Agata,  których postacie upozowane jak na obrazach ze sztuki dawnej, odtwarza niesłychanie żmudną, średniowieczną metodą, malując to co przecież wystarczyłoby sfotografować (i najczęściej młodzi artyści sięgają właśnie po fotografię)?.
Połączenie autobiograficznych wątków Kle Mens scaliła z historią europejskiej sztuki religijnej, z niezwykle aktualnym, właściwie feministycznym motywem udziału kobiet w cierpieniu za grzechy świata, ikonografią mało znanych świętych (Kummernis) i pokazała jak ogromne wrażenie wywołuje malarstwo. I to "zwykłe", tradycyjne technicznie malarstwo wywołało prawdziwą burzę. Inna sprawa, że sztuka religijna w Polsce jest zwykle na cenzurowanym i cokolwiek by się na ten temat artystycznie nie stworzyło albo jedna strona (zwolenników) jest zadowolona, albo druga. Zastanawiające, że sztuka Kle Mens bardzo w sumie przejmująca, budząca smutek i emocjonalnie oddziałująca na odbiorcę (zarówno negatywnie jak i pozytywnie - w zależności od poglądów),  tak bardzo wyróżniająca się na tle innych prac z tegorocznego "Gepperta", wzbudziła tak nikłe reakcje wśród odbiorców we wrocławskiej galerii BWA (a pamiętać warto jak reagowano przecież nie tak dawno na prace Kle Mens w Tarnowie!).
Wśród nagrodzonych znalazła się również artystka pochodząca z Mińska, lecz mieszkająca w Poznaniu Celina Kanunnikava (Nagroda Prezydenta Miasta Wrocławia), biorąca aktywny udział w manifestacjach przeciwko Łukaszence na Białorusi, tworząca obrazy zaangażowane, bazujące na stereotypowych reżimowych fotografiach, jakie znamy z poprzedniej epoki. Muszę przyznać, że sztuka ta nie jest dla mnie niczym nowym, niczym odkrywczym i  wydaje mi się, iż polski odbiorca sztuki widział takich prac w przeszłości tyle, że nie zostanie nimi jakoś szczególnie poruszony.
Nie sposób w tak krótkim tekście skomentować wszystkich decyzji jury, ale również nagrodzenie Edmunda Okstoma (Nagroda Rektora Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu), młodego artysty samouka budzi pewne zdziwienie, zwłaszcza że choć doszedł do podziwu godnej biegłości technicznej, to jednak nie sposób dostrzec w jego twórczości jakichś odkrywczych elementów. Ma swój styl i malarstwo z pewnością przynosi mu wiele radości, jednak umieszczenie go w gronie "geppertowców" jest dla mnie niezrozumiałe, chyba że nominującemu (Jan Gryka) chodziło o zwiększenie różnorodności wątków i sposobów realizacji malarskiego powołania.
Ciekawą  osobowością jest niewątpliwie krakowska artystka Karolina Jabłońska (Nagroda Dolnośląskiego Klub Kapitału), tworząca własny świat malarstwa bardzo współczesnego, bardzo nam bliskiego, ale też formalnie wykorzystującego  twórczość prymitywistów. Podobnie  odbieram twórczość Krzysztofa Nowickiego i jego czerpanie pełnymi garściami ze sztuki renesansu i baroku, bez oporów (powiedziałabym nawet, że młodzieńczo bezwstydnie) wstawianie ich we współczesną stechnicyzowaną rzeczywistość.
Reasumując muszę jednak stwierdzić, że  malarstwo młodych "geppertowców" nie pokazało żadnych nowych postaw, idei, metod czy technologii.
Interesujące, moim zdaniem, najbardziej okazały się te dzieła, w których malarze czerpali z tradycji i odnosili się do niej nonszalancko bądź wykorzystywali ją bez skrupułów do swoich celów. Dla odbiorcy właśnie te prace mogą okazać się ciekawsze niż po raz kolejny podejmowane eksperymenty abstrakcyjne czy kontynuowanie sztuki politycznie zaangażowanej. Z pewnością wiele osób się ze mną nie zgodzi, ale wydaje mi się, że spora grupa artystów zaczyna dreptać w ślepym zaułku próbując znaleźć ukryte drzwi do wyważenia. Drzwi tych jednak nie ma, bo poprzednie pokolenia rozwaliły je w drobny mak i zamurowały dostęp do świeżego powietrza.
Chyba trochę mało wśród tych "geppertowców" tego właśnie - świeżości i lekkości. Jest to zresztą problem całego pokolenia artystów, którzy potrafią znakomicie działać jedynie na bazie tradycji. Na ich usprawiedliwienie przyznać jednak należy, że w sztuce niewiele jest jeszcze rzeczy nieodkrytych i artyści coraz bardziej zagłębiają się w sfery  dość odległe od  twórczości artystycznej - zamieniając się w aktywistów, zbieraczy, społeczników, filmowców, aktorów itp. Choć oczywiście mogę się mylić i za rok na "Geppercie" obejrzymy coś odkrywczego.
Wystawę pokonkusową można oglądać do 11 grudnia we wrocławskim BWA Awangarda.
Wyniki konkursu Gepperta:
Kle Mens - Nagroda Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (15 000 zł)
Celina Kanunnikava - Nagroda Prezydenta Miasta Wrocławia (10 000 zł)
Anna Sudoł - Nagroda Dyrektora BWA Wrocław Galerii Sztuki Współczesnej (5000 zł)
Edmund Okstom - Nagroda Rektora Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu (5000 zł)
Karolina Jabłońska - Nagroda Dolnośląskiego Klub Kapitału (5000 zł)
Justyna Mędrala - Nagroda Fundacji Absolwent (4000 zł)
Daniel Cybulski - Nagroda Cloos-Polska Sp. z o.o. (2500 zł)
Olga Dziubak - Nagroda Zachodniej Izby Gospodarczej (2000 zł)
Agata Szymanek - Nagroda Anonimowego Fundatora (1000 zł)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wystawa Abakanowicz w Wałbrzychu

„Określiłabym siebie raczej jako peintre-graveur” – wywiad z krakowską artystką Agnieszką Łakomą.

"Sztuka nie znosi oszustwa" - rozmowa z krakowskim malarzem Iwo Birkenmajerem