Pawilon Czterech Kopuł we Wrocławiu
Pawilon Czterech Kopuł, bo o nim tu mowa, do roku 1945 służył jako miejsce ekspozycyjne, a w trzy lata później mieścił Wystawę Ziem Odzyskanych.
W 1953 r. zajęła Pawilon Wytwórnia
Filmów Fabularnych, w której powstał m.in. kultowy już film "Rękopis
znaleziony w Saragossie" Wojciecha J. Hasa. Po latach upadku i powolnego
niszczenia, który obserwowali wrocławianie i turyści przybyli do Parku
Szczytnickiego, by zwiedzić m.in. Halę Stulecia nareszcie podjęto decyzję
o przekazaniu budynku Muzeum Narodowemu we Wrocławiu (2009 r.).
W latach 2013-2015 trwały remonty, przebudowy, odnawiania i przywracania do dawnego kształtu, choć z uwagi na liczne zmiany z czasów funkcjonowania tu WFF, proces ten nie był łatwy. Zimą tego roku można było już zajrzeć do wnętrz i zobaczyć piękne barokowe dzieła mistrza Michaela Willmana, ale docelowo w Pawilonie Czterech Kopuł miały mieścić się zbiory sztuki współczesnej, które stłoczone gnieździły się na poddaszu starego gmachu Muzeum Narodowego.
Miały tu również "wyjść" na światło
dzienne dzieła artystów, które przechowywane w magazynach muzealnych,
nie były dotąd pokazywane.
Wrocławskie muzeum jest właścicielem
jednej z największych w Polsce kolekcji polskiej sztuki współczesnej,
która liczy ok. 20 tysięcy eksponatów. W nowo otwartym oddziale Muzeum
Narodowego, czyli Pawilonie Czterech Kopuł, eksponowanych jest obecnie
350 prac, ponad 100 artystów. Nie jest to jednak kolekcja stała, lecz
prezentacja sztuki, która w obecnym kształcie będzie dostępna do
oglądania do końca 2016 r. - potem będą pewne modyfikacje pokazywanego
zbioru i wyjęte zostaną kolejne dzieła z magazynów.
Znamienne jest stwierdzenie dyrektora Muzeum Narodowego dr.Piotra Oszczanowskiego, że "być może nie jest sztuką zgromadzić takie indywidualności jakie można zobaczyć w Pawilonie, ale my mamy szczególne ich prace". I muszę przyznać, że to prawda.
W Pawilonie Czterech Kopuł, który odnowiony jest po prostu fantastycznie - w białych przestronnych wnętrzach o powierzchni 6,5 tys. m (wraz z dziedzińcem, gdzie w przyszłości mają odbywać się pokazy sztuki najnowszej) podziwiać można dzieła Magdaleny Abakanowicz (wreszcie mają tu swoją przestrzeń!), Władysława Hasiora, Tadeusza Kantora, Marii Pinińskiej- Bereś, Józefa Szajny, Jana Lebensteina (MN ma największy zbiór obrazów, gwaszy i grafik tego twórcy) - że wspomnę tylko kilka znamienitych nazwisk.
Zwiedzanie zaczynamy od akcentu międzywojennego, czyli dzieł trzech wybitnych awangardowych twórców polskich: Witkacego, Leona Chwistka i Władysława Strzemińskiego.
Nastepnie ruszamy do kręgu I Wystawy Sztuki Nowoczesnej, która odbyła się w 1948 r. (prace Kantora, Brzozowskiego, Marii Jaremy). Podziwiać możemy prace kolorystów (wspaniały obraz Jana Cybisa, ale też prace Artura Nachta - Samborskiego, Piotra Potworowskiego i Eugeniusza Gepperta, który był pierwszym rektorem wrocławskiej PWSSP), dzieła socrealistyczne (słynne "Podaj cegłę" Kobzdeja, który to obraz trafił do zbiorów wrocławskiego Muzeum Narodowego z kaplicy pałacu Zamoyskich w Kozłowce; ale i mało znanego "Partyzanta radzieckiego" Andrzeja Wróblewskiego, który to malarz od wystawy warszawskiej i hiszpańskiej ekspozycji w Madrycie przeżywa swój prawdziwy renesans i odkrywany jest na nowo) i dzieła powstałe w wyniku traumy wojennej (doskonała prezentacja Józefa Szajny).
Ważnym elementem kolekcji są dzieła artystów wrocławskich jak wspomniany już E. Geppert, A. Szpakowska-Kujawska, A. Mazurkiewicz, artyści grupy Luxus. Są też odkrycia, które i dla mnie były zaskoczeniem - mam tu na myśli przede wszystkim wczesne (z lat 60. XX w.) rzeźby Zdzisława Beksińskiego, wspaniale wyeksponowane pośrodku sali z obrazami Tadeusza Brzozowskiego.
Opisywanie poszczególnych sal ekspozycyjnych to zajęcie nie na jeden blogowy felieton, lecz na cały cykl. W Pawilonie Czterech Kopuł jest co oglądać. Jeden z traktów jednak jak na razie pozostaje pusty - będą się tam odbywały wystawy czasowe (pierwszą zapowiedziano już na 23 sierpnia 2016 roku).
Pawilon Czterech Kopuł po prostu trzeba zobaczyć; nie tylko z zewnątrz, ale i od środka, gdzie warto pospacerować zarówno kontemplując dzieła sztuki, ale i zadzierając głowę do góry i oglądając "wnętrza" kopuł i przeszklenia na dziedzińcu.
Foto z 2026 r. z napisem Muzeum Sztuki Współczesnej na fasadzie

Komentarze
Prześlij komentarz