Przejdź do głównej zawartości

Ceramiczne cmentarzysko - wystawa ceramiki Alicji Patanowskiej

We Wrocławiu mieści się jedyny w Polsce Wydział Ceramiki i Szkła ASP. Nie tak dawno można było w Arsenale Miejskim oglądać wielką wystawę, na której pokazano dzieła artystów związanych z tą uczelnią ("Obszary sensualne") i był to pokaz , który uświadamiał jak bardzo to co przeciętny widz kojarzy z ceramiką odbiega od tego nietradycyjnego wyobrażenia, jakie realizują współcześni ceramicy.
Ceramika ewoluuje  i może być wykorzystywana do najróżniejszych eksperymentów, instalacji, do wyrażania emocji, a nawet do przekazywania treści ekologicznych czy socjologicznych obserwacji.
W galerii SiC przy ul. Kościuszki we Wrocławiu po raz kolejny natknąć się można na intrygującą wystawę. Ostatnio ogromne wrażenie zrobiła na mnie ekspozycja "Leśnienie" Natalii Kopytko i fantastyczne leśne duszki patrzące na niszczejącą przyrodę.
Teraz w  galerii trwa pokaz prac o literackim tytule "Myszy i ludzie" nawiązującym do znanej książki Johna Steinbecka opublikowanej w 1937 r.
Autorką ceramicznych instalacji jest urodzona w 1983 r. w Starogardzie Gdańskim  Alicja Patanowska, która w 2011 r. ukończyła wrocławską Akademię Sztuk Pięknych oraz Royal Collage of Art, Ceramic and Glass Department w  Londynie (2012-2014). Mieszka zarówno we Wrocławiu jak i  w Wielkiej Brytanii.
We wrocławskiej galerii zobaczyć można niemal cztery tony potłuczonej ceramiki, która choć wielkością i kształtem przypomina wysypisko śmieci jest jednak absurdalnie lśniąco biała i czysta. Gdzieniegdzie tylko odnaleźć można martwego ptaszka czy  gryzonia wtulonego w zimną porcelanową stłuczkę.  Zimny szklany świat, w którym dopiero po długich poszukiwaniach znaleźć można coś co kiedyś żyło, ale teraz i tak jest martwe zupełnie jak filiżanki czy talerzyki zdobiące (lub mające zdobić - bo na wystawie wykorzystano fabryczne odrzuty) stoły w jadalni.
Alicja Patanowska pokazuje też martwe wypchane ptaki i ich szczątki, czaszki malutkie i kruche spoczywające niczym na obrazach niderlandzkich mistrzów. My ludzie niszczymy wszystko, ptaki giną i niedługo zostaną nam tylko wypchane atrapy, myślałam, spacerując po tej wystawie.
Alicja Patanowska nawiązuje do zmian jakie zaszły w ludzkiej mentalności na przestrzeni ostatnich kilku wieków. W wieku szesnastym i siedemnastym malarze  uwieczniali obfitość dostępnych mięs zwierzęcych i ptasich - portretowali targi pełne martwych kuropatw i bażantów, zajęcy i wołów. Pokazywali dostatek z którego mieszczaństwo korzystało z lubością delektując się jadłem, na zakup którego zapracowali.
Podziwiamy dziś te obrazy we  włoskich i holenderskich muzeach.  W Palazzo Bianco w Genui znajduje się obraz "Kucharka" Pietera Aerstena, na którym drapieżna mina młodej kobiety z nabitymi  na metalowy ruszt ptasimi zwłokami, przeraża mnie bardziej niż rozpłatany wół Rembrandta.
Pieter Aersten nawet w obrazie o treści religijnej "Jezus w domu Marii i Marty" z jednego z muzeów w Rotterdamie nie darował sobie namalowania wśród wykwintnej kompozycji owoców i kwiatów również oskubanego kurczaka. Martwy ptak symbolizuje martwą duszę, tak przynajmniej twierdzi autor książki "Zwierzęta symboliczne i mityczne" J.C. Cooper.
Prawdziwa "orgia" śmierci ptaków pojawia się też u szesnastowiecznego mistrza włoskiego Vincenza Campiego.  W mediolańskiej Pinakotece di Brera znajduje się kilka obrazów przedstawiających sprzedających owoce, drób i ryby. Na obrazie "Sprzedający drób" młodziutki chłopak dusi kaczkę jeszcze całą w piórach i z otwartym dziobem, a nad uśmiechniętą lekko straganiarką z martwym dzikim ptakiem ułożonym na jej kolanach w pozie Chrystusa z Piety, wisi rządek martwych kuropatw.
Tego rodzaju  prace często zdobiły mieszczańskie domostwa bogatych Holendrów i Włochów i nikogo specjalnie nie bulwersowały. Obfitość i śmierć, marność i kruchość życia to wątki pojawiające się u starych mistrzów na obrazach. Współczesna polska ceramiczka nawiązując do tego jak ludzie postrzegają dziś istoty słabsze, mniejsze, podrzędne w pewien sposób nawiązuje do tych wyobrażeń ikonograficznych znanych z historii sztuki.
Zbyt wiele posiadamy, wciąż dążąc do tego aby mieć jeszcze więcej. Stosy porcelany niczym niewielkie pagórki łatwe są  do zdobycia. Nie każdemu chce się szukać martwych (słabych, umierających, chorych) zwierząt. Człowiek panuje nad wszystkim eliminując coraz bardziej jednostki słabe i niezdolne do walki. I produkuje śmieci - setki i tysiące niepotrzebnych rzeczy. "Myszy i ludzie" to książka bardzo aktualna. Podobnie jak wystawa, którą warto obejrzeć i przemyśleć - być może podchodząc do przedstawionych prac nieco odmiennie niż ja i  pomijając dialog z dawnymi mistrzami.
Ekspozycja czynna będzie do 31 lipca 2016 r.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"

  Premiera "Złej dziewczynki" we Wrocławskim Teatrze Lalek zasłużenie została nagrodzona wielkimi brawami widzów i tych małych i tych dorosłych, choć treści, które były w spektaklu poruszane do najbłahszych nie należały. Trudna tematyka relacji między pierwszakami w szkole podstawowej, w której pojawia się kłopotliwa, nowa uczennica, zadająca raniące wszystkich pytania, nie rozumiejąca słów "o tym się nie mówi", w momentach stresu przemieniająca się w smoczą bestię, doprowadzającą do płaczu inne dzieci, pokazana została w niezwykle nowoczesny sposób, tak by bawiąc widzów, zwracać ich uwagę na problemy, z którymi niemal każdy kto chodził lub chodzi do szkoły się zetknął w mniejszym lub większym stopniu. Adresowana do dzieci powyżej 7 roku życia sztuka w reżyserii Jakuba Krofty na podstawie tekstu Marii Wojtyszko to kolorowy, rozbuchany emocjonalnie światek dzieciaków, które nie są idealne (nawet ta z bohaterek o znaczącym imieniu Idealka), ale jakoś ze sobą funkcj...

Wystawa "Przestrzenie" w Zachęcie - zapowiedź

Wojciech Fangor, Stanisław Zamecznik, Ewa Partum, Zdzisław Jurkiewicz, Maria  Pinińska-Bereś, Teresa Kelm i Zygmunt Krauze — prace tych i innych klasyków  polskiej sztuki współczesnej zobaczyć można będzie na przekrojowej wystawie Przestrzenie  w Zachęcie — Narodowej Galerii Sztuki. Wystawa "Przestrzenie" przybliży ważne zjawisko w sztuce drugiej połowy XX wieku, w którym  tworzywem i tematem realizacji łączących różne media stała się przestrzeń. Termin  environment (ang. — otoczenie) wyprzedza o kilka dekad pojęcie instalacji artystycznej  i charakteryzuje wykreowane przez twórców „światy”, w których zmysły widza poddawane  są działaniu różnych bodźców. Będzie to opowieść o artystycznych eksperymentach, w których  malarstwo łączy się z architekturą, dźwiękiem i działaniami performatywnymi.  W ramach wystawy prezentowanych będzie pięć rekonstrukcji historycznych realizacji  environment, powstałych ponad pół wieku temu — w tym trzy pokaza...

Czekając na SALOME w Operze Wrocławskiej, czyli premiery i zapowiedzi

Na czerwcowej konferencji prasowej w Operze Wrocławskiej zapowiedziane zostały premiery (4 operowe, 2 baletowe) zaplanowane na nadchodzący sezon 2025/2026 oraz spektakle upamiętniające wybitne, lecz nieżyjące już postacie związane z wrocławską Operą: Ewę Czermak ( koncert 30 sierpnia) i Macieja  Krzysztyniaka (8 października).  W latach 1988-2015 Ewa Czermak wykreowała na deskach wrocławskiej sceny wiele pamiętnych ról. Widzowie do dziś wspominają jej sopran liryczny z takich kreacji jak Micaela (Carmen), Mimi (Cyganeria), Hanna (Straszny Dwór), Desdemona (Otello), Pamina (Czarodziejski Flet), Agata (Wolny Strzelec), Zuzanna (Wesele Figara) i wielu innych. B yła również pedagogiem, profesorem wokalistyki na Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu, gdzie kształciła studentów odnoszących dziś sukcesy na operowych scenach w kraju i za granicą. To właśnie ich występy usłyszymy w trakcie koncertu. Ponadto na skrzypcach towarzyszyć im będzie syn solistki, Adam Czerma...