Przejdź do głównej zawartości

Ukraińskie performances

Przy okazji III Triennale Ukraińskiej Sztuki Współczesnej we wrocławskiej kamienicy Rynek 25 można było obejrzeć kilka performance'ów wykonanych przez artystów takich jak Anton Saienko (urodzony w 1989 r. twórca land artów, instalacji i performance'ów),  Ani Zur (urodzona w Kijowie w 1979 r. artystka zajmująca się fotografią, wideo artem, oraz performance'm),  Petro Riaska (urodzony na Zakarpaciu w 1975 r. malarz, performer i twórca wideo artów),  Volodymyr Kaufman (urodzony w 1957 r. w Kazachstanie, malarz, grafik i performer) oraz Vasyl Odrekhivsky (urodzony we Lwowie w 1989 r. rzebiarz, performer i twórca wideo artów).
Na parterze odbyły się dwa pierwsze performance'y. Anton Saienko zaprosił spośród publiczności kilka osób (dwie dziewczyny niczym Czerwone Kapturki w czerwonych czapkach i takich samych płaszczykach, starszy pan, kilku młodych chłopaków i dziewczyn - grupka wizualnie bardzo zróżnicowana), które ustawił i otoczył żółtą taśmą klejącą wyznaczającą im "terytorium poruszania się". Na dany znak jednej ręki wszyscy mieli poruszać się w miejscu udając, że maszerują, a po podniesieniu drugiej mieli zatrzymać się. I tak też się stało. Anton dawał znaki i mówił, a grupka posłusznie wykonywała polecenia. Do momentu aż "dyrygujący" podniósł obie ręce i nie wiadomo było co zrobić, bo performer nie wyjaśnił, jak się zachować w takiej sytuacji.
Zapanowała pełna anarchia - każdy poruszał się w inną stronę, a niektórzy nawet obracali się i usiłowali tańczyć. Symbolicznie można było to przenieść na sytuację ludzi (artystów) na Ukrainie. Dopóki ktoś coś nakazuje, myśli za naród, naród jest posłuszny (choć nie wiadomo jak długo, bo może gdyby performance trwał jednostajnie z określonymi rozkazami "Marsz- Stój" to ludzie po pewnym czasie i tak znudzeni, by się zbuntowali i zaczęliby robić co by im przyszło do głowy), a kiedy władza ("dyrygent") robi nagle coś nieprzewidywalnego, to ludzie nie wiedzą jak zareagować i zaczyna się chaos.
Kolejnym performance'm były "Granice mojego miejsca" Ani Zur. Performerka najpierw stała boso w białym ubraniu na poskładanym w kostkę białym prześcieradle, z trudem mieszcząc tam stopy. Potem stopniowo rozwijała prześcieradło, zajmując coraz większe terytorium, kładąc się i turlając, bo nagle miała wiele przestrzeni do wykorzytania.
Kiedy prześcieradło (a może biały obrus?) było zupełnie rozłożone artystka nie wiedziała co z taką powierzchnią począć i z tej wolności wyboru, sfrustrowana zaczęła ją niszczyć, tnąc nożyczkami i rozdzierając, a gdy zostały same strzępy z "miejsca", które zajmowała, nagle zaczęła ciąć swoje ubranie - najpierw spodnie, potem koszulkę aż została zupełnie naga. Na końcu pozbierała wszystkie kawałki materiału i wrzuciła do worka na śmierci. Człowiek jest niespokojny i zły gdy nie ma dla siebie miejsca, gdy nie mieści się w swojej ograniczonej "ojczyźnie", którą mu dano do życia i stara się powiększyć swoje terytorium, walczy o nie, a kiedy w końcu udaje mu się go zdobyć - zaczyna pogrążać się w destrukcji, za dużo wolności może oszołomić i wpłynąć negatywnie na nieprzystosowaną jednostkę (naród), zdaje się udowadniać artystka.
Niesamowita cisza zgromadzonych w sali z pracami ukraińskich malarzy, w której odbywał się performance była niczym "wstrzymanie oddechu" widowni w trakcie spektaklu teatralnego. Gdy zupełnie naga Ani stanęła przed publicznością rozległy się oklaski. To było niezwykłe jak wszyscy byli skupieni, nikt nie rozmawiał, nikt nie zburzył nastroju. Oczywiście każdy miał pewnie własną interpretację performance'u, ale kontekstu ukraińskiej sytuacji artystycznej i politycznej w tym własnie miejscu nie sposób było pominąć, zwłaszcza że na ścianach wisiały prace eksponowane z okazji III Triennale Ukraińskiej Sztuki Współczesnej.
Kolejny performance  Petra Riaski  z papierosami i plakatem Lenina odbywał się przy windzie (publiczność stłoczona obserwowała performera ze schodów), a kolejne dwa na podwórku.
W kwietniu będzie jeszcze okazja do obejrzenia innych performance'ów  (21.04.).

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"

  Premiera "Złej dziewczynki" we Wrocławskim Teatrze Lalek zasłużenie została nagrodzona wielkimi brawami widzów i tych małych i tych dorosłych, choć treści, które były w spektaklu poruszane do najbłahszych nie należały. Trudna tematyka relacji między pierwszakami w szkole podstawowej, w której pojawia się kłopotliwa, nowa uczennica, zadająca raniące wszystkich pytania, nie rozumiejąca słów "o tym się nie mówi", w momentach stresu przemieniająca się w smoczą bestię, doprowadzającą do płaczu inne dzieci, pokazana została w niezwykle nowoczesny sposób, tak by bawiąc widzów, zwracać ich uwagę na problemy, z którymi niemal każdy kto chodził lub chodzi do szkoły się zetknął w mniejszym lub większym stopniu. Adresowana do dzieci powyżej 7 roku życia sztuka w reżyserii Jakuba Krofty na podstawie tekstu Marii Wojtyszko to kolorowy, rozbuchany emocjonalnie światek dzieciaków, które nie są idealne (nawet ta z bohaterek o znaczącym imieniu Idealka), ale jakoś ze sobą funkcj...

Wystawa "Przestrzenie" w Zachęcie - zapowiedź

Wojciech Fangor, Stanisław Zamecznik, Ewa Partum, Zdzisław Jurkiewicz, Maria  Pinińska-Bereś, Teresa Kelm i Zygmunt Krauze — prace tych i innych klasyków  polskiej sztuki współczesnej zobaczyć można będzie na przekrojowej wystawie Przestrzenie  w Zachęcie — Narodowej Galerii Sztuki. Wystawa "Przestrzenie" przybliży ważne zjawisko w sztuce drugiej połowy XX wieku, w którym  tworzywem i tematem realizacji łączących różne media stała się przestrzeń. Termin  environment (ang. — otoczenie) wyprzedza o kilka dekad pojęcie instalacji artystycznej  i charakteryzuje wykreowane przez twórców „światy”, w których zmysły widza poddawane  są działaniu różnych bodźców. Będzie to opowieść o artystycznych eksperymentach, w których  malarstwo łączy się z architekturą, dźwiękiem i działaniami performatywnymi.  W ramach wystawy prezentowanych będzie pięć rekonstrukcji historycznych realizacji  environment, powstałych ponad pół wieku temu — w tym trzy pokaza...

Czekając na SALOME w Operze Wrocławskiej, czyli premiery i zapowiedzi

Na czerwcowej konferencji prasowej w Operze Wrocławskiej zapowiedziane zostały premiery (4 operowe, 2 baletowe) zaplanowane na nadchodzący sezon 2025/2026 oraz spektakle upamiętniające wybitne, lecz nieżyjące już postacie związane z wrocławską Operą: Ewę Czermak ( koncert 30 sierpnia) i Macieja  Krzysztyniaka (8 października).  W latach 1988-2015 Ewa Czermak wykreowała na deskach wrocławskiej sceny wiele pamiętnych ról. Widzowie do dziś wspominają jej sopran liryczny z takich kreacji jak Micaela (Carmen), Mimi (Cyganeria), Hanna (Straszny Dwór), Desdemona (Otello), Pamina (Czarodziejski Flet), Agata (Wolny Strzelec), Zuzanna (Wesele Figara) i wielu innych. B yła również pedagogiem, profesorem wokalistyki na Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu, gdzie kształciła studentów odnoszących dziś sukcesy na operowych scenach w kraju i za granicą. To właśnie ich występy usłyszymy w trakcie koncertu. Ponadto na skrzypcach towarzyszyć im będzie syn solistki, Adam Czerma...