Przejdź do głównej zawartości

We wnętrzu (świata) obrazów Beksińskiego

Z ciemności korytarzy oświetlonych ogniskami, zapalającymi się na chwilę, wpływam do jaskini wypełnionej krwawym śniegiem (?), na wzgórzu płoną inne ogniska, mijam ściany podziemnej komnaty obwieszone obrazami Zdzisława Beksińskiego, słyszę złowróżbne ptaki, przenikam do kolejnego przestronnego wnętrza, a gdy znienacka unoszę wzrok widząc skrawek nieba i gigantyczne kościste postacie nieruchome jak prezydenckie skalne rzeźby z Mount Rushmore, znów sunę przez mroczne pomieszczenia wprost ku lazurowej postaci bez twarzy, której dłoń, zielonkawa i trupia, wpycha mnie w ciemność kołyski-grobu.
Potem znów tonę w mroku, ustaje muzyka śmierci, na szczęście nie mam klaustrofobii i szczęśliwie wychodzę z "De profundis", z wnętrza świata zbudowanego z obrazów Beksińskiego, z surrealistycznego, pełnego śmierci i lęku, przenikającego niczym sztylet wbity znienacka prosto w serce filmu, wprost w pełną identycznych postaci salę z zawieszonymi na ścianach chorobliwymi wizjami, które przerażają i zachwycają albo porażają i budzą odrazę albo też wywołują w widzu całą gamę różnych emocji.
Zdejmuję specjalne "okulary" i słuchawki i wychodzę z pomieszczenia, w którym przez  kilka minut byłam świadkiem specyficznego surrealistycznego piekła, w którym śmierć zachęcająco wabi mnie do grobu, zapraszając do wejścia do kołyski, z której ciemnego wnętrza spadłam w otchłań. Do kołyski, która symbolizuje dzieciństwo, powrót do niemowlęctwa, do stanu nieświadomości, do pustki i mroku, z którego się my, ludzie, wyłoniliśmy...
Wystawa "Beksiński nieznany", na której obejrzeć można "De profundis" to właściwie takie trochę "życie po życiu" Beksińskiego. Multimedialna instalacja wzbogaca naszą percepcję obrazów mistrza z Sanoka, jednak sama ekspozycja na parterze Collegium Maius, nie prezentuje jego malarstwa, lecz grafiki komputerowe z charakterystycznymi motywami i postaciami, które od razu kojarzą się z Beksińskim (surrealistyczne wizje rozkładu, rozpadającego się  ciała, kościste istoty wtulone w siebie i choć spragnione kontaktu to jednak samotne i wyobcowane, żyjące w swoim własnym świecie, obserwowane przez oczy, maniakalnie inwigilujące mury).Wielbiciele twórczości Beksińskiego znajdą tu cały repertuar jego ulubionych tematów.
Beksiński ostatnio cieszy się coraz większym zainteresowaniem - na jego wystawy przychodzą tłumy. Tak było podczas otwarcia wystawy fotografii w Centrum Kultury Zamek w Leśnicy w ubiegłym roku, tak było również teraz w Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, które gościło wystawę króciutko, bo zaledwie kilka dni. Znakomity "De profundis" to projekt, który ma być rozwijany - jego twórcy chcą włączyć do sfilmowanego "wnętrza świata Beksińskiego" kolejne obrazy z Muzeum Historycznego w Sanoku. Nie mogę się doczekać na ciąg dalszy, bo pomysł uważam za rewelacyjny.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jubileuszowa premiera we Wrocławskim Teatrze Lalek – zapowiedź

    2026 to dla Wrocławskiego Teatru Lalek bardzo ważny – jubileuszowy – rok, w którym obchodzone jest 80-lecie WTL. Teatr chce uczcić nie tylko  swoją długą historię jako instytucji, lecz przede wszystkim osiem dekad ciągłego rozwoju, konsekwentnego budowania programu  artystycznego i pracy na rzecz misji edukacyjnej i społecznej.  Premiera „Wyobraź sobie…” wraz z uroczystą Galą i otwarciem 8. Przeglądu Nowego Teatru dla Dzieci to kluczowe wydarzenia obchodów. Ten jubileuszowy program ma być przede wszystkim spotkaniem: mieszkańców Wrocławia, obecnych i byłych pracowników, współpracowników i przyjaciół  Wrocławskiego Teatru Lalek, a także przedstawicieli władz oraz zaproszonych gości.  W trakcie uroczystej Gali zostaną uhonorowani pracownicy, których wieloletni wysiłek i zaangażowanie stworzyły fundamenty artystycznej tożsamości teatru. O spektaklu: WYOBRAŹ SOBIE... adresowany jest dla dzieci powyżej 9 roku życia. W zapowiedzi spektaklu czytamy:...

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"

  Premiera "Złej dziewczynki" we Wrocławskim Teatrze Lalek zasłużenie została nagrodzona wielkimi brawami widzów i tych małych i tych dorosłych, choć treści, które były w spektaklu poruszane do najbłahszych nie należały. Trudna tematyka relacji między pierwszakami w szkole podstawowej, w której pojawia się kłopotliwa, nowa uczennica, zadająca raniące wszystkich pytania, nie rozumiejąca słów "o tym się nie mówi", w momentach stresu przemieniająca się w smoczą bestię, doprowadzającą do płaczu inne dzieci, pokazana została w niezwykle nowoczesny sposób, tak by bawiąc widzów, zwracać ich uwagę na problemy, z którymi niemal każdy kto chodził lub chodzi do szkoły się zetknął w mniejszym lub większym stopniu. Adresowana do dzieci powyżej 7 roku życia sztuka w reżyserii Jakuba Krofty na podstawie tekstu Marii Wojtyszko to kolorowy, rozbuchany emocjonalnie światek dzieciaków, które nie są idealne (nawet ta z bohaterek o znaczącym imieniu Idealka), ale jakoś ze sobą funkcj...

„Natchnienie jest czymś ulotnym” – wywiad z krakowską malarką Ewą Kutermak-Madej

Artystyczne spojrzenie: Pochodzi Pani z rodziny artystycznej, czy zawsze wiedziała Pani, że będzie malarką?  Nie chciała się Pani zbuntować? Ewa Kutermak-Madej: Rzeczywiście pochodzę z rodziny artystycznej. Mój ojciec był pedagogiem ASP. Uczył rysunku i malarstwa na Wydziale Architektury Wnętrz ASP w Krakowie. Nie wyznaczało to jednak moich przyszłych wyborów. Od wczesnego dzieciństwa towarzyszyłam Tatusiowi, dzierżąc szkicownik, w wypadach na łono natury i biorąc udział w plenerach, które prowadził dla studentów. Zapełnione szkicowniki nie były początkiem dalszej drogi.  Od 4 roku życia brałam udział w teatrzyku, który prowadził znany aktor Jan Niwiński. Z tej „stajni” wyrośli znani aktorzy Monika Niemczyk, Ryszard Filipski, poetka Halina Poświatowska, Mietek Grąbka, Anna Dymna, Jan Frycz.   Nie zdecydowałam się na tę drogę pomimo albo dlatego, że w wieku 9 lat zagrałam główną rolę w „Cudzie w Alabamie” w Starym Teatrze. Świadomie myśląc o przebytyc...