Przejdź do głównej zawartości

Mitsutoshi Burn, czyli japońskie malowanie nocą


Jest noc, właśnie minęła pierwsza. Ubrany na czarno Japończyk obcina dziewczęcą głowę, rozgląda się po niewielkiej piwnicy wyłożonej pokrytymi rysunkami płachtami papieru. Stoi uwalany farbami i przygląda się temu co zrobił. Wyciąga komórkę, robi zdjęcia, opisuje, chowa telefon, bierze pędzel i białą farbę, potem pochylony, prawie na kolanach, zaczyna wypełniać kolorem kształty. Mija pół godziny. Na kanale youtube'a jestem tylka ja i jedna nieznana osoba. Obserwujemy.
W galerii Bosa we Wrocławiu jest tylko japoński artysta, zwany Mitsutoshi Burn, w ostrym świetle halogenów  pracujący nad swoim dziełem. Na żywo trwa transmisja, którą widz może obejrzeć w Internecie. Japończyk zachowuje się całkiem swobodnie, tak jakby nie miał świadomości, że jest nagrywany. Widz jest niczym orwellowski Wielki Brat. Podgląda. Prawdę mówiąc myślałam, że obserwatorów będzie więcej. Chyba jednak ludzie dzięki rozpowszechnieniu reality show przyzwyczaili się już i do tego i podglądanie nieco spowszedniało.
Na piątkowym wernisażu w  galerii Bosa pojawiło się dużo więcej chętnych obejrzeć pracę artysty, który słynie z rysowania na najróżniejszych powierzchniach (papier, deska, szmata), murali i prac designerskich. To nowa galeria, do której trudno trafić nawet mieszkańcom Wrocławia. Mieści się na Tęczowej 7 w obskurnym miejscu, tuż za stacją benzynową. W piwnicy. Trzeba zejść po schodkach  do dołu, bo na górze jest coś innego, informuje mnie starsza pani, zapytana o galerię. Na otwarcie wystawy przychodzę zanurzając się w mrok podwórza, mijając stadko rozbawionych pijaczków, którzy rozsiedli się wygodnie w fotelikach "holu" i nie mają zamiaru się stąd ruszyć.
Galeria mieści się w niewielkiej piwniczce o ceglanych ścianach, które teraz szczelnie pokrywają drobne rysunki i fotografie japońskiego artysty. Mangowe postacie poznaczone tuszem przyglądają się tłumowi w większości młodych ludzi, którzy patrzą na klęczącego i malującego Drawing Monstera, oglądają książeczki z rysunkami i projektami artysty, który sam przypomina postać z manghi (tej dla dorosłych). Widzę wiaderka z farbami i pędzel, ubrudzone od farby ubranie Japończyka i zastanawiam się dlaczego wszyscy mówią o rysowaniu. Farba, pędzel, wypełnianie zamarkowanych kształtów kolorem - przecież to malowanie, choć wszyscy uparcie twierdzą, że to rysunek. Akcja powstaje w ramach Międzynarodowego Festiwalu Rysunku Think Thank lab Triennale, którą reaktywowano nawiązując do dawnej tradycji wrocławskiej imprezy, na której pojawiali się najsławniejsi polscy rysownicy. I na której pojęcie rysunku rozszerzono na działania z rysunkiem nie mające wiele wspólnego.
Na żywo podglądać pracę japońskiego artysty można przez miesiąc. Nocą. W dzień można wybrać się do galerii i zobaczyć "na własne oczy". Galeria Bosa otwarta została w grudniu i nastawiona jest na promocję sztuki współczesnej. Jest to kolejne miejsce na mapie artystycznego Wrocławia, w którym nowa sztuka znalazła swoje miejsce i dobrze, bo takich miejsc nie ma zbyt wiele. Czekam na kolejne akcje i mam nadzieję, że właścicielom galerii uda się zaprosić jeszcze wielu interesujących twórców.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Lekarz was zeżre na kolację, czyli o "Złej dziewczynce"

  Premiera "Złej dziewczynki" we Wrocławskim Teatrze Lalek zasłużenie została nagrodzona wielkimi brawami widzów i tych małych i tych dorosłych, choć treści, które były w spektaklu poruszane do najbłahszych nie należały. Trudna tematyka relacji między pierwszakami w szkole podstawowej, w której pojawia się kłopotliwa, nowa uczennica, zadająca raniące wszystkich pytania, nie rozumiejąca słów "o tym się nie mówi", w momentach stresu przemieniająca się w smoczą bestię, doprowadzającą do płaczu inne dzieci, pokazana została w niezwykle nowoczesny sposób, tak by bawiąc widzów, zwracać ich uwagę na problemy, z którymi niemal każdy kto chodził lub chodzi do szkoły się zetknął w mniejszym lub większym stopniu. Adresowana do dzieci powyżej 7 roku życia sztuka w reżyserii Jakuba Krofty na podstawie tekstu Marii Wojtyszko to kolorowy, rozbuchany emocjonalnie światek dzieciaków, które nie są idealne (nawet ta z bohaterek o znaczącym imieniu Idealka), ale jakoś ze sobą funkcj...

Wystawa "Przestrzenie" w Zachęcie - zapowiedź

Wojciech Fangor, Stanisław Zamecznik, Ewa Partum, Zdzisław Jurkiewicz, Maria  Pinińska-Bereś, Teresa Kelm i Zygmunt Krauze — prace tych i innych klasyków  polskiej sztuki współczesnej zobaczyć można będzie na przekrojowej wystawie Przestrzenie  w Zachęcie — Narodowej Galerii Sztuki. Wystawa "Przestrzenie" przybliży ważne zjawisko w sztuce drugiej połowy XX wieku, w którym  tworzywem i tematem realizacji łączących różne media stała się przestrzeń. Termin  environment (ang. — otoczenie) wyprzedza o kilka dekad pojęcie instalacji artystycznej  i charakteryzuje wykreowane przez twórców „światy”, w których zmysły widza poddawane  są działaniu różnych bodźców. Będzie to opowieść o artystycznych eksperymentach, w których  malarstwo łączy się z architekturą, dźwiękiem i działaniami performatywnymi.  W ramach wystawy prezentowanych będzie pięć rekonstrukcji historycznych realizacji  environment, powstałych ponad pół wieku temu — w tym trzy pokaza...

Czekając na SALOME w Operze Wrocławskiej, czyli premiery i zapowiedzi

Na czerwcowej konferencji prasowej w Operze Wrocławskiej zapowiedziane zostały premiery (4 operowe, 2 baletowe) zaplanowane na nadchodzący sezon 2025/2026 oraz spektakle upamiętniające wybitne, lecz nieżyjące już postacie związane z wrocławską Operą: Ewę Czermak ( koncert 30 sierpnia) i Macieja  Krzysztyniaka (8 października).  W latach 1988-2015 Ewa Czermak wykreowała na deskach wrocławskiej sceny wiele pamiętnych ról. Widzowie do dziś wspominają jej sopran liryczny z takich kreacji jak Micaela (Carmen), Mimi (Cyganeria), Hanna (Straszny Dwór), Desdemona (Otello), Pamina (Czarodziejski Flet), Agata (Wolny Strzelec), Zuzanna (Wesele Figara) i wielu innych. B yła również pedagogiem, profesorem wokalistyki na Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu, gdzie kształciła studentów odnoszących dziś sukcesy na operowych scenach w kraju i za granicą. To właśnie ich występy usłyszymy w trakcie koncertu. Ponadto na skrzypcach towarzyszyć im będzie syn solistki, Adam Czerma...