Misterium światła Eduarda Chillidy

Eduardo Chillida, obok Pabla Picassa, Salvadora Dali i Joana Miro, należy do najbardziej znanych hiszpańskich twórców II połowy XX wieku. Ranga jego sztuki w Hiszpanii jest niepodważalna.  Monumentalne abstrakcyjne realizacje plenerowe (specific site art), zarówno w Hiszpanii (Gijon, San Sebastian, Guernica), jak i innych krajach europejskich (Niemcy, Francja) budzą podziw nie tylko skalą realizacji, ale przede wszystkim prostotą i wpasowaniem w teren - wyglądają niczym dzieła mistrzowsko  nie naśladujące, lecz uzupełniające naturę.
Różnorodność wykorzystywanych materiałów - od gliny i gipsu, po  żelazo (francuski filozof Gaston Bachelard określił je jako "kosmos z żelaza"), a także sprowadzane specjalnie z Saragossy alabastry -  pokazują  wirtuozerię baskijskiego rzeźbiarza, ale i rozległość fascynacji tego artysty (od filozofii po poezję).
Eduardo Chillida, urodzony w 1924 roku w San Sebastian początkowo studiował architekturę, jednak w 1947 roku przerwał studia w Madrycie i zajął się rzeźbą. Znakomite operowanie bryłą w przestrzeni,  jakie widoczne jest w plenerowych realizacjach Chillidy, zdaje się być jednak echem tych wczesnych studiów architektonicznych.
Po studiach w Paryżu, dokąd udał się w 1948 roku w celu gruntownego przestudiowania rzeźby greckiej epoki archaicznej w Luwrze, a także w celu poznania artysty, którym był zafascynowany, czyli  rumuńskiego rzeźbiarza Constantina Brancusiego (aby dotrzeć do niego pytał o jego adres wszystkich zatrudnionych w Paryżu rumuńskich robotników), powrócił do Kraju Basków, którego nie opuścił  aż do śmierci w 2002 roku.
Już w pociągu jadącym z Paryża do San Sebastian uświadomił sobie, że jego jedyną ojczyzną jest Hiszpania i nie zamierzał wracać do stolicy Francji, choć były to czasy gdy paryskie środowisko artystyczne było niezwykle aktywne. Celem paryskiej edukacji Chillidy nie było jednak nawiązywanie kontaktów towarzyskich z artystami (większość  z nich, np. Pabla Picasso, poznał dużo później, a z Joanem Miro także się bardzo zaprzyjaźnił), lecz samokształcenie.
Nie zerwał jednak zupełnie kontaktów z Paryżem, gdzie od 1956 roku w słynnej galerii Maeght, wystawiającej artystów francuskich i hiszpańskich, pokazywał swoje prace. W 1958 roku na biennale w Wenecji  został uhonorowany I nagrodą w kategorii rzeźba. Zajmował się nie tylko twórczością rzeźbiarską, ale też poezją i muzyką.
Podczas podróży  do Grecji zafascynowało go specyficzne jasne światło obecne zarówno w "naturze" jak i w sztuce greckiej, jakże odmienne od "ciemnego światła", z jakim miał do czynienia w San Sebastian, w którym szare i deszczowe dni podobnie jak w Polsce nie należą do rzadkości (autorzy aranżacji wystawy starali się odtworzyć ten mroczny baskijski klimat, umieszczając w salach BWA czarne ścianki).
Odtąd światło stanie się nieodłącznym elementem realizacji zarówno plenerowych jak i niewielkich kilkucentymetrowych "modeli", w których pojawiają się "okienka", przez które można przeglądać rzeźby na wylot, ale też obserwować jak zmienia się otoczenie dzieła, dzięki rozwibrowanej, otwartej, ażurowej powierzchni.
Niezwykle istotną rolę w twórczości Chillidy zarówno rzeźbiarskiej jak i graficznej (kolaże) odgrywa muzyka. Zafascynowany Bachem potrafił słuchać jego utworów godzinami. Jego dzieła mają silne związki z muzyką, o czym przekonać się można na wystawie o znaczącym tytule "Sonoridades" ("Brzmienia"), którą otwarto we Wrocławiu w ramach uroczystości przejęcia miana Europejskiej Stolicy Kultury, którą stolica Dolnego Śląska dzieli w 2016 roku ze stolicą Kraju Basków San Sebastian, z którego pochodzi Eduardo Chillida.
We wrocławskim BWA  można obecnie podziwiać 41 prac Chillidy, które przyjechały do Wrocławia z muzeum Chillida-Leku w Kraju Basków. Największych, gigantycznych, ponad 4 - tonowych, nie dałoby się przenieść bez szkody dla galerii, dlatego też zaprezentowano prace średniej wielkości i zupełnie małe. Specjalna aranżacja ekspozycji  na czarnych tłach eksponuje wszystkie walory tych dzieł, które dobrze jest oglądać  nie spiesząc się i kontemplując wnętrza zaimprowizowanych ciemnych pomieszczeń.
Najefektowniej wygląda sala, która niegdyś była kaplicą pałacową (BWA mieści się w dawnym pałacu Hatzfeldów) i w której umieszczono ogromną bryłę "Pochwały światła" - rzeźby która wynurza się z półmroku i lśni białą powierzchnią "spękanego" alabastru. Oglądanie tej rzeźby to prawdziwe misterium, które daje przedsmak tego jak doskonale Chillida zrealizował w swoich dziełach myśl Martina Heideggera, że bezprzedmiotowość formy nie musi oznaczać, iż jest ona pozbawiona emocji i odhumanizowana.
Ekspozycja czynna będzie do 13 marca. 11 marca podczas finisażu będzie można usłyszeć cykl muzyczny autorstwa  hiszpańskich kompozytorów Gorki Aldy i  Jose M. Sancheza Verdu, którzy inspirowali się twórczością Eduardo Chillidy.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Sztuka nie znosi oszustwa" - rozmowa z krakowskim malarzem Iwo Birkenmajerem

"Kostium jest także ubiorem" - wywiad z krakowską artystką Dorotą Morawetz

Z wizytą w pracowni - Iwona Ornatowska-Semkowicz i Paulina Semkowicz