Skandalistka Pola Dwurnik?

O Poli Dwurnik usłyszałam jeszcze zanim, po wypowiedziach na temat berlińskich sekscesów i śniadankach w stolicy Niemiec po upojnych nocach, przez Internet przetoczyła się fala krytyki, drwin i żarcików, które tak szybko jak się pojawiły tak też i ucichły. Polska malarka mieszkająca trochę w Berlinie a trochę w Warszawie, malująca  tradycyjne (o zgrozo!) obrazy, na których swoch kochanków pozamieniała w zwierzaki, o co ponoć sami zainteresowani nie mieli do niej pretensji.
Ale nim to wszystko się stało, Pola zasłynęła jako dziecko znanego malarza Edwarda Dwurnika, który pozwalał jej bazgrać po swoim całkiem prawdziwym autentycznym obrazie. Obraz ten znajduje się, o ile mnie pamięć nie myli, w zbiorach wrocławskiego Muzeum Narodowego.U dołu widnieje autentyczna dziecięca bazgranina Poli.
Pola, a właściwie Apolonia Dwurnik, córka znanego malarza i  fotografki Teresy Gierzyńskiej, nie ukończyła Akademii Sztuk Pięknych, lecz historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim. Malowania uczyli ją rodzice.
Prace Poli Dwurnik znajdują się obecnie w zbiorach krakowskiego MOCAK i Muzeum Sztuki Współczesnej we Wrocławiu oraz w wielu zagranicznych kolekcjach.W styczniu w ramach Think Tank  lab Triennale  we Wrocławiu będzie można obejrzeć  ekspozycję "Piosenka o lekarzu i inne rysunki".
Niedawno w katowickim Rondzie Sztuki otwarto wystawę malarstwa o prowokującym tytule "Before the Orgy" (Przed orgią), która jest pierwszą tak dużą ekspozycją obrazów olejnych Poli Dwurnik, prezentującą dzieła z cyklu "Ogród Apolonii". Pochodzą z berlińskiej pracowni artystki oraz ze zbiorów Galerii Idea-Fixa w Bazylei, z którą stale współpracuje.
W większości są to prace wielkoformatowe, narracyjne,  o w pewnym sensie secesyjnym rodowodzie. Można tu znaleźć aluzje do dzieł z przełomu XIX i XX wieku, do prac  Gustawa Klimta i Jamesa Ensora , ale też do całkiem współczesnej Nowej Figuracji, a także do prac Edwarda Dwurnika (jego oddziaływanie widać w sposobie nakładania farby na płótno, w pociągnięciach pędzla, a także upodobaniu do rozbudowanego tematycznie malarstwa olejnego).
Człowiek-Zwierzę, mający własne cechy, upodobania, obracający się w kręgu własnych obsesji, pogrążający się we własnym świecie to bohater wielu prac Poli Dwurnik. Bardzo interesujących niewielkich portrecików kobiet, które artystka miała okazję oglądać w berlińskim metrze. Ale też bohater baśniowego zwierzyńca z obrazów takich jak "Królowa Małp" czy "Wielki lis" (tu jednak występuje jako jeden z wielu szkieletów porzuconych w jaskini, nad którą góruje trójogoniasty rudzielec - praca o nastroju bliskim niemieckiemu dziewiętnastowiecznemu romantyzmowi).  Przejmujące są prace przedstawiające bezsenność, samotność, nocne jałowe godziny, kiedy nie wiadomo co ze sobą zrobić.
Pola Dwurnik to ciekawa osobowość twórcza, choć z pewnością nie do każdego trafi jej sztuka. Czy jednak można ją nazwać skandalistką, a jej dzieła skandalizującymi? Pod względem technicznym z pewnością nie. Tematycznym  również nie sądzę.
Pod  typowym dla człowieka współczesnego zestawem masek  na jej obrazach  można znaleźć pustkę i jałowość egzystencji, która ma w sobie skłonność do frenetycznej zabawy, takiej aż do zatracenia, po której natępuje przymusowa asceza i smutek. Właściwie w warstwie fabularnej obrazów Poli Dwurnik można odkryć dokładnie to co kilka miesięcy temu zaprezentowali  w katowickim BWA berlińscy artyści  na wystawie "Berlin Artists' Statements" - dekadencję; kolorową (choć paradoksalnie niektóre obrazy Poli Dwurnik są czarno-białe), szaloną, chorobliwą, ale jakże efektowną.
Ekspozycję "Before the Orgy" można  oglądać do 17 stycznia 2016 r. w katowickim "Rondzie Sztuki".

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Sztuka nie znosi oszustwa" - rozmowa z krakowskim malarzem Iwo Birkenmajerem

"Miejscem dla samotnych artystów może być każde, jakie wybiorą lub jakie im się wskaże" - wywiad z Joanną Warchoł

Podsumowanie roku 2018 w muzeach i galeriach. Najlepsza dziesiątka wystaw.