Wyrafinowanie ze szczyptą perwersji, czyli o Bellmerze w Katowicach

Hans Bellmer urodził się w 1902 roku w Katowicach. Zasłynął jako twórca surrealistycznych obiektów - zdeformowanych  erotycznych lalek.  Były odpowiedzią na głoszone przez surrealistów hasła wolności i swobody w wyrażaniu podświadomych pragnień. Na początku XX wieku pisał o  tym wiedeński psychiatra Zygmunt Freud, którego poglądami grupa Andre Bretona była wręcz zafascynowana. W 1936 roku na łamach pisma Minotaur  Bellmer umieścił fotografię  z cyklu Wariacje na temat montowania rozczłonkowanej małolatki. Dwa lata później zilustrował fotografiami "Lalek"  tomik poezji  surrealisty Paula Eluarda.
W latach 30. Bellmer w faszystowskich Niemczech został uznany za twórcę sztuki zdegenerowanej. W 1938 roku wyjechał do stolicy Francji, gdzie obracał się w środowisku surrealistów. Po II wojnie światowej tworzył głównie fotografie i rysunki erotyczne.
Jako twórca grafik Bellmer jest mniej znany. Ich dominującym tematem są młode kobiety, o długich odzianych w pończochy nogach, w pantofelkach na wysokich obcasach, niektóre w typie nimfetek, dokładnie takich jakie opisywał Vladimir Nabokow.  Te wyrafinowane kompozycje przypominają grafiki francuskiego artysty Aubreya Beardsleya. Secesyjne linie, dekadenckie tematy, wysmakowane kształty, cieplarniana uroda niczym z "Na wspak" C.J. Huysmansa - biblii dziewiętnastowiecznego symbolizmu albo z dramatów Maurice'a Maeterlincka. Hans Bellmer znakomicie czuł się w krainie  dekadencji -  jego prace zdobią przepięknie wydane książki artystyczne takich pisarzy jak Georges Batailles, twórca koncepcji "literatury transgresji" i autor publikacji poświęconych erotyzmowi  ("Historia erotyzmu"). W  Muzeum Historii Katowic, na wystawie poświęconej twórczości Bellmera, można obejrzeć  m.in. "Madame Edwardę" Georgesa Bataille'a z 1965 roku z 12 bellmerowskimi miedziorytami. Na ekspozycji zaprezentowane zostały również dzieła  prawie 30 innych artystów  związanych z wydawnictwem Georgesa Visata i jego żony Suzanne, do której należała francuska galeria GSN, skąd zostały wypożyczone na wystawę.
Są tu reprezentowani tacy twórcy jak Joan Miro, Man Ray, Hans Richter, Roland Penrose, Meret Oppenheim, Roberto Matta, Wilfredo Lam, a także  partnerka Bellmera rysowniczka i pisarka Unika Zurn, która w 1970 roku popełniła samobójstwo (borykała się z chorobą psychiczną), wyskakując z okna jego pracowni. Hans Bellmer zmarł 5 lat później w Paryżu.
Wielbicieli talentu Bellmera katowicka ekspozycja może zaskoczyć tym jak bardzo jest stonowana. Bellmer obrazoburca, twórca erotycznych klimatów i  lolitek - maszyn schodzi tu na plan dalszy. Wystawę otwiera zawieszona wysoko jedna jedyna lalka, z którą na wernisażu kilka osób się fotografowało. Jest tam również  niewielkich rozmiarów drewniana rzeźba "Nieruchome dłonie". Reszta spośród 142 eksponatów to  akwaforty, suche igły, litografie, miedzioryty (oraz płyty miedziorytnicze), a także książki. Doskonale oprawione i wyeksponowane grafiki to jednak dla mnie trochę za mało, wystawa jest tak grzeczna, że aż trudno uwierzyć, że to ten skandalizujący Bellmer. Myślę, że nawet największy admirator jego twórczości, katowicki malarz  Andrzej Urbanowicz, którego dzieła można było obejrzeć w salach Muzeum Historii Katowic przed wakacjami, gdyby żył i przyszedł na wystawę byłby nią nieco zdziwiony.
Ekspozycja czynna będzie do stycznia 2016 roku.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Sztuka nie znosi oszustwa" - rozmowa z krakowskim malarzem Iwo Birkenmajerem

"Kostium jest także ubiorem" - wywiad z krakowską artystką Dorotą Morawetz

Z wizytą w pracowni - Iwona Ornatowska-Semkowicz i Paulina Semkowicz