Ormianie i secesyjne damy - wystawa Teodora Axentowicza

Teodor Axentowicz urodził się w  siedmiogrodzkim Braszowie w 1859 roku i zasłynął jako malarz pięknych kobiet. Paryżanki i krakowianki z rozkoszą pozowały do portretów, na których wyglądały po prostu wspaniale - wytworne, subtelne, o alabastrowej cerze i zamyślonych przejrzystych oczach. Malował Sarę Bernhardt i słynącą z urody córkę redaktora naczelnego Le Figaro Henriettę Fouquier, a także żonę - Izę  Giełgud pochodzącą z litewskiego rodu osiadłego w Anglii.
Kiedy kilka lat temu odwiedzałam w Krakowie moją przyjaciółkę, która wynajmowała pokój u starszej pani, ze zdumieniem zobaczyłam, że na dawno nie malowanej ścianie wisi portret Axentowicza - prześliczna młoda kobieta, zadumana, w półpostaci. Dowiedziałam się jedynie, że obraz był w rodzinie starej krakowianki od lat. Nie ośmieliłam się zapytać, czy to jej własny portret z czasów młodości. Obrazy Axentowicza, jak sądzę, można znaleźć w wielu domowych kolekcjach w Krakowie. Obecnie również na aukcjach cieszy się dużym powodzeniem, bo każdy portret tego malarza nie dość, że urokliwy, to w dodatku technicznie dopracowany. Nie ma się zresztą czemu dziwić - Axentowicz  ukończył szkołę monachijską, a potem doskonalił warsztat w paryskiej pracowni Charlesa Emile'a - Augusta Duranda, który bardzo poważnie podchodził do umiejętności technicznych swoich uczniów. Axentowicz zafascynowany był również twórczością włoskiego malarza Giovanniego Boldiniego oraz  sławnego amerykańskiego impresjonisty Jamesa Whistlera.
Większość portretów Axentowicza to pastele, w których dopatrzyć się można również wpływu eleganckich obrazów angielskich malarzy XVIII- wiecznych jak Thomas Gainsborough (autor "Błękitego chłopca") czy Sir Joshua Reynolds (twórca portretu Nelly O'Brian).
O ile portrety i akty kobiece Axentowicza do dziś ogląda się z przyjemnością, podziwiając kunszt w wydobyciu najlepszych cech modelek i wyeksponowaniu urody u nawet tak mało urodziwych osób jak Sara Bernhardt, to w przypadku niektórych namalowanych dziecięcych portretów ich słodycz niestety przywodzi na myśl  tandetne obrazki religijne, na których  spopularyzowano dziewczęce Madonny  hiszpańskiego malarza B.E.Murilla.
Jednak twórczość Axentowicza to nie tylko śliczne portreciki, które na przełomie wieków zamawiano powszechnie dla ozdobienia salonów. Jak przystało na malarza młodopolskiego Axentowicz interesował się również tematyką ludową ("Kołomyjka" z 1895 r. olej, z Muzeum Narodowego w Warszawie) i obracał się w środowisku krakowskich artystów - chłopomanów, jak o sobie mówili, starając się upodobnić  do nich strojem, a także żeniąc się z wiejskimi dziewczynami o typowo słowiańskiej urodzie, pszenicznych warkoczach, rumianej zdrowej cerze i niebieskich oczach. We wrześniu 1900 roku Axentowicz został zaproszony na ślub Stanisława Wyspiańskiego, a dwa miesiące później uczestniczył w opisanym  przez Wyspiańskiego weselu Lucjana Rydla i Jadwigi Mikołajczykówny w Bronowicach. Nie stronił również od malarstwa historycznego. W 1894 roku współpracował z Kossakiem i Styką przy Panoramie Racławickiej, a w latach 1911-12 namalował "Poselstwo polskie u Henryka Walezego".
W nurcie jego chłopomańskich fascynacji powstawały serie prac poświęconych Hucułom, przedstawianym w charakterystycznych strojach, podczas obrzędów i zwyczajów, jakie artysta mógł obserwować osobiście. Fascynowali go również Ormianie, z których się wywodził. W 1895 roku zaprojektował witraż, ołtarz i ambonę dla ormiańskiej katedry we Lwowie, jednak projektów tych nie udało się zrealizować. W 1900 roku  namalował "Chrzest Armenii", na zlecenie ormiańskiego księdza Karola Bogdanowicza. Dzięsięć lat później stał się członkiem Towarzystwa Ormiańskiego, które miało na celu kultywowanie tradycji ormiańskich i propagowanie wiedzy o sztuce Ormian. Osiem lat przed śmiercią, w 1930 roku,  namalował "Ormian w Polsce", co stanowiło swoiste ukoronowanie tematyki, która przez wiele lat stanowiła drugi, mniej znany, choć dla artysty istotny obszar zainteresowań, wielokrotnie analizowany i uwieczniany na obrazach wykonanych techniką olejną.
W  wielu polskich muzeach i kolekcjach prywatnych znajdują się dzieła Teodora Axentowicza, jednak w większości są to portrety wykonane techniką pastelu. Na niedawno otwartej wystawie w Muzeum Regionalnym w Stalowej Woli można obejrzeć 70 dzieł tego artysty, i to niezwykle różnorodnych - od wspomianych już portretów, po zdjęcia, które traktował jako swoiste szkice do obrazów, płótna o tematyce huculskiej, prace przedstawiające motywy śmierci i przemijania, grafiki, a nawet aranżacje wystaw, np. ekspozycję w Saint Louis z 1904 roku. W salach muzeum, które mieści się w odrestaurowanym XVIII - wiecznym pałacu Lubomirskich wystawę "Teodor Axentowicz - Ormianin polski w Paryżu, Krakowie i Zakopanem" można oglądać do 28 czerwca (źródło zdjęcia:strona internetowa Muzeum Regionalnego w Stalowej Woli).

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Sztuka nie znosi oszustwa" - rozmowa z krakowskim malarzem Iwo Birkenmajerem

"Miejscem dla samotnych artystów może być każde, jakie wybiorą lub jakie im się wskaże" - wywiad z Joanną Warchoł

Podsumowanie roku 2018 w muzeach i galeriach. Najlepsza dziesiątka wystaw.