Spalony dach rezydencji księżnej Daisy

Niedawno o zamku Książ było głośno, z uwagi na pożar jaki  10 grudnia strawił sporą część dachu tego  zabytkowego obiektu. Pożar zaprószyli robotnicy remontujący poddasze. Na zdjęciach, które pojawiły się w mediach wyglądało to upiornie, a koszty jakie szacunkowo trzeba włożyć w przywrócenie zamku do stanu poprzedniego to około miliona zł. Zamek Książ mający ponad 400 pomieszczeń jest obiektem ogromnym, trzecim pod względem wielkości, po Malborku i Zamku Królewskim na Wawelu.
Został zbudowany w XIII wieku w miejscu drewnianego gródka, z inicjatywy księcia świdnicko-jaworskiego Bolka I Surowego. Potem jego losy były burzliwe – znajdował się w posiadaniu czeskim, później należał do sławnego rozbójnika, aż wreszcie w XVI wieku trafił do zamożnego rodu Hochbergów, którzy po wojnie trzydziestoletniej i zniszczeniach swego rodowego gniazda dokonali znacznej przebudowy zamku Książ, zatrudniając do tego celu architekta Antonia Domenica Rossiego. Na zgliszczach fortyfikacji powstały wspaniałe geometryczne ogrody typu francuskiego z bukszpanowymi kwaterami, rzeźbami, fontannami i   tysiącami roślin, jakie z czasem ozdobiły to miejsce. Zamek odwiedzały różne sławne w swoich czasach osobistości – księżna Izabela Czartoryska, pisarz Zygmunt Krasiński, premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill.
Najbardziej znaną mieszkanką rezydencji była Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless, znana lepiej jako księżna Daisy (źródło zdjęcia:Wikipedia), angielska arystokratka,  która w londyńskim opactwie westminsterskim poślubiła  bogatego właściciela Książa Jana Henryka Hochberga  XV. Nie było to szczęśliwe małżeństwo. Z powodu plotek o romansie pięknej Daisy z cesarzem Wilhelmem II Jan Henryk  zażądał rozwodu. Losy tej pary zainspirowały reżysera Filipa Bajona do nakręcenia filmu „Magnat” (rozwiniętego potem w serial „Biała wizytówka”), który opowiada historię rodu von Teuss w ich siedzibie w Pszczynie. Zamek w  Pszczynie, druga rezydencja rodu Hochbergów von Pless, był przez Daisy odwiedzany na przemian z tym w Książu. Daisy jako ostatnia z rodu zmuszona została w 1940 roku do opuszczenia zamku. Wprowadzili się tam wysłannicy władz III Rzeszy, którzy zaczęli realizować tajemniczy projekt „Olbrzym” - Książ miał zostać przebudowany w taki sposób, aby mógł posłużyć jako kwatera Hitlera.
Po II wojnie światowej zamek splądrowały wojska Armii Czerwonej i dopiero w połowie lat 70.  XX wieku zaczęto prace renowacyjne. Niestety wnętrza rezydencji nie odzyskały dawnego wyposażenia. Wiele obrazów, gobelinów i mebli, które zdobiły to miejsce nie wróciło do sal zamkowych. I choć możemy dziś podziwiać takie salony jak Zielony, Biały, Chiński, Salon Gier czy wspaniały Salon Maksymiliana to widać wyraźnie, że wnętrzom brakuje dawnego blichtru, znaków bogactwa jakim pysznili się Hochbergowie sprowadzający, nie zawsze legalnie, obrazy i rzeźby z Italii. W jednym z listów syna Daisy, Aleksandra, wspomina on że słynna rzeźba z jednego z tarasów przypisywana Donatellowi (w rzeczywistości to dzieło jednego z uczniów tego florenckiego rzeźbiarza epoki renesansu) została do Książa przemycona, gdyż Włosi, którzy początkowo sprzedali figurę, niespodziewanie doszli do wniosku, że to część dziedzictwa narodowego Italii i nie powinno się jej wywozić.
Po  wojnie  część obrazów  z Książa trafiła do różnych muzeów, m.in. do Muzeum Narodowego we Wrocławiu, do Pszczyny, Brzegu i Warszawy. W październiku na zamku Książ pokazywano kilka obrazów z kolekcji, która jest obecnie w posiadaniu Muzeum Narodowego we Wrocławiu (jako depozyt leżała przez wiele lat w magazynach). Wrocławskie muzeum posiada ok. 30 obrazów z Książa – powstałych od XVI wieku do wieku XX. Są to portrety, pejzaże, sceny mitologiczne i biblijne. Na uwagę zasługuje zwłaszcza szesnastowieczny manierysta florencki Andrea Boscoli, który jest autorem takich obrazów  jak znajdujące się w  Muzeum Narodowym we Wrocławiu „Muzy opowiadają Minerwie o zmianie Pieryd w sroki”.
W Italii słynne są freski w  Pizie w Villa di Corliano, a szczególnie „Uczta bogów” typowo manierystyczna, z  perwersyjnie powyginanymi nagimi ciałami zdobiącymi sklepienie tej włoskiej rezydencji.  Innym artystą, którego dzieła znajdowały się w Książu był siedemnastowieczny malarz  Stephan Kessler, autor cyklu „Syn marnotrawny”. I choć wnętrza w Książu nie odzyskały dawnej świetności i nie mogą poszczycić się dawnym wyposażeniem to otoczenie rezydencji, czyli tarasy, z których można podziwiać cudowne widoki na okolicę, do dziś robią wrażenie.
Ogrody tarasowe zajmują w Książu prawie 2 hektary. Jest ich 12. Ułożone są przemyślnie na zamkowym zboczu. Każdy z nich jest inny. Często nazwy pochodzą od rosnących tam drzew lub od ustawionych  rzeźb. I tak jest Taras Bogini Flory z Fontanną Trytonów (dawniej to miejsce nazywano Tarasem Ogrodu Rozkoszy), jest Taras Kasztanowy, Taras Orzechowy, a także Taras Wodny, który uchodzi za najpiękniejszy – znajduje się tu 27 fontann w bukszpanowych kwaterach. To miejsce powinni  poznać miłośnicy filmu „Trędowata” w reżyserii Jerzego Hoffmana, bo to tutaj były kręcone poszczególne sceny z tego filmu. Widoki z tarasów są niesamowite i to zarówno w jesiennej jak i zimowej scenerii. A jeśli ktoś chciałby obejrzeć sobie zamek Książ w miniaturce to w pobliskich Kowarach w Parku Miniatur może dokładnie zapoznać się z Książem, tyle że w pomniejszonej  skali.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Sztuka nie znosi oszustwa" - rozmowa z krakowskim malarzem Iwo Birkenmajerem

"Kostium jest także ubiorem" - wywiad z krakowską artystką Dorotą Morawetz

Z wizytą w pracowni - Iwona Ornatowska-Semkowicz i Paulina Semkowicz