Grafiki Jana Szmatlocha, czyli śląska przeszłość zachowana

W katowickim Rondzie Sztuki otwarta została wystawa grafik Jana Szmatlocha, artysty bardzo silnie związanego ze Śląskiem. Urodzony w 1950 r. w Rudzie Śląskiej, ukończył katowicką Akademię Sztuk Pięknych (1969-1974) i poświęcił się grafice. Jego cykle Okna (pierwsza akwaforta z tej serii powstała w 1979 r.), "Zwrotnice", "Bez adresu", "Skarpy", "Martwe natury", "Kalendarz śląski" uwieczniają śląskie pejzaże, fragmenty rzeczywistości właściwie ponadczasowe. Na wystawie "Grafoteka" w katowickiej galerii oglądamy familoki, okna, mury, ściany spękane, huty niszczejące, gdzieniegdzie surrealistyczne przebłyski fantazji, w których niczym w prozie Szczepana Twardocha mieszają się to co brzydkie, okrutne, wytęsknione, brutalnie prawdziwe i warsztatowo doskonałe. Jan Szmatloch tworzy śląskie grafiki, na których pieczołowicie odtwarza to co było, jest i będzie. Bo przejeżdżając przez śląskie miasta bardzo trudno oddzielić momentami to co "prastare"  od tego co po prostu stare. Odrapane domy, z czerwienią fasad, na których osiadła sadza i pył,  małe spożywczaki, w których spotykają się sąsiedzi, żeby wymienić plotki albo pozdrowienia. Taki śląski pejzaż znaleźć można w Rudzie Śląskiej, gdzie urodził się Jan Szmatloch, ale i w innych miastach. Oczywiście są i wizytówkowe oblicza Śląska - galerie handlowe, nowoczesne osiedla, odremontowane kamienice, drogie samochody stojące w korkach... Śląsk nowoczesny przesłania dziś nieco te zapomniane miejsca. Miejsca, które podobnie jak fabryki, huty czy kopalnie powoli zaczyna się remontować i traktować jak zabytki poprzemysłowe zamieniając je w muzea czy galerie (szopienicka Walcownia Cynku czy Szyb Wilsona albo nowe Muzeum Śląskie powstałe z dawnych budynków pokopalnianych). Corocznie organizowana  Industriada, podczas której można zwiedzać zabytkowe huty i kopalnie, pokazuje że ludzie interesują się przeszłością, wspominają, nie chcą pozwolić, by zniknęła, rozpadła się i zastąpiona została bezosobowymi apartamentowcami. Na akwafortach Jana Szmatlocha mamy Śląsk z przeszłości - to co z niego zostało. Gdybyśmy przyjrzeli się bliżej tym pracom odkrylibyśmy, że przez uwiecznione techniką akwaforty okna nie można wiele z tego co wewnątrz zobaczyć, ale widać chmury, obłoki, trzepoczące firanki, marzenia... To Śląsk ukryty, schowany, kultywujący swoje tradycje i zwyczaje, pamiątki i stare fotografie.  Na katowickiej wystawie na wielu grafikach nie ma ludzi. Jakby opuścili te posępne, smutne miejsca, by udać się tam gdzie jest piękno, perspektywy, możliwość zarobku. Grafiki Jana Szmatlocha to taka nostalgiczna podróż po śladach dawnego Śląska, które wciąż można znaleźć. Warto obejrzeć te prace i pomyśleć o  miejscu, które w swoich filmach uwieczniał Kazimierz Kutz. I z którego pochodzili tak wspaniali kompozytorzy jak Wojciech Kilar czy Henryk Mikołaj Górecki - twórcy, którzy znaleźli tu swoje źródła natchnienia.
Wystawa czynna jest do 4 kwietnia.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Sztuka nie znosi oszustwa" - rozmowa z krakowskim malarzem Iwo Birkenmajerem

"Kostium jest także ubiorem" - wywiad z krakowską artystką Dorotą Morawetz

Z wizytą w pracowni - Iwona Ornatowska-Semkowicz i Paulina Semkowicz