Szklane prowokacje Johna Morana

John Moran w galerii SiC BWA Wrocław prezentuje swoje hiperrealistyczne rzeźby ze szkła wymierzone w podstawowe "składniki" ikonografii amerykańskiej, znanej z mediów, reklam, internetowych memów. Oglądamy więc Bin Ladena leżącego w metalowym wózku z supermarketu, widzimy małego chłopczyka siedzącego niczym martwa ofiara jakiejś współczesnej wojny, niewielką figurkę Kopciuszka o potwornej twarzy ni to staruszki ni to pijanej Złej Królowej, która zatrzymała się odurzona i nie zdążyła podciągnąć rękawka błękitnej sukni okrywającej obwisłe piersi.
Największą rzeźbą prezentowaną na wystawie we wrocławskiej galerii jest współczesna wersja Piety - obrazoburczo pokazana jako kompozycja składająca się  z Klaunicy z Martwym Mężczyzną o groteskowo wypukłym, jakby ciężarnym, brzuchu. W tle na ciemnym tle widoczny jest fragment aureoli - jakby Klaunica świętą była jedynie połowicznie (aureole zwykle w ikonografii "przysługują" osobom świętym i boskim). Zatem według amerykańskiego artysty Pieta naszych czasów to swego rodzaju błazeńska podmianka. Zamiast istot świętych mamy istoty świeckie. Zamiast sacrum jest profanum. Jakby artysta wskazywał na oszustwo, na rozczarowanie religią i sztuką chrześcijańską, która karmi widza  nieprawdziwymi, fałszywymi mitami i sztucznie wykreowanymi symbolami.
Zapewne niektóre osoby zwiedzając wystawę zgorszą się, poczują się urażone lub zdegustowane świadomym kiczem tych przedstawień,  jednak jedyna refleksja, jaką miałam po obejrzeniu tej wystawy to: "To już było". Może nie w szkle, lecz w malarstwie, w instalacjach, wideo, w performansach. Motywy zaprezentowane przez Johna Morana na wystawie "A Still Life", przewijały się już wielokrotnie. Przyznam, że miałam wrażenie jakbym widziała po raz kolejny te same próby zmierzenia się z okrucieństwem fałszywych lub mamiących mitów dominujących we współczesnym świecie.
Prace Johna Morana zaciekawiły mnie wyłącznie ze względu na nietypowe tworzywo, z którego zostały wykonane. Krytyka polityki, medialnej papki sączącej się zewsząd i baśniowo-filmowej ikonografii niestety nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Aranżacja w galeryjnej zaciemnionej przestrzeni eksponującej kolorowe szklane prace, dodatkowo podkreśliła kiczowate formy prac amerykańskiego artysty.
Ta ekspozycja to trochę taka Pulp fiction - jednak po filmie Tarantino, który ze szczególną (szatańską wręcz) maestrią przyrządził koktajl z przemocy, symboli pop-kultury, religii, naiwnych wierzeń, melodramatycznych gestów i amerykańskiej rzeczywistości, wystawa  Johna Morana odnosząca się do jego sposobu postrzegania śmierci w pop-kulturze (martwy mężczyzna, martwe dziecko, martwy przywódca religijny, Myszka Miki z odrąbanymi łapkami czy Kopciuszek o oczach filmowych zombiaków)  jakoś niespecjalnie mnie poruszyła. Jedynym co zainteresowało mnie w tych pracach było użycie szkła do oddania efektu materiałów, ubrań i butów. Tylko po co?
Ekspozycja zostanie  uroczyście otwarta 17 października w ramach  European Glass Festival  2017'. Będzie czynna do 18 listopada 2017 r.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Sztuka nie znosi oszustwa" - rozmowa z krakowskim malarzem Iwo Birkenmajerem

"Miejscem dla samotnych artystów może być każde, jakie wybiorą lub jakie im się wskaże" - wywiad z Joanną Warchoł

Podsumowanie roku 2018 w muzeach i galeriach. Najlepsza dziesiątka wystaw.