Rysunkowe szaleństwo w Muzeum Architektury

Rysować każdy może i każdy rysuje. Może to robić niezależnie od umiejętności i okoliczności. Od dziecka każdy kiedyś sobie ołówkiem z pewnością bazgrał. Na zeszytach, kartkach, marginesach, z nudów, próbując komuś coś wyjaśnić, rysując drogę do celu, tłumacząc jak gdzieś dojść, notując sobie coś... Rysunek jest uniwersalny.
W połowie lat 60. we Wrocławiu zorganizowano Triennale Rysunku. Andrzej  Will i Andrzej Lachowicz zogranizowali konkurs, który na ponad 30 lat na stałe zagościł w stolicy Dolnego Śląska. A grono polskich rysowników było doborowe. Dwie ostatnie edycje  konkursu w 1992 r. i rok później nabrały wręcz rangi międzynarodowej. Potem niestety na wiele lat triennale zamarło, by w tym roku niczym feniks z popiołów powstać pod nową nazwą  Międzynarodowego Festiwalu Współczesnego Rysunku Think Thank lab Triennale.
Triennale w nowym kształcie zorganizowano w kilku miejscach - w Muzeum Architektury, "Barbarze" na ul. Świdnickiej, w galerii Neon na wrocławskiej ASP w "Ossolineum", a także na patio Muzeum Narodowego. Nie da się ukryć, że dużo tu przede wszystkim akcentów wschodnich - na triennale pojawiło się (ale i jeszcze się pojawi)  niesamowicie dużo Japończyków. Kengo Kito w "Barbarze" rozsnuł na suficie niczym geometryczną kolorową pajęczynę swoją instalację, w Muzeum Architektury  w prezbiterium swoją instalację rysunkową stworzył Sadaharu Horio, przedstawiciel grupy Gutai.
Jednak na mnie największe wrażenie zrobiła wystawa w salach Pod Kopułami w Ossolineum, na których pracowali ze swoimi brudnopisami polscy artyści. Paweł Jarodzki, stworzył rysunkowy bałagan z kartkami poprzyczepianymi na ścianach i porzuconymi na podłodze, a jego wielka postać Elvisa Presleya prowadzi nas w głąb ossolińskich sal, gdzie Kama Sokolnicka wykorzystuje obiekty znalezione, powiększone wydruki, rysunki własne, ale też księgę Mikołaja Kopernika "O obrocie ciał niebieskich"  (7 dzieł z 1543 r., ze zbiorów ossolińskich), a Olaf Brzeski analizuje rysukowo studium bezruchu - po wielokroć rysując nagą modelkę (ale w sportowych butach) w różnych niewygodnych pozycjach ("Patrycja").
Niesamowita jest ostatnia sala z nokturnem Krzysztofa Gila "Rat" przedstawiającym scenę po polowaniu, gdzie sarny i jelenie porzucone leżą przed arystokratycznie odzianymi barokowymi postaciami wyłaniającymi się z czarnego tła. Ten monumentalny rysunek  o dziwo znakomicie komponuje się z wnętrzem sali, której sufity wypełniają barokowe przedstawienia. Wielkie przestrzenie rysunkowe wypełniają niepokojące czarne formy. W jednej z gablot znajduje się też cygański krzyżyk truszuł bałenca wykonany z uczernionego wosku i ludzkich włosów - magiczny rekwizyt (gadziom) zwiastujący śmierć. Polowanie na zwierzęta, ale i polowanie na innych, na Cyganów, o czym pisze jeden z siedemnastowiecznych traktatów, do którego odwołuje się w swojej pracy Krzysztof Gil. Bardzo aktualne niestety.
Rysunek jest medium, które jak widać bardzo się zmienia. Bywa wykorzystywany przez artystów do tworzenia instalacji, a także do animacji, wideo-instalacji, ale i performance'ów. Można rysować nie tylko ołówkiem, ale i cieniem przedmiotów, można stwarzać rysunkowe prace za pomocą kolorowych sznurków, strzępków papieru i wielu innych przedmiotów.
Festiwal rysunku współczesnego potrwa do końca stycznia 2016 r.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

"Sztuka nie znosi oszustwa" - rozmowa z krakowskim malarzem Iwo Birkenmajerem

"Kostium jest także ubiorem" - wywiad z krakowską artystką Dorotą Morawetz

Z wizytą w pracowni - Iwona Ornatowska-Semkowicz i Paulina Semkowicz